Gorzowianie mogą mówić o ogromnym pechu w okresie 2026. Byli przez długi okres objawieniem rozgrywek pomimo przeciwności walcząc zażarcie o awans do fazy play-off. Wtedy niestety doszło do wypadku, który całkowicie przekreślił ich starania. Mowa naturalnie o kontuzji Jacka Holdera podczas Grand Prix we Wrocławiu. Doznał on tam złamania ręki (w tym kości ramiennej) oraz urazów pleców i stopy, które wymagały operacji i zespolenia płytkami. Niestety rekonwalescencja okazała się dłuższa niż zakładano i w okresie 2026 do jazdy już nie wrócił.
To był ogromny cios dla Gorzowian. W końcu Australijczyk notował kapitalne wyniki ostatecznie osiągając średnią 2,452 co dało mu drugą lokatę w tabeli najskuteczniejszych zawodników. Z ogromnym prawdopodobieństwem można stwierdzić, iż gdyby nie ten pechowy uraz to Gorzowianie zajęliby miejsce Fogo Unii w fazie play-off i mówiliby o zupełnie innym sezonie. Należy jednak docenić to co udało im się osiągnąć. Mianowicie utrzymanie w lidze.
Nie było to łatwe. W fazie play-down zarówno mecze ze Stelmet Falubazem, Krono-Plast Włókniarzem a później w barażu z Hunters PSŻ były niesamowicie wyrównane. Jeden bieg mógł zaważyć o tym, iż to oni pożegnaliby się z PGE Ekstraligą. Tak by też z pewnością się stało gdyby nie postawa drugiego z gorzowskich liderów – Andersa Thomsena, który w tym sezonie zanotował najlepszą średnią w swojej dotychczasowej karierze w Polsce. Zajął trzecie miejsce z wynikiem 2,425 punktu na bieg. Poza tym może pochwalić się jeszcze innym osiągnięciem. Takim, którego nie udało się dokonać żadnemu innemu zawodnikowi.
Chodzi mianowicie o regularność punktowania. We wszystkich spotkaniach w których wziął udział stanowił bardzo istotny element kadry. W żadnym też nie zszedł poniżej pułapu dziesięciu punktów. Najgorszy wynik osiągnął w ósmej kolejce rundy zasadniczej na torze we Wrocławiu (10 punktów). Najlepiej z kolei zaprezentował się w 13 kolejce na torze w Zielonej Górze. Tam uzbierał 15+1 w sześciu startach. To wyniki na prawdę niesamowite i w ostatecznym rozrachunku bezcenne dla Gezet Stali. Kibicom prawdopodobnie aż strach pomyśleć co wydarzyłoby się z ich drużyną gdyby nie sympatyczny Duńczyk. Śmiało można bowiem założyć, iż przy jego braku Gorzowianie mieliby ogromny problem z utrzymaniem się w lidze.
















