Nowe przepisy Formuły 1 jeszcze na dobre nie zaczęły obowiązywać, a już wywołują skrajne emocje. Do grona komentatorów, którzy nie gryzą się w język, dołączył Jeremy Clarkson. Brytyjczyk w swoim stylu skwitował rewolucję techniczną jednym zdaniem, które błyskawicznie obiegło świat motorsportu.

Były gospodarz Top Gear i The Grand Tour, a dziś także farmer i felietonista, przyjrzał się nowemu regulaminowi F1 z perspektywy zagorzałego kibica. W swojej kolumnie zwrócił uwagę na najważniejsze zmiany: zupełnie nowe konstrukcje bolidów, znacznie większy udział energii elektrycznej, mniejsze samochody, węższe opony i brak DRS-u.
„Zmiany przepisów oznaczają, iż tegoroczne bolidy Formuły 1 są całkowicie nowe. Połowa mocy pochodzi teraz z baterii, które trzeba doładowywać na każdym okrążeniu. Samochody są mniejsze i mają węższe opony, co oznacza mniejszą przyczepność” – napisał Clarkson.
Choć na papierze wszystko wygląda „ślisko i ekscytująco”, testy w Bahrajnie gwałtownie ujawniły problemy. Clarkson ostrzegł, iż na torach takich jak Monza czy w Chinach bolidy mogą tracić energię elektryczną jeszcze przed końcem prostej, gwałtownie zwalniając i stwarzając zagrożenie dla jadących z tyłu. Do tego dochodzą kwestie startów – konieczność utrzymywania wysokich obrotów, by „obudzić” turbosprężarkę – oraz wyraźne różnice w osiągach między zespołami.
Największe obawy Brytyjczyka budzi jednak niezawodność. „Przy tak wielu nowych i niesprawdzonych elementach awarie są nieuniknione” – zauważył, po czym uderzył w swój ulubiony, ironiczny ton: „To nie będzie już Jazda o życie (Drive to Survive). To będzie 'Nie zepsuj się, aby przeżyć’ (‘Don’t Break Down to Survive’)”.
Cel tej uszczypliwości był oczywisty – produkcja Netflixa, która od lat buduje dramaturgię wokół F1. jeżeli prognozy Clarksona się sprawdzą, nowa era królowej motorsportu może dostarczyć nie tylko emocji na torze, ale i zupełnie nowego rodzaju napięcia: czy bolidy w ogóle dojadą do mety.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.















