Northampton Foxes wczoraj podejmowali Ipswich Witches, a sam Nicolai Klindt sprawiał wrażenie wielce nieobecnego. Pewnych problemów zdrowotnych miał doznać podczas rywalizacji w Danii, ale jednak zdecydował się przyjechać na mecz swojego brytyjskiego zespołu. Jak się jednak okazało, ból ostatecznie zmienia pewne oblicza. Sam żużlowiec poinformował w mediach społecznościowych, iż potrzebuje pomocy specjalisty.
Nie ma co bagatelizować
Rozchodzi się o uraz łękotki, który nie daje spokoju duńskiemu żużlowców. Takowy uraz kolana potrafi być nadto uciążliwy, co zdecydowanie odbija się na jeździe danego zawodnika. Jak przyznał Klindt, ma zamiar porozmawiać ze specjalistą.
– Nicolai był na wizycie u specjalisty, który stwierdził u niego bardzo poważne uszkodzenie łękotki, wymagające jak najszybszego leczenia. Jutro przejedzie kilka zabiegów, aby zmniejszyć obrzęk oraz ból spowodowany urazem – czytamy w mediach społecznościowych zawodnika.
Podczas meczu z Ipswich Witches, zawodnik nie przypominał siebie, co było widać podczas jazdy na torze. Przede wszystkim czeka go teraz ciężka praca, aby zminimalizować ból i poddać się operacji w jak najszybszym do tego terminie.
– To naprawdę frustrujące, bo kontuzja to ostatnia rzecz, której teraz potrzebowałem – mówi zawodnik. – Mogliście jednak wszyscy zauważyć, iż nie byłem sobą podczas ostatniego meczu, a miałem również problemy z chodzeniem. Dla mnie to ważne, aby mieć pełną świadomość urazu i tego, co mam z nim zrobić.
Problem ROW-u?
Nicolai Klindt powrócił do Rybnika poprzez rozwiązanie umowy ze Speedway Kraków. Pokazał się z dobrej strony w swoim pierwszym meczu na dobrze znanym torze w Ostrowie Wielkopolskim, a sam żużlowiec jest wyjątkowo potrzebny drużynie Roberta Mikołajczaka. Przed nimi, w niedzielę, pojedynek z Cellfast Wilkami Krosno, a jeszcze nie wiadomo, czy wystąpi Jan Kvech. Tym samym każda walka o zdrowie Klindta jest ważna dla klubu. W składzie pozostaje cały czas Wiktor Lampart, czekający na odpowiedni moment.
















