
Po sukcesie w federacji RIZIN Marek Samociuk powraca do oktagonu KSW. Znamy jego rywala, który z pewnością postawi twarde warunki.
Po bardzo udanym epizodzie w japońskiej organizacji RIZIN Marek Samociuk wraca do klatki KSW. Federacja dziś oficjalnie ogłosiła, iż jeden z najbardziej perspektywicznych polskich zawodników wagi ciężkiej wystąpi podczas gali XTB KSW 119 w Radomiu, gdzie zmierzy się z Michalem Martinkiem. Dla Samociuka będzie to pierwszy pojedynek w polskiej organizacji po głośnym udziale w turnieju RIZIN, który znacząco wpłynął na jego pozycję na europejskim rynku MMA.
Pojedynek z Martinkiem zapowiada się jako bardzo istotny test dla 27-latka. Czech to były mistrz Oktagonu, zawodnik znany z twardego charakteru i dużego doświadczenia w starciach z czołowymi ciężkimi w Europie. KSW wyraźnie chce sprawdzić, na jakim poziomie w tej chwili znajduje się Samociuk po miesiącach rywalizacji poza organizacją. Sam zawodnik wraca jednak do okrągłej klatki w zupełnie innym momencie kariery niż jeszcze rok temu.
Do niedawna Samociuk był postrzegany przede wszystkim jako interesujący prospekt, który ma potencjał, ale wciąż potrzebuje dużych walk i medialnego przełomu. Wszystko zmienił jednak występ w Japonii. Polak wykorzystał swoją szansę w RIZIN i nagle znalazł się w zupełnie innym położeniu. Zobaczymy, gdzie znajdzie się po konfrontacji z „Czarnobrodym”.
Czarnobrody wraca do akcji na XTB KSW 119. Mocno obsadzona karta czerwcowej gali oprócz walki mistrzowskiej Leo Brichty oraz wielkiego starcia Vojčák vs. Wrzosek zaoferuje także pojedynek kolejnego reprezentanta Czech, czyli Michala „Blackbearda” Martinka ze wschodzącą gwiazdą polskiej wagi ciężkiej – Markiem Samociukiem.
– ogłosiła federacja KSW w serwisie Instagram.
ZOBACZ TAKŻE: Szef GROMDY odpowiada Jurasowi. Stanowcze stanowisko
Przygoda w RIZIN
Samociuk w Japonii imponował przede wszystkim regularnością i przygotowaniem fizycznym. Wielu obserwatorów zwracało uwagę zresztą na to, iż Polak wyglądał zdecydowanie pewniej niż podczas wcześniejszych występów w KSW. Nie był już jedynie młodym ciężkim opierającym się na sile fizycznej, ale zawodnikiem, który potrafi realizować plan taktyczny i kontrolować tempo starcia.
Największym sukcesem okazało się dojście do finału całego Grand Prix, w którego stawce był pas mistrzowski federacji. Samociuk eliminował kolejnych rywali i krok po kroku budował swoją pozycję w japońskiej organizacji. Choć ostatecznie przegrał w finale z Alexandrem Soldatkinem, to sam udział w decydującym pojedynku był dla niego ogromnym osiągnięciem. W Japonii został bardzo dobrze odebrany przez kibiców, a jego nazwisko znacząco zyskało.
Z tego względu jego powrót do KSW budzi dziś dużo większe zainteresowanie niż wcześniej. Dla samego Samociuka walka z Martinkiem może być natomiast kolejnym krokiem w kierunku ścisłej czołówki kategorii ciężkiej, choć warto odnotować, iż powracający po porażce ze „Szpilą” Czech aktualnie też nie jest już w gronie największych nazwisk w dywizji. Potencjalna wygrana z reprezentantem Uniq Fight Club może to jednak zmienić – niewątpliwie zwycięzca tego pojedynku zmierzy się z kimś czołówki.
ZOBACZ TAKŻE: Będzie nowy komentator na najbliższej gali KSW. Dyrektor zdradził nazwisko
KSW od dłuższego czasu szuka nowych nazwisk, które mogłyby w przyszłości zagrozić dominacji Phila De Friesa. Samociuk po turnieju RIZIN zaczął być wymieniany właśnie w tym gronie. Oczywiście przed nim przez cały czas wiele pracy i kolejne trudne pojedynki, ale jego notowania wyraźnie poszły w górę. Czas pokaże, czy stanie się on pretendentem z prawdziwego zdarzenia i czy faktycznie będzie w stanie zagrozić Brytyjczykowi.

1 tydzień temu














