Kejelcha pobije 1:59:30? Tajemniczy trening, epizod u Salazara i brakujące węglowodany

1 dzień temu

Rzucił szkołę i postawił wszystko na bieganie. Kiedy jako 20-latek trafił do Stanów Zjednoczonych, angielski na oromo tłumaczyła mu Sifan Hassan. Później był skandal wokół Nike Oregon Project (NOP) i powrót do Etiopii. Chociaż tej wiosny dokonał niemożliwego, i tak mówi się o nim per „ten drugi”. Yomif Kejelcha na wszystko reaguje promiennym uśmiechem, a jego trener zapowiada, iż 1:59:30 długo jako rekord świata się nie ostanie.

Wśród anonimowych, dla większości kibiców, biegaczy z Afryki Yomifa Kejelchę w stawce trudno jest przeoczyć. Przy wzroście 186 cm i niespełna 60 kg wyróżnia się z tłumu. O swoim talencie Etiopczyk przekonuje już od czasów juniorskich, gdy sięgał po tytuły światowego czempionatu na 3000 i 5000 m. Później był kryzys i szukanie rozwiązania w grupie słynnego Alberto Salazara. NOP zamknięto, Kejelcha wrócił do Etiopii i dziś jest najlepszym maratońskim debiutantem w historii. Londyńskie 1:59:41, choć fenomenalne, dało jednak „tylko” drugie miejsce.

Kto pamięta, kim był drugi człowiek na Księżycu?

26 kwietnia 2026 roku przeszedł do historii światowego maratonu. To, co jeszcze do niedawna wydawało się wyczynem możliwym do uzyskania jedynie w laboratoryjnych warunkach (Eliud Kipchoge podczas próby INEOS 1:59 w 2019 r. – przyp. red.), udało się osiągnąć dwóm biegaczom podczas regulaminowych zawodów. Kenijczyk Sabastian Sawe minął kreskę w 1:59:30. Jedenaście sekund później na mecie pojawił się maratoński debiutant, Yomif Kejelcha z Etiopii.

fot. TCS London Marathon

Co zrozumiałe, światła reflektorów skierowano na Sawe. Jak relacjonował brytyjski „The Observer”, rekordzistę świata witał w Kenii salut wodny i prezydent William Ruto, który sprezentował biegaczowi 8 mln szylingów i samochód.

O Kejelchy mówiło się natomiast w kategoriach statystycznej ciekawostki, na zasadzie: złamał 2 godziny, a i tak przegrał. Etiopczyk, podobnie jak Sawe, po historycznym maratonie najpierw odwiedził siedzibę Adidasa. Później poleciał do Madrytu, żeby ze swoim sztabem przeanalizować start i wytyczyć kierunki na przyszłość. Bez prezydenta, pompy i orderów.

Historia Kejelchy i Sawe może przywodzić na myśl skojarzenia z misją Apollo 11 z lipca 1969 roku. Do dziś wszyscy powtarzają, iż osobą, która postawiła pierwszy krok na Księżycu, odrzucając wszelkie teorie spiskowe o mistyfikacji, był Neil Armstrong. Ale przecież nie poleciał w kosmos sam. 18 minut po Armstrongu na spacer po srebrnym globie wybrał się inny uczestnik misji, Buzz Aldrin. Drugi człowiek na Księżycu przepadł jednak w zbiorowej pamięci.

Kejelcha przepadać nie zamierza. Jego trener Gemedu Dedefo zapowiada, iż 1:59:41 to nie jest ich ostatnie słowo.

– Mimo iż był to debiut Yomifa w maratonie, to on jest zawodnikiem biegającym półmaraton w 57:30 i, patrząc na jego trening, taki występ w Londynie był nieunikniony (…) Jedyną różnicą między nim a Sawe było doświadczenie. Naszym kolejnym celem jest pobicie rekordu świata – stwierdził etiopski szkoleniowiec, cytowany przez serwis Liyu Sport.

Do pokonania Sawe zabrakło 12,4 węglowodanów?

Dedefo, pod którego skrzydłami poza Kejelchą znajdują się m.in. Tigist Asefa czy Tamirat Tola, przekonuje, iż wyniki poniżej 2 godzin to splot wielu czynników. Poza rewolucją, która dokonała się w obuwiu i rozwoju myśli treningowej, Etiopczyk wskazuje na dopracowaną strategię maratońskiego odżywiania.

Kejelcha przez trzy miesiące poprzedzające start w Londynie był pod drobiazgową opieką specjalistów skupionych wokół hiszpańskiej marki suplementów Santamadre.

Wiedzieliśmy dokładnie, ile płynów zawodnik traci i ile energii zużywa jego organizm podczas wysiłku, ponieważ monitorowaliśmy Yomifa przez całą dobę. Śledziliśmy temperaturę ciała, częstotliwość oddechów, tętno oraz saturację – zdradził Alfonso Beltrá López, współzałożyciel Santamadre.

fot. TCS London Marathon

W pierwszych wywiadach po 1:59:41 Kejelcha przekonywał, iż czuł się doskonale do 41 km, a później nogi „przestały działać”. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być fakt, iż Etiopczyk nie przyjął planowanych węglowodanów na 35 km.

