
Mateusz Gamrot występem na UFC 327 przypomniał o swojej ogromnej klasie. Polak znów może patrzeć z wysoko uniesioną głową na rywali, którzy są przed nim w rankingu. Co czeka Gamrota po pokonaniu Ribovicsa?
Gamrot powrócił w wielkim stylu, pokonując Estebana Ribovicsa przez poddanie w drugiej. Były podwójny mistrz KSW miał pojedynek pod kontrolą przez cały okres jego trwania. Czterokrotnie obalił Argentyńczyka, w stójce nie dawał się trafiać, samemu kilkukrotnie dobrze pracując ciosami prostymi. Według wielu był to jeden z najlepszych występów Polaka w całej jego zawodowej karierze.
„Gamer” powrócił po porażce z rąk Charlesa Oliveiry, który zadał mu pierwszą w karierze porażkę przed czasem. Okoliczności tego starcia nie były natomiast dla zawodnika z Polski sprzyjające. Wziął tę walkę na dwa tygodnie przed wydarzeniem, praktycznie bez przygotowań. Dodatkowo walczył na wrogim terenie w Brazylii, konkretnie w Rio.
Mateusz był już zawodnikiem TOP5 kategorii lekkiej UFC, miało to miejsce po pokonaniu Rafaela Fizieva, a także Rafaela Dos Anjosa. Porażka z Danem Hookerem zabrała mu natomiast miejsce w ścisłej czołówce dywizji, spychając go kilka pozycji niżej. Bilans zawodnika American Top Team w największej organizacji MMA na świecie wynosi aktualnie 9-4.
ZOBACZ TAKŻE: Z UFC do FAME? Marek Bujło gotowy walczyć z Labrygą
Przyszłość Gamrota po pokonaniu Estebana Ribovicsa
Walka z Argentyńczykiem mogła być pułapką dla Mateusza Gamrota. Zawodnik trenujący w Kill Cliff jest zawodnikiem spoza rankingu kategorii lekkiej, który był na fali raptem jednego zwycięstwa z rzędu. Jego styl opiera się na stójce, a zatem walka w tej płaszczyźnie była igraniem z ogniem. Ostatecznie Gamrot sprostał zadaniu i obronił swoją pozycję w rankingu.
Jest pewna szansa, iż po zwycięstwie nad „El Gringo” „Gamer” awansuje o jedno oczko. Polak jest na ósmej lokacie w rankingu kategorii lekkiej UFC, a tuż przed nim plasuje się Dan Hooker. Nowozelandczyk od walki z Polakiem przegrał obydwa swoje pojedynki przed czasem, a Mateusz wygrał dwa, jeden przegrywając. choćby w momencie ogłaszania walki Gamrot był wyżej od „Wisielca”, ale później panowie znów zamienili się miejscami.
Ósme czy siódme miejsce, kilka to zmienia w przypadku Mateusza. Jak maluje się jego przyszłość po koncertowym występie z zawodnikiem z Ameryki Południowej? Wiemy, iż w wywiadzie tuż po walce do pojedynku został wyzwany Diego Lopes. W kolejnych wypowiedziach do grona rywali, z którymi chętnie zmierzyłby się reprezentant Polski dołączyli Arman Tsarukyan, Benoit Saint Denis oraz Paddy Pimblett. Tego ostatniego zaczepiał także przed walką z Ribovicsem, dając do zrozumienia, iż byłaby to idealna okazja, aby amerykański gigant wrócił do Polski.
Z Tsarukyanem i BSD także łączy go wspólna historia. Ormianina pokonał oczywiście w 2022 roku, dając świetną walkę podczas jednej z gal w UFC Apex. To ten pojedynek otworzył Polakowi wrota do TOP10 wagi lekkiej. Francuz natomiast bardzo chciał walki z Mateuszem od 2023 roku, regularnie rzucając mu wyzwanie. Polak kilkukrotnie mówił, iż jest otwarty na taką walkę, ale UFC ostatecznie miało inne plany.
Paddy? BSD? Arman? #UFC327
Who do YOU think @Gamer_MMA should fight next pic.twitter.com/COl0NklhgS
ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Gamrot na drodze po tytuł UFC. Jego trener nie ma wątpliwości
Skąd natomiast rzucenie rękawic w stronę Diego Lopesa? Brazylijczyk to zawodnik kategorii piórkowej i dwukrotny pretendent do pasa mistrzowskiego dywizji do 145 funtów. Ma zaplanowany pojedynek na UFC Freedom 250, gdzie jego rywalem będzie Steve Garcia. Te argumenty wskazywałyby, iż nie do końca takowe zestawienie ma prawo bytu. Polski zawodnik mówi jednak, iż jest w stanie poczekać na Lopesa. Zawodnik z Brazylii mówił kilka tygodni temu, iż prędzej czy później zawita do wagi lekkiej. Wydaje się zatem, iż stąd to wyzwanie ze strony byłego mistrza KSW.
Pomimo sporej popularności, bycia numerem dwa w kategorii piórkowej i efektywnego stylu walki, nie wydaje się, żeby dla naszego reprezentanta była to najlepsza możliwa opcja. Lopes to zawodnik z niższej kategorii wagowej, a zatem kilka znaczy w rozgrywce o najwyższe laury w dywizji lekkiej. Z pewnością walka z kimś z TOPu wagi lekkiej dałaby Mateuszowi o wiele więcej w kontekście boju o tytuł mistrzowski.
Przypomnijmy jeszcze jedną bardzo istotną rzecz. Mateusz otrzymał zaproszenie na Mistrzostwa Świata ADCC 2026, które odbędą się 12 i 13 września w Krakowie. Polak przyjął je i zmierzy się w prestiżowych zmaganiach już po raz trzeci. Poprzednio mogliśmy go zobaczyć w 2015 i 2019 roku, gdy to wywalczył udział przez europejskie trialsy. Występ jest bardzo istotny dla „Gamera”, a więc może to trochę zahamować jego karierę w UFC.
ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Gamrot zabrał głos po UFC 327. Polak skomentował swój wielki triumf
Wydaje się zatem, iż na obecną chwilę nie zobaczymy Gamrota w klatce UFC co najmniej do września, ale może się to zmieni, jeżeli padnie odpowiednia propozycja? Dla polskiego zawodnika celem nadrzędnym jest wciąż pas mistrzowski. Można zatem uznać, iż jeżeli dostanie dużą walkę z Benoitem Saint Denisem czy Armanem Tsarukyanem, to nie odrzuci takowej oferty. Nie można jednak brać tego za pewnik, ponieważ na obecną chwilę mówi o ADCC w Krakowie.
Podsumowując, Mateusz z pewnością wrócił na dobre tory. Pokazał, iż dalej ma w sobie ogień i topowe umiejętności, aby namieszać w dywizji lekkiej. Może patrzeć w górę, oczekując walki z Paddym Pimblettem, BSD czy Armanem Tsarukyanem, ale nie do końca wiadomo, kiedy dojdzie do następnego pojedynku Gamrota. Podjęcie rękawic w MMA tuż przed ADCC w Krakowie będzie ryzykowne dla występu na tamtej imprezie, ale może zagwarantować mu pozycję w TOP5 organizacji UFC i możliwość walki o pas mistrzowski w ciągu kolejnych kilkunastu miesięcy.

17 godzin temu
















