Pierwszy oficjalny mecz w sezonie. Rywalka solidna, ale nie za mocna – 39. w światowym rankingu Eva Lys. Turniej, który Iga Świątek lubi. Wydawało się, iż okoliczności sprzyjają Polce i ta powinna wygrać dzisiejsze spotkanie w dobrym stylu. Ale było zupełnie inaczej, bo Iga sama sobie utrudniła zadanie. Ostatecznie jednak wygrała, choć po bardzo zaciętym, pełnym zwrotów akcji meczu.
Iga Świątek z wielkimi problemami. Ale zwycięska
W United Cup Iga przegrała do tej pory dwukrotnie w czternastu meczach – zawsze z Amerykankami: Jessicą Pegulą i Coco Gauff. A więc z rywalkami z górnej półki, takimi, które faktycznie miały pełne prawo jej zagrozić. Eva Lys z kolei to przeciwniczka, z którą Iga grała trzy razy. Wyniki setów w tych meczach to 6:1, 6:1, 6:0, 6:1, 6:2, 6:2. Wszystkie padły łupem Polki. Cztery z tych setów rozegrały w poprzednim sezonie, czyli akurat wtedy, gdy Niemka znacząco rozwinęła swój tenis i poszła w górę.
Wydawało się więc, iż po fantastycznej wygranej Huberta Hurkacza nad Alexandrem Zverevem, Iga Świątek dość łatwo przypieczętuje triumf Polaków nad Niemcami. Taki był plan, tego wszyscy oczekiwali. Tymczasem ten pierwszy oficjalny mecz sezonu – wcześniej rozegrała dwa w pokazówce w Chinach – przywołał wszystkie demony z poprzedniego roku.
CZYTAJ TEŻ: CO ZA MECZ HURKACZA! ZVEREV AŻ ROZWALIŁ RAKIETĘ
Jakie to demony? Przede wszystkim duża liczba niewymuszonych błędów. Tylko w pierwszym, przegranym secie Iga popełniła ich 22! Drugim demonem były problemy z utrzymaniem własnego podania, agresywna, odważna gra Lys na returnie sprawiała Świątek mnóstwo kłopotów. I to niezależnie od tego, czy Iga serwowała pierwszym czy drugim podaniem. Zresztą procent wygranych punktów z pierwszego był momentami zatrważająco niski. W pierwszym secie Polka dała się rywalce przełamać czterokrotnie – tylko raz utrzymała serwis.
Podkreślmy: mówimy o przeciwniczce z czwartej dziesiątki rankingu WTA. Nie Arynie Sabalence, Coco Gauff, Jelenie Rybakinie czy choćby Jasmine Paolini.
Do tego dochodził pewien brak odwagi w grze Igi, pewnie wynikający z popełnianych błędów. Znów – to już niestety standard – brak reakcji na kortowe wydarzenia, niemożność wprowadzenia w życie planu B, o ile ten plan B w ogóle istnieje. Idze nie szło, ale kilka zmieniała – zamiast tego próbowała na siłę egzekwować to, co sobie założyła na starcie. Były momenty, gdy to działało. Były takie, gdy zupełnie nie. Eva Lys z kolei nakręcała się każdym błędem Polki, czekała na pomyłki. A do tego niesamowicie wręcz biegała, trudno było ją „zabić” w wymianie.
Udało się to w drugim secie, bo od stanu 1:3 Iga w bardzo dobrym stylu wygrała pięć gemów z rzędu. Udawało się na początku decydującej partii, bo Polka zdobyła przewagę przełamania. Tyle iż ta przewaga nie utrzymała się długo – z 3:1 gwałtownie zrobiło się 3:3. Jednak w kluczowym momencie Polce udało się podnieść poziom swojej gry. Odważyła się na nieco bardziej precyzyjne, agresywne zagrania, postawiła na nieco mniej siły, a większą głębokość uderzeń.
I to dało efekt.
JAZDA!!! pic.twitter.com/W22wmhQYF2
— United Cup (@UnitedCupTennis) January 5, 2026
I wiecie co? Finalnie to w sumie niezła wiadomość. Jasne, Iga przeżyła prawdziwe męczarnie, tak. Ale była w stanie wygrać z rywalką, która grała naprawdę, ale to naprawdę dobrze. W zeszłym sezonie wiele takich meczów skończyłoby się jej porażką. W Sydney, dzisiaj, ostatecznie triumfowała. I oby to był dobry prognostyk na kolejne dni, ale i cały rok.
Wraz z wygraną Igi triumfowali też Polacy – co prawda czeka ich jeszcze mecz miksta, ale okazali się lepsi od Niemiec. Jutro o tym, czy wygramy naszą grupę, zdecyduje mecz z teoretycznymi outsiderami, Holandią. Holendrzy przegrali wcześniej z Niemcami 0:3.
Iga Świątek – Eva Lys 3:6, 6:3, 6:4
Fot. Newspix
Czytaj więcej o tenisie:
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze. Sporo Igi Świątek
- Bitwa płci? Nie, dziękuję. Tenis już ich nie potrzebuje
- Iga Świątek wraca na kort. Jakie mieć wobec niej oczekiwania?
- Gazprom wykłada kasę, gwiazdy lecą grać do Rosji
- Linda Klimovicova. Czeska tenisistka wybrała Polskę i już dla niej wygrywa

1 dzień temu













