Lewis Hamilton walczy o ósme mistrzostwo F1. To byłaby jedna z najpiękniejszych historii wszech czasów

1 godzina temu

Lewis Hamilton wygrał w minioną niedzielę Grand Prix Katalonii – siódmą rundę sezonu F1. Brytyjczyk umocnił się tym samym na drugim miejscu w sezonowej punktacji. Do liderującego Andrei Kimiego Antonellego traci w tym momencie 41 punktów, natomiast o 9 oczek wyprzedza innego kierowcę Mercedesa, George’a Russella. Te liczby nie muszą mieć teraz większego znaczenia. Zwłaszcza, iż pod Barceloną Hamilton zaprezentował potężne tempo, a Mercedes znów się zepsuł.

Spis treści:

  • Hamilton w trybie „hammer time”
  • Ferrari znalazło odpowiedni kierunek
  • Co się dzieje z Mercedesem?

Zwrot w F1 – Hamilton w walce o tytuł dla Ferrari?

Lewis Hamilton zaprezentował w Grand Prix Katalonii absolutnie mocarne tempo. To nie było „po prostu” zwycięstwo. To był „hammer time”, „tryb bestii”. Powiedzmy to sobie wprost – to był Lewis Hamilton z najlepszych lat w F1, bardzo bliski swojej maksymalnej dyspozycji. To, jak Brytyjczyk wyglądał na tle przede wszystkim kierowców Mercedesa, robiło ogromne wrażenie. Jasne – było to oczywiste po drugim pitstopie, kiedy kierowca Ferrari jechał na zupełnie innej strategii i mógł odrabiać co okrążenie po 2, czy 3 sekundy. Ale później, kiedy kierowcy Mercedesa też zmienili opony, historia w gruncie rzeczy się zbytnio nie zmieniła – nadal Hamilton królował na torze pod Barceloną.

fot. Sam Bagnall / Sutton Images / Pirelli F1 Press Area

Czy wirtualny samochód bezpieczeństwa pomógł? Jasne – to na pewno przyczyniło się w jakimś stopniu do zwycięstwa Hamiltona. Natomiast z całą pewnością to nie była kwestia decydująca – nie biorąc pod uwagę to, jakie tempo miał Lewis po swoim pitstopie. choćby jeżeli Brytyjczyk zjechałby do alei serwisowej w normalnych warunkach zielonej flagi, jestem przekonany, iż on by koniec końców dogonił Russella i zmiażdżył go w bezpośrednim pojedynku. To był Lewis Hamilton w koncertowej dyspozycji. I uważam, iż możemy wyciągnąć z tego weekendu przynajmniej kilka istotnych wniosków.

Barcelona jest traktowana jako wyznacznik

Hamilton traci do Antonellego 41 punktów – to oczywiście sporo. Natomiast być może powinniśmy spojrzeć na ten temat nieco inaczej, nieco szerzej. Barcelona zawsze była traktowana jako pewien wyznacznik. Przez lata to właśnie w Katalonii przeprowadzano przedsezonowe testy. Według wielu osób jest to do tego idealny tor – zróżnicowany, ze zmiennym rytmem, ciekawymi zakrętami. To taki obiekt w pewnym sensie reprezentatywny dla całej serii. Każdy go zna, każdy ma na jego temat ogromną wiedzę, zespoły trenowały tu również przed sezonem 2026. To właśnie w Barcelonie zespoły po raz pierwszy wyjechały na tor nową generacją bolidów podczas tygodnia „shakedown” w dniach 26-30 stycznia.

fot. Simon Galloway / LAT Images / Pirelli F1 Press Area

W skrócie – jeśli jesteś szybki w Barcelonie, będziesz szybki wszędzie. To tor, który pokazuje realny układ sił w stawce i który obnaża absolutnie wszystko, który pokazuje tempo i który uwypukla problemy. Wiemy, iż Ferrari przywiozło do Katalonii spory pakiet poprawek. Dziś wiemy też to, iż ten pakiet kapitalnie zapracował. Wiemy też jednocześnie, iż Ferrari znalazło odpowiedni kierunek rozwoju i iż to na pewno nie jest ostatnie, co oni mają do powiedzenia. Siódma runda sezonu F1 wyglądała dla stajni z Maranello – głównie poprzez część garażu Lewisa Hamiltona – znakomicie. I jest to dla nich bardzo, bardzo dobra wiadomość. Wlewająca w serca Tifosich mnóstwo nadziei i optymizmu.

Zmiana układu w F1 – co się dzieje z Mercedesem?

W tym wszystkim pojawia się jeszcze jeden wniosek. Mercedes ma jakieś problemy z wytrzymałością swoich podzespołów. Co gorsza, dotyczy to silnika, tudzież baterii, co jest wręcz najgorszą możliwą wiadomością. Kilka tygodni temu po awarii baterii z Grand Prix Kanady odpadł George Russell. W Katalonii bardzo bliźniacza historia spotkała Antonellego. Dodajmy do tego fakt, iż klienci Mercedesa, czyli Alpine, Williams i McLaren też miewali podobne problemy w trakcie sezonu. Coś tutaj ewidentnie jest na rzeczy.

Sam Toto Wolff mówi wprost, iż jego zespół nie jest w stanie walczyć o mistrzostwo, jeżeli co chwilę pojawiają się takie awarie. jeżeli notorycznie traci się w taki sposób mnóstwo cennych punktów. Z pakietem napędowym Mercedesa jest coś nie tak i stajnia z Brackley musi się z tym uporać. Zwłaszcza, iż to są układy, które wypadają z puli – w pewnym momencie mogą pojawić się ponadprogramowe części, które będą skutkowały przesunięciami na gridzie. Wizja ewentualnej walki o tytuł Hamiltona może stawać się coraz bardziej prawdopodobna.

fot. Simon Galloway / LAT Images / Pirelli F1 Press Area

Ktoś powie, iż Ferrari też przecież miewa problemy – Charles Leclerc też nie ukończył wyścigu pod Barceloną. Rzecz w tym, iż tam natura tych kłopotów jest zupełnie inna – jednocześnie, zdecydowanie łatwiej jest się z nimi uporać. Zresztą, w kuluarach mówi się, iż Hamilton już podjął pewne decyzje, które w jego przypadku poskutkowały i Brytyjczyk nie odczuwa dziś takich problemów, z jakimi boryka się jeszcze Leclerc. Ależ ciekawie nam się zrobiło w tym sezonie F1.

Zdjęcie główne: Clive Mason / Getty Images / Pirelli F1 Press Area

Idź do oryginalnego materiału