FAME zabrało głos w sprawie walki wieczoru. Nie kryją rozczarowania

1 tydzień temu


Organizacja hybrydowa FAME zabrała ostatnio głos ws. rewanżowej walki Denisa Załęckiego z Mateuszem Kubiszynem. Zarząd nie kryje rozczarowania.

Gala FAME 31 miała dostarczyć kibicom ogromnych emocji, a jednym z najmocniej promowanych pojedynków był rewanż Mateusza „Don Diego” Kubiszyna z Denisem Załęckim. W teorii wszystko się zgadzało, bowiem konflikt między zawodnikami trwał od dawna, obaj mieli sobie sporo do udowodnienia, a dodatkowo organizacja zdecydowała się przygotować pod tę walkę specjalne warunki. Ostatecznie jednak wyszło zupełnie inaczej, niż oczekiwali zarówno kibice, jak i sama federacja. Nie dość, iż nie iskrzyło pomiędzy nimi przy okazji programów promocyjnych, to jeszcze ich konfrontacja sportowa zdaniem wielu osób, mówiąc kolokwialnie, nie dowiozła.

Ich pojedynek odbył się na zasadach boksu w małych rękawicach i jako jedyny został rozegrany w klasycznym ringu zamiast klatki. Był to celowy ruch organizacji, która liczyła, iż taka formuła zagwarantuje większą dynamikę i ograniczy unikanie walki. Sami zawodnicy mieli zapewniać, iż ring lepiej sprawdzi się przy tym zestawieniu i pozwoli stworzyć widowisko pełne akcji. W praktyce wyszło jednak dokładnie odwrotnie.

Od pierwszych minut starcia tempo było bardzo spokojne. Obaj zawodnicy długo badali dystans, mało ryzykowali i unikali otwartych wymian. Don Diego wyglądał na bardziej poukładanego i kontrolował przebieg pojedynku, punktując prostymi ciosami oraz wykorzystując swoje doświadczenie w walkach na zasadach bokserskich. „Bad Boy” próbował momentami przyspieszać, ale brakowało mu konkretów i agresji, którą wielu kibiców kojarzy właśnie z jego stylem walki. Zamiast wojny i emocji dostaliśmy zachowawcze starcie, które momentami przypominało bardziej sparing niż hitowy bój.

W trakcie walki nie brakowało również chaosu i nerwowych sytuacji. Załęcki był upominany przez sędziego za nieprzepisowe akcje, a w pewnym momencie odjęto mu choćby punkt. Mimo wszystko nie wpłynęło to znacząco na obraz pojedynku, bowiem Don Diego przez większość czasu kontrolował wydarzenia w ringu i finalnie wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

ZOBACZ TAKŻE: Chimaev przegrał pierwszy raz w karierze. Zwrócił się do swojego pogromcy

Największe poruszenie wywołało jednak zachowanie samej organizacji już po gali. Otóż FAME na łamach programu „Freak Show” opublikowało oficjalne oświadczenie, w którym otwarcie przyznało, iż jest rozczarowane zarówno przebiegiem walki, jak i jej promocją. Federacja Rafała Pasternaka jasno zasugerowała, iż spodziewała się znacznie większych emocji, a sam ring został przygotowany specjalnie pod ten pojedynek właśnie po to, by uniknąć nudnego widowiska. Efekt okazał się jednak odwrotny i wielu kibiców określało tę walkę mianem flaków z olejem.

Organizacja zwróciła także uwagę na samą promocję starcia. Choć konflikt między zawodnikami miał swoją historię, zabrakło odpowiedniego podgrzania atmosfery przed galą. Nie było wielkich awantur podczas programów, mocnych spięć czy dodatkowego „dymu”, który zwykle napędza największe freak fightowe pojedynki. W efekcie walka, która miała być jednym z największych hitów gali, pozostawiła po sobie spory niedosyt.

Walka Denisa Załęckiego z Mateuszem Kubiszynem jako jedyna była zakontraktowana w bokserskim ringu. Zawodnicy zapewnili nas, iż wykluczy to unikanie walki i utrzyma emocje przez cały czas trwania pojedynku. Efekt widzieliśmy wszyscy – szkoda zmarnowanego czasu w to. Jesteśmy rozczarowani zarówno przebiegiem pojedynku, jak i jego promocji. Dlaczego nie odbyła się na FAME 31 jako ostatnia? Zwycięzcy walk półfinałowych Fight Club Tournament przed finałem potrzebowali odpocząć – z tego powodu ich starcie zaplanowane zostało na koniec wydarzenia, po starciu Don Diego – Bad Boy.

– napisała federacja FAME MMA w swoim oświadczeniu.

ZOBACZ TAKŻE: Marcin Najman wraca z emerytury. Walka, której nikt się nie spodziewał

Gala FAME 31

Sama gala FAME 31 była wydarzeniem bardzo długim i momentami nierównym pod względem emocji. Wielu kibiców narzekało, iż część pojedynków nie dostarczyła oczekiwanego widowiska, a tempo gali chwilami mocno siadało. Mimo to federacja może uznać wydarzenie za udane, bowiem zainteresowanie wokół gali było duże, a Fight Club Tournament przyciągnął uwagę fanów.

Turniej ten był przecież głównym punktem całego wydarzenia i to właśnie on budował klimat gali. Oprócz turnieju na karcie znalazło się także kilka superfightów oraz głośnych nazwisk dobrze znanych fanom freak fightów.

ZOBACZ TAKŻE: „Adrenalina zalewa głowę”. Mateusz Gamrot gotowy na wielki powrót

Choć FAME 31 nie było galą idealną i zabrakło kilku naprawdę mocnych walk, wydarzenie to pokazało, iż federacja mimo wszystko ma się dobrze, wbrew przypuszczeniom. choćby jeżeli rewanż Don Diego z Denisem Załęckim okazał się jednym z największych rozczarowań wieczoru, cała gala i tak odbiła się szerokim echem w świecie freak fightów.

Idź do oryginalnego materiału