Kapitalny występ Polki. Martyna Domińczak z kolejnym zwycięstwem w Azji

5 dni temu


Mamy świetne wiadomości z Tajlandii. Z piątku na sobotę odbyła się gala One Fight Night 43, na której wystąpiła nasza reprezentantka. Polka ma za sobą kolejne zwycięstwo w prestiżowej organizacji.

W main evencie pas kategorii lekkiej po raz drugi obronił reprezentant Chin – Kai Tang. 30-latek w czwartej odsłonie zastopował przed czasem mocnego Shamila Gasanova. Chińczyk za ten występ został nagrodzony dodatkowym bonusem – 50 tysięcy dolarów.

Kolejne niskie kopnięcia dosłownie ścieły Rosjanina. Ciosy w parterze były tylko dokończeniem dzieła.

Sami zobaczcie:

ZOBACZ TAKŻE: Michał Oleksiejczuk nie zwalnia tempa. Kolejny obóz w Brazylii z czołówką UFC

Polka wygrywa w świetnym stylu

Nasza reprezentantka Martyna Domińczak ma za sobą już czwarte zwycięstwo w prestiżowej organizacji One. Polka tym razem jednogłośną decyzją sędziów pokonała utytułowaną zawodniczkę ze Szwecji – Johannę Persson. Wydaje się, iż Martyna kolejnym takim występem nieuchronnie zbliża się do walki o tytuł w organizacji.

Reprezentantka Szwecji ma przecież bogate CV – sięgnęła po tytuły WMC Nordic, WMC European oraz ISKA Strawweight Muay Thai. Wszystko zwieńczyła zdobyciem mistrzostwa świata WBC Muay Thai w 2025 roku. Co interesujące już w swoim debiucie w One zawalczyła o tytuł, ale wtedy musiała uznać wyższość przeciwniczki.

Martyna zabrała już głos po pojedynku w mediach społecznościowych. Polka jest oczywiście zadowolona ze swojego występu.

Dzisiaj odniosłam czwarte zwycięstwo w @onechampionship Uwielbiam pokazywać wam moją polską siłę i staczać emocjonujące pojedynki! Mam nadzieję, iż dzisiejsza walka wam się spodoba Dziękuję za wsparcie

Cały pojedynek zobaczycie poniżej:

Domińczak od samego początku ruszyła agresywnie. Niskie kopnięcia, high kick, ale i jej już stylowe front kicki dochodziły idealnie do celu. Mieliśmy klincz, z którego Polka była aktywna – liczne łokcie i kolana. Ciosy Domińczak wydawały się naprawdę moce, ale Szwedka była twarda. Reprezentantka Legionu Głogów miała przewagę szybkości. W końcówce pierwszej rundy był także mocny backfist.

W drugiej odsłonie nie brakowało czystych uderzeń. Wielu mogło zaskoczyć, iż zawodniczka ze Sztokholmu nie znalazła się jeszcze na deskach. Brutalnie mówiąc Persson nie miała nic do powiedzenia – jej akcje nie stanowiły większego zagrożenia.

W trzeciej rundzie było widać już zmęczenie u naszej reprezentantki – co chciała wykorzystać rywalka. Nie było to dziwne biorąc pod uwagę tempo tego pojedynku. Mimo wszystko to uderzenia Domińczak dalej należały do tych mocniejszych i celniejszych.

Idź do oryginalnego materiału