Martin Vaculik ma za sobą nie do końca udaną kampanię, jeżeli chodzi o rywalizację międzynarodową. O ile w PGE Ekstralidze Słowak radził sobie dobrze, choć jego średnia spadła względem poprzednich lat, tak w Speedway Grand Prix pojechał on wyraźnie poniżej oczekiwań. Żużlowiec mimo udziału we wszystkich rundach zajął bardzo niską pozycję w Indywidualnych Mistrzostwach Świata. Po dziesięciu turniejach 35-latek na swoim koncie miał zaledwie 51 punktów.
Wśród stałych uczestników Martin Vaculik wyprzedzał jedynie Kaia Huckenbecka, który w całym sezonie zdobył 9 „oczek” mniej. Z pewnością nie był to udany rok dla słowackiego zawodnika. Tym bardziej, iż nie udało mu się wywalczyć miejsca w SGP poprzez eliminacje. Oznaczało to, iż żużlowiec był zdany na promotora cyklu i jego wybory przy stałych „dzikich kartach”. W gronie trzech wyróżnionych zawodników próżno szukać Vaculika, gdyż miejsca w rywalizacji o mistrzostwo świata otrzymali Max Fricke, Jason Doyle oraz Tai Woffinden.
Martin Vaculik przez cały czas marzy o złocie
Brązowy medalista Indywidualnych Mistrzostw Świata z 2023 roku nie powiedział jednak ostatniego słowa w kontekście walki o mistrzostwo. Martin Vaculik przez cały czas bowiem marzy o tym, aby pewnego dnia zawiesić na szyi złoty medal Speedway Grand Prix. Jak sam przyznał, wierzy w swoje możliwości i nie rezygnuje z marzenia.
– przez cały czas mam jedno wielkie marzenie. Chcę być mistrzem świata pewnego dnia. Wierzę, iż mogę tego dokonać, ale nie jest to takie łatwe, jak wszystko w życiu i sporcie – mówił Martin Vaculik dla klubowych mediów Vargarny.
Najpierw musi powrócić do SGP
Aby powalczyć o wygraną w Speedway Grand Prix Słowak będzie musiał najpierw powrócić do cyklu. Będzie on miał okazję do tego w tym sezonie. Awans do SGP w jego przypadku oznaczałby przebrnięcie przez rundę eliminacyjną, aby później zająć miejsce w czołowej czwórce Grand Prix Challenge odbywającego się we włoskim Terenzano. Drugą możliwością jest otrzymanie stałej „dzikiej karty”, jednak oczekiwanie na wybór promotora zawsze pozostawia pewną niepewność znalezienia się w stawce elitarnego cyklu.
Martin Vaculik 












