Kadrowe problemy Startu. Jego występ był niepewny do meczu

speedwaynews.pl 3 godzin temu

Radosław Majewski zdecydowanie wziął sobie do serca porażkę na swoim terenie z Lokomotivem Daugavpils. Ultrapur Omega Gniezno do samego końca musiał uważać również na braki kadrowe. Kevin Fajfer wypadł na dłuższy okres, a Adam Ellis walczył do ostatnich dni, aby wsiąść na motocykl i jechać o kolejne punkty. Jak przyznaje menedżer zespołu po zakończonym meczu, stres związany z nieobecnością Adama wlókł się do dnia meczu.

Mieliśmy spory problem z zawodnikami przed meczem. Powiedziałem chłopakom, iż dzisiaj nadrzędnym celem jest zwycięstwo, aby podbudować atmosferę wokół klubu. Porażka z Daugavpils mnie boli do dzisiaj, nie powinna się ona zdarzyć. Mnóstwo niepokoju w tygodniu poprzedzającym spotkanie ze Speedway Kraków. Wiadomości na temat Adama Ellisa nie dawały mi spokoju, aż do dzisiaj, kiedy zobaczyłem Adama w parku maszyn i wiedziałem, iż wszystko jest w porządku. Dużo stresu, nerwów, ale fajnie, iż udało nam się dzisiaj wygrać – przyznał Radosław Majewski.

Przed meczem doszło do zmiany na pozycji młodzieżowców. Swoją szansę otrzymał Robert Roszak, wychowanek czerwono-czarnych. Było to pokłosie udanego meczu w ramach Zawodów Szkoleniowych DMPJ z udziałem KLŻ-owej śmietanki. Tym samym uznano, iż dobry wynik to idealny pretekst, aby dać Roszakowi szansę. Marcel Juskowiak z resztą do samego końca czekał, ponieważ mógł wystartować w samych zawodach jako senior. Wszystko przez możliwy brak Adama Ellisa.

Rozmawialiśmy z Norbertem Krakowiakiem po zawodach młodzieżowych, iż należało szansę Robertowi dać. Uważam, iż pomimo przerwania zawodów, zaprezentował się z naprawdę dobrej strony – tłumaczył Majewski. – Postawiliśmy na niego w obliczu niepewnej sytuacji z młodzieżowcami. Do piątku nie byłem pewny, czy Adam Ellis pojedzie w meczu. Także postanowiliśmy dać tego Marcela (Juskowiaka) na pozycję seniorską. Gdyby była potrzeba jazdy w meczu, Marcel z pewnością pojechałby z tego numeru seniorskiego. Robert wydawał nam się pewny na biegi młodzieżowe. Pokazał się z dobrej strony, iż jest zawodnikiem ambitnym. Po punktach tego nie widać, ale walczył na torze. Trzeba podkreślić jego dobrą dyspozycję, podobnie jak Mateusza Latały, który wyrasta na pozycje juniora numer jeden.

Po meczu z Lokomotivem Daugavpils doszło do zmian pod kątem przygotowania toru. Drużyna miała oddać swoje żale odnośnie nawierzchni, które zostały potem użyte przez osoby funkcyjne. Sam tor nieco się różnił, z wiadomych powodów nie doszło do nagłej przemiany. Jednakże nowy tor był zachwalany przez niektórych zawodników. Co więcej, swoje pięć minut wykorzystał Jacob Jensen. Pomimo jednego wykluczenia, Duńczyk naprawdę imponował prędkością na gnieźnieńskim torze, budując wybitne podwaliny pod możliwy sukces.

Zmieniliśmy trochę taktykę przygotowania toru oraz pól startowych. Pewnie to zadziałało i pozwoliło na osiągnięcie korzystnego rezultatu. Po zakończeniu meczu zdążyliśmy zamienić kilka zdań z zawodnikami, więc uważamy, iż to słuszna koncepcja. Pracujemy nad tym, abyśmy byli w optymalnej formie przed najważniejszym etapem w sezonie. Cieszą mnie jednak delikatne progresy zawodników, w tym Jacoba Jensena. Przydarzyło się wykluczenie za drugie ostrzeżenie, ale wie, jaki błąd popełnił. Myślę, iż takiej wpadki już nie zobaczymy. Ostatecznie jego występ oceniam pozytywnie – przyznał menedżer czerwono-czarnych.

Idź do oryginalnego materiału