Marcin Nowak zdecydowanie wierzył, iż H.Skrzydlewska Orzeł Łódź wywiezie pełną pulę z pilskiego toru. Od samego początku, polski przedstawiciel łódzkiego klubu pokazywał, jak bardzo dobrze rozumie filozofie Pawła Piskorza z przygotowaniem toru. Tym samym Nowak skorzystał na tym, zdobywając dziesięć punktów dla łódzkiego Orła. Zach Cook również stanął na wysokości zadania, ale pozostali zdecydowanie jechali ze zmiennym szczęściem. Jak przyznaje sam Nowak, przyjechali po pełną pulę.
– Tor był dobrze przygotowany, nie ma co tutaj szukać wymówki. Gospodarze mieli zdecydowany atut, ale można było walczyć na trasie. Wszystko było dobrze przygotowane – podkreślił po meczu żużlowiec. – Nie, nie jesteśmy zadowoleni. Przyjechaliśmy po trzy punkty i nie ma co się czarować. Lepiej brzydko wygrać niż ładnie przegrać. Jesteśmy w połowie sezonu, nie ma co się załamywać. Dzisiaj się nie udało, ale to nie pierwszy i ostatni taki mecz. Taki jest żużel.
Wierzył od samego początku
Marcin Nowak przed sezonem zapowiadał walkę o fazę play-off, co spotkało się ze sporym śmiechem wśród społeczności. Łodzianie zaskakują na każdym możliwym poziomie, dzięki czemu są w walce o nieustanną fazę play-off. Nowak spogląda z uśmiechem na obecne rozwiązanie sytuacji, ale nikt nie ma zamiaru zwalniać.
– Przed sezonem mówiłem, iż będziemy walczyć o play-off to się ze mnie śmiali internauci. To jest tylko potwierdzenie moich słów sprzed sezonu. Mamy dobrą drużynę, która świetnie dogaduje się w parku maszyn. Myślę, iż to jeden z naszych atutów. Żaden z nas nie jest gwiazdą, ale potrafimy się uzupełnić – podkreślił żużlowiec.
Głośno było na temat słów Witolda Skrzydlewskiego, który uznał, iż zawodnicy zawodzą na każdym poziomie i nie wierzy w walkę o fazę play-off. H.Skrzydlewska Orzeł Łódź natomiast zdecydowanie jedzie na przekór słów właściciela zespołu, przez co zajmuje wysokie miejsce w tabeli. Marcin Nowak przyznał, iż temat premii rzeczywiście istniał, a z Panem Skrzydlewskim kooperacja układa się naprawdę dobrze.
– Na temat premii to Pan Witold miał rację. Mieliśmy mieć premię za trzy wygrane mecze, wygraliśmy tylko dwa, więc jej nie dostaliśmy. Jeździłem w Łodzi wcześniej trzy sezony, więc znam doskonale prezesa. Może faktycznie jego wypowiedzi są kolorowe, ale jest człowiekiem rzetelnym. Na co się człowiek z nim umówi, to zawsze jest realizowane. Ja go bardzo szanuję.
Znają się z innych torów
Zach Cook to postać nabierająca znaczenia w polskim żużlu. Każdy, kto przez moment zainteresował się brytyjskim ściganiem widział, iż brat Bena potrafi złożyć się w łuk, a do tego powalczyć z lepszymi od siebie. Widział to również Marcin Nowak, z którym Zach rywalizował podczas wielkiego finału Championship w okresie 2021. Polak przyznał, iż znał część zawodników, ale dopiero z czasem poznał niektórych na obozie przygotowawczym.
– Pamiętam z Poole Pirates, ale szczerze mówiąc to przez to nie złapaliśmy kontaktu. To nie miało wpływu. Byliśmy wtedy w innych drużynach. Wszyscy mamy jednak podobne charaktery, dzięki czemu gwałtownie się ze sobą dogadaliśmy. Są zawodnicy, których znałem przed przyjściem do tego zespołu, a niektórych poznałem dopiero na obozie przygotowawczym – przyznał żużlowiec łódzkiego klubu.