Wielka szkoda, iż nie chwycił tamtej butelki. Wierzymy, iż gdyby nie ten błąd, wszystko mogło skończyć się inaczej. Na 41 km biegł już na oparach. Zabrakło 12,4 g węglowodanów, żeby utrzymał tempo na końcowych trzech minutach – twierdzi López, cytowany przez serwis Citius Mag.

Najpierw eksplozja talentu, potem chwile zwątpienia

Yomif Kejelcha urodził się 1 sierpnia 1997 roku w miejscowości Shewa (region Oromia) jako jedno z dziewiątki dzieci Kejelchy Atoma i Biritu Negese. Wbrew woli ojca młody Yomif zakończył edukację na dziewiątej klasie i przeprowadził się bliżej stolicy Etiopii (Addis Abeba), gdzie rozpoczął treningi w klubie Burayu Kenema.

Talent wysokiego biegacza eksplodował szybko. W 2014 roku w Eugene został najmłodszym w historii mistrzem świata juniorów na 5000 m. Kiedy mijał kreskę na słynnym Hayward Field w 13:25, miał niespełna 18 lat. Rok później został najmłodszym w historii, który triumfował na 5000 m w klasyfikacji generalnej Diamentowej Ligi. 19-latek w pokonanym polu zostawił m.in. Mo Faraha, a cały sezon zakończył z najlepszym wynikiem na świecie. 12:53.98 uzyskał, zwyciężając w Brukseli. Pierwszy duży seniorski sukces przyszedł zimą 2016 roku, kiedy Etiopczyk sięgnął po tytuł halowego mistrza świata na 3000 m.

Na igrzyska do Rio (2016) zdolny junior jednak nie został wybrany, a rok później zajął rozczarowujące czwarte miejsce na koronne 5000 m podczas mistrzostw świata w Londynie. Wtedy właśnie postanowił, iż potrzebuje zmiany i ze znajomością angielskiego na poziomie bliskim zeru przeprowadził się do USA. Etiopczyk dołączył do Nike Oregon Project, któremu przewodził trzykrotny zwycięzca maratonu nowojorskiego, Alberto Salazar.

Po czwartym miejscu w Londynie byłem nieszczęśliwy i chciałem rzucić bieżnię na rzecz biegów ulicznych. Miałem wrażenie, iż mój rozwój się zatrzymał. Mój sztab przekonał mnie jednak, żebym dał jeszcze sobie szansę, i dlatego zdecydowałem się na przeprowadzkę do Oregonu – mówił Kejelcha.

W NOP Etiopczyk mógł liczyć na wsparcie swojej krajanki, Sifan Hassan, która również urodziła się w regionie Oromia, ale jako 15-latka przeprowadziła się do Holandii i zaczęła reprezentować Oranje. Do projektu Salazara Hassan trafiła po rozczarowującym sezonie 2016. Najpierw przegrała na 1500 m podczas mistrzostw Europy z naszą Angeliką Cichocką, a na igrzyskach w Rio na tym samym dystansie finiszowała na piątym miejscu.

Kejelcha do Oregonu trafił pod koniec 2017 roku, a więc 12 miesięcy po Hassan. Yomif zupełnie nie znał angielskiego i początkowo nie mógł się odnaleźć w nowym miejscu. Bardzo pomogło mu wtedy wsparcie Sifan, która stała się dla niego naturalnym przewodnikiem w obcym kraju.

– Przez pierwsze sześć do ośmiu miesięcy bardzo cierpiałem. Bywały chwile, gdy chciałem wrócić do domu. Nie znałem angielskiego, ale po dwóch tygodniach pobytu Sifan przekonała mnie, żebym zaczął się go uczyć i używać – mówił Kejelcha w materiale World Athletics.

Etiopskim duetem w Oregonie opiekował się asystent Salazara, Tim Rowberry, który był zadowolony z postępów podopiecznych nie tylko na bieżni. W NOP zachęcano zawodników, aby podejmowali dodatkowe wyzwania. Hassan nauczyła się w USA m.in. wspinaczki górskiej, a Kejelcha pływania.

– Spodziewaliśmy się pewnego oporu z ich strony, ale oboje chętnie podejmowali wyzwania. Yomif wcześniej nigdy nie był na basenie, a uczy się niezwykle szybko – relacjonował trener.

Czas spędzony w NOP okazał się dla etiopskich biegaczy udany, jeżeli chodzi o bicie rekordów życiowych. W lutym 2019 roku Hassan pobiła rekord świata na uliczne 5 km (14:44), z kolei Kejelcha w marcu ustanowił halowy rekord świata na milę (3:47.01). – Po tym jak pobił rekord świata, zachowywał się trochę jak diwa. Ciągle powtarzał tylko: ja, ja, ja – mówiła z uśmiechem o koledze Hassan.

Jesienią 2019 roku przez główną kwaterę Nike w Oregonie przeszło trzęsienie ziemi. Na początku października Alberto Salazar otrzymał 4-letni zakaz uprawiania zawodu trenera. Było to pokłosie śledztwa USADA (amerykańskiej agencji antydopingowej), w którym zarzucano trenerowi stosowanie nielegalnych praktyk, takich jak testowanie niedozwolonych substancji i namawianie podopiecznych do ich przyjmowania. Tydzień później Nike zdecydowało o zamknięciu NOP.

