"Święta Wojna" trwająca od wielu lat pomiędzy Radomiakiem Radom a Koroną Kielce budzi wiele emocji wśród kibiców obu zespołów. Niestety, w piątkowy wieczór 13 lutego doszło do skandalicznych scen po końcowym gwizdku w starciu wygranym przez Kielczan 2:0.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki nie gryzie się w język: Może ktoś Mioduskiemu pisze te wypowiedzi
Skandal w Radomiu. Klub próbował ratować wizerunek
Wprawdzie kibice Korony nie mogli pojawić się na stadionie przy ul. Struga 63 z powodu zakazu, ale zwycięstwo "Scyzoryków" sprawiło, iż fanom Radomiaka kompletnie puściły nerwy. Najpierw pijany mężczyzna wbiegł na boisko i zaatakował Tamara Svetlina. Następnie inny z kibiców rzucił butelką w kierunku dyrektora marketingu i komunikacji Korony Michała Siejaka i trafił go w głowę. Poszkodowany skończył zakrwawiony w karetce, gdzie udzielono mu pomocy.
Klub próbował przeciwdziałać pożarowi wizerunkowemu i dzień po całym zajściu wydał oświadczenie, w którym mogliśmy przeczytać, iż "Radomiak S.A. stanowczo potępia wszelkie przejawy przemocy, agresji oraz zachowań noszących znamiona nienawiści, do których doszło po zakończeniu spotkania". Przeprosin doczekał się również Siejak.
Trzy dni później Radomianie wydali kolejny komunikat, w którym podkreślono, iż "organizacja meczu odbywała się zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz standardami rozgrywek PKO BP Ekstraklasy". Próbowano w ten sposób zminimalizować nieuniknioną karę od Komisji Ligi. Z tym, iż ostatni fragment oświadczenia jeszcze bardziej podkreślił, iż Radomiak nie potrafi zapanować nad wydarzeniami na swoim stadionie.
"Z niepokojem obserwujemy również falę publicznych ocen, które dotknęły Klub i naszą społeczność po przedmiotowym spotkaniu. Kibice Radomiaka od samego początku przenosin na nowy obiekt przy ul. Struga 63 budują atmosferę, która jest wizytówką naszego stadionu, wspierając drużynę z pasją i rozwagą. Obciążanie całej społeczności odpowiedzialnością za działania pojedynczych osób nie oddaje rzeczywistego charakteru zaistniałych wydarzeń" - przeczytaliśmy we wtorek 17 lutego.
Komisja Ligi zadecydowała. Oto kara, którą poniesie Radomiak
W środę doszło do spotkania Komisji Ligi, a o godz. 18:37 klub z Radomia poinformował o tym, jaka kara została na niego nałożona. Klub będzie musiał zapłacić 200 tysięcy złotych, a trybuna rodzinna (sektory E1-F5) została zamknięta na dwa mecze - z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres jednego roku. Ponadto zorganizowane grupy kibiców Radomiaka nie będą mogli uczestniczyć w czterech najbliższych spotkaniach wyjazdowych z Koroną Kielce.
Komisja Ligi postanowiła również zobowiązać radomski klub do przeprowadzenia audytu ws. organizacji i bezpieczeństwa imprez masowych do końca marca bieżącego roku.
Portal "Pod Gołębnikiem" poinformował, iż kary nie uniknie także trener Goncalo Feio, który wyleciał na trybuny jeszcze w pierwszej połowie po tym, jak zasugerował, iż sędziowie sprzedali mecz. Portugalski szkoleniowiec ma zostać zawieszony na pięć spotkań oraz zapłacić 20 tysięcy złotych kary.
Radomiak po dwudziestu rozegranych meczach zajmuje 10. miejsce w ligowej tabeli. "Zieloni" mają do rozegrania jeszcze jedno spotkanie zaległe przeciwko Arce Gdynia. Na ten moment na ich koncie widnieje 27 punktów, co daje pięć oczek przewagi nad strefą spadkową.
Zobacz też: Trzęsienie ziemi w klubie Ekstraklasy! Prezes nagle rezygnuje!

1 godzina temu
