Tajemniczy trening Kejelchy. W sieci rozpisywano się o niskim kilometrażu

W sezonie 2021 Kejelcha zaczął pojawiać się na zawodach w sprzęcie Adidasa i coraz częściej łączył starty na bieżni z biegami ulicznymi. W 2024 roku pobił rekord świata w półmaratonie (57:30). Na początku 2025 roku uliczną dychę zrobił w 26:31, co wobec dyskwalifikacji Rhonexa Kipruto jest obowiązującym rekordem globu (półmaraton szybciej od Kejelchy pobiegł tylko Jacob Kiplimo). Etiopczyk doskonałe wyniki na ulicy okrasił medalem mistrzostw świata na bieżni. W Tokio (2025) na 10 000 m musiał uznać wyższość jedynie Jimmy’ego Gressiera.

Po rozwiązaniu NOP Kejelcha finalnie opuścił USA i wrócił w rodzinne strony, gdzie trafił do elitarnej grupy trenera Gemedu Dedefo. Pod skrzydłami doświadczonego szkoleniowca do rekordowych wyników w maratonie doszli m.in. Tigst Aseffa (2:11:53), Tamirat Tola (2:02:59) czy Sisay Lemma (2:01:48).

Po historycznym wyniku Yomifa Kejelchy w Londynie w sieci pojawiły się dość zaskakujące artykuły dotyczące treningu „drugiego człowieka na Księżycu”. Autorzy przekonywali w nich, iż Etiopczyk okazał się najlepszym maratońskim debiutantem ALL TIME, pokonując tygodniowo 120–140 km. O stosunkowo niskiej treningowej objętości, która miała być kluczem do sukcesu, przekonywano m.in. na łamach Marathon Handbook.

Podczas poprzedzającego londyński maraton spotkania z mediami Yomif Kejelcha miał o swoim kilometrażu do powiedzenia coś zupełnie innego. – W przygotowaniach biegałem bardzo dużo. choćby 200 km tygodniowo – stwierdził w rozmowie z kanałem Citius Mag i dodał, iż była to duża zmiana, ponieważ w przygotowaniach do mistrzostw świata na 10 000 m w Tokio tygodniowo pokonywał ok. 140 km.

Więcej światła na to, jak dokładnie wyglądały treningi Kejelchy przed Londynem, rzucił w „The Sunday Plodcast” Brytyjczyk Mahamed Mahamed, który 26 kwietnia br. finiszował z 2:06:14 (drugi wynik za Mo Farahem na brytyjskiej liście wszech czasów).

Mahamed zdradził, iż do startu przygotowywał się w Maroku, a następnie sporo czasu spędził w Etiopii. Jedno z długich wybiegań miał tam wykonać w towarzystwie Kejelchy i Toli.

30 km na wysokości 2600 m n.p.m. zrobili ze średnią 3:02/km. Nie byłem w stanie dotrzymać im kroku. Ledwo łapałem oddech – powiedział drugi maratończyk na brytyjskiej liście ALL TIME.

Dwuletnie zaloty ze szczęśliwym finałem 6 grudnia?

W maju organizatorzy maratonu w Walencji ogłosili, iż swój drugi maraton w życiu Yomif Kejelcha przebiegnie na hiszpańskiej ziemi. Jak przekonuje w rozmowie z Marathon Handbook dyrektor biegu Juan Manuel Botella, jest to efekt dwuletnich „zalotów”, a nie jedynie rewelacyjnego startu Etiopczyka w Londynie.

fot. Valencia Half Marathon Trinidad Alfonso Zurich

– Yomif startował cztery razy w półmaratonie w Walencji. Trzy razy wygrał, raz był drugi, pobił też rekord świata. Od dwóch lat rozmawialiśmy o jego starcie w naszym maratonie, więc to było świadome podejście zarówno z naszej strony, jak i zespołu Yomifa – powiedział Botella i dodał, iż stworzą Kejelchy warunki, aby mógł pobiec wyjątkowy wynik. Aktualny rekord trasy w Walencji to 2:01:48. Taki rezultat uzyskał w 2023 roku Sisay Lemma.

Wiadomo już, iż Etiopczyk nie będzie w Walencji ścigał się z Sawe, który wybrał wrześniowy start w maratonie berlińskim. Botella zapewnia jednak, iż w stawce znajdą się zawodnicy, którzy będą w stanie dotrzymać kroku drugiemu maratończykowi w historii. Już ujawniono, iż jednym z rywali Kejelchy będzie John Korir z życiówką z Bostonu 2:01:52.

– Yomif nie przyjedzie do Walencji po łatwe zwycięstwo w 2:03 i też nie po to go zatrudniliśmy, żeby pobiegł na 95 procent. Mierzymy najwyżej – stwierdził Botella.

Autor: Krzysztof Brągiel

fot. w nagłówku TCS London Marathon

Idź do oryginalnego materiału