NBA: Najlepsze decyzje tego sezonu. Ci zawodnicy zmienili wszystko!

1 tydzień temu

Sezon zasadniczy dobiega powoli końca, a nasza uwaga skierowana jest już w kierunku nadchodzących play-offów. Zanim jednak szesnaście zespołów rozpocznie walkę o najwyższe laury, cofnijmy się pamięcią do zeszłorocznego lata, a także okresu sprzed trade deadline. Które ruchy kadrowe sprawiły, iż sytuacja zespołów – lub też ich przyszła perspektywa – uległy największej zmianie?

Artykuł ten zainspirowany jest tekstem Zacha Krama, czyli dziennikarza ESPN, który przedstawił swoje typy na dziesięć najlepszych, a dla niektórych również najważniejszych ruchów kadrowych kilku ostatnich miesięcy. W grę wchodziły zarówno transfery, jak i podpisywanie wolnych agentów. Kilka typów może zaskoczyć!

10. New York Knicks – pozyskanie Jose Alvarado

Jose Alvarado był zdecydowanie ulubieńcem kibiców New Orleans Pelicans, zaskarbiając ich sympatię przede wszystkim swoją walecznością, zaangażowaniem i sprytem. Na początku lutego trafił jednak do New York Knicks, gdzie w końcu mógł odgrywać kluczową rolę w zespole walczącym o najwyższe laury.

Nie wiemy jeszcze, jak dokładnie będzie wyglądać rotacja Nowojorczyków w play-offach, ani czy Jeremy Sochan będzie otrzymywał jakieś minuty. Trudno wyobrazić sobie jednak scenariusz, w którym minuty Alvarado są stopniowo ograniczane. Ma on najlepszy wskaźnik net rating (różnica punktów z nim i bez niego na parkiecie) w zespole.

Przy tym wszystkim należy pamiętać, iż Knicks poświęcili jedynie Dalena Terry’ego – który w trykocie NYK nie zaliczył choćby jednego występu – oraz dwa wybory drugiej rundy. W zamian pozyskali kapitalnego zadaniowca, który wychował się w Wielkim Jabłku, co doskonale wpasowuje się przyjazną atmosferę panującą w zespole.

9. Golden State Warriors – podpisanie De’Anthony’ego Meltona

De’Anthony Melton ma za sobą intensywne dwa lata, choć nie wszystkie wydarzenia należały do przyjemnych. Na początku rozgrywek 2024/25 zerwał więzadło krzyżowe, po czym Golden State Warriors wykorzystali jego kontrakt, by ściągnąć do siebie Dennisa Schrodera, który następnie był częścią oferty za Jimmy’ego Butlera.

Kierownictwo Wojowników nie zapomniało jednak sześciu solidnych występach, a minionego lata związało się z 27-latkiem dwuletnią umową, z czego drugi rok to opcja zawodnika o wartości 3,5 miliona. Efekt? Rekord kariery w postaci 13 punktów na mecz. Najlepszą średnią odnotowuje też w przechwytach (1,6), do czego dokłada jeszcze 3,2 zbiórki oraz 2,5 asysty.

Zach Kram zaznacza, iż od swojego powrotu do gry 4 grudnia Melton jest jednym z najlepszych zadaniowców w całej lidze. Warriors znacznie zyskują na jego obecności na parkiecie, notując solidną różnicę punktów w porównaniu do minut, kiedy przebywa ona na ławce.

8. San Antonio Spurs – podpisanie Luke’a Korneta

Ruch ten miał do pewnego stopnia wpływ na to, w jaki sposób potoczyła się kariera Jeremy’ego Sochana, bo choć nie grają na tej samej pozycji, to jednak środkowy zapracował na solidne 21 minut na mecz, co jest w tej chwili rekordem jego kariery. Luke Kornet może notować co prawda tylko 6,6 punktu, 6,3 zbiórki i 1,8 asysty na mecz, ale jego wkład widoczny jest gołym okiem.

Jako zmiennik Victora Wembanyamy odpowiada za ochronę strefy podkoszowej drugiego garnituru. Nie oddaje rzutów za trzy, jak jeszcze na początku swojej kariery, ale może utrzymywać grę San Antonio Spurs w ryzach, kiedy Francuz łapie chwilę odpoczynku. To może być szczególnie istotne w pierwszej rundzie play-offów.

7. Denver Nuggets – podpisanie Tima Hardawaya Jr’a.

Artykuł ESPN wskazuje, iż tylko 14 zawodników w bieżących rozgrywkach trafia co najmniej 2,5 trójki na mecz ze skutecznością równą lub lepszą niż 40%. Jednym z nich w trykocie Denver Nuggets jest Jamal Murray, ale do grona tego zalicza się również jego partner – Tim Hardaway Jr.

Rzucający obrońca musiał zadowolić się roczną umową o wartości zaledwie 3,6 miliona dolarów, choć wcześniej występował w Dallas Mavericks i Detroit Pistons na mocy czteroletniego kontraktu opiewającego na 75 milionów dolarów. W Teksasie często rozczarowywał w najważniejszych momentach, więc w Kolorado ma sporo do udowodnienia.

Hardaway to kluczowa opcja z ławki rezerwowych Nuggets. Jego 13,7 punktu w roli rezerwowego ma ogromny wpływ na grę jego zespołu. Uwagę warto zwrócić przede wszystkim na to, iż w poprzednich rozgrywkach Denver byli na 28. miejscu w lidze pod względem trójek na mecz, a w tej chwili znajdują się na 11. pozycji.

6. Phoenix Suns – pozyskanie Dillona Brooksa

Dillon Brooks ma swoje za uszami. Prawdopodobnie próbował on już zajść za skórę twojemu ulubionemu zawodnikowi, a często odbiło mu się to czkawką. To na niego spadła znaczna część odpowiedzialności za porażkę świetnie zapowiadającego się zespołu Memphis Grizzlies,

Próby przekonywania, iż nie jest on jednak świetnym zawodnikiem, to jedynie próby oszukiwania samego siebie. Do Phoenix Suns trafił tylko z uwagi na transfer Kevina Duranta, ale mało kto w Arizonie żałuje przeprowadzenia tego ruchu. Jego wkład widoczny jest nie tylko poprzez statystyki, ale i w szatni.

Zach Kram przytacza ten cytat rozgrywającego Collina Gillespie: — Jest na sali treningowej częściej niż ktokolwiek, kogo znam. Widzisz, jak ciężko pracuje, jak zależy mu na rywalizacji i nie chcesz rozczarować takiego partnera z zespołu. Sprawia, iż chcesz pracować ciężej — mówi rozgrywający trzeci sezon na parkietach NBA zawodnik Phoenix.

Brooks pozostaje poza grą od 21 lutego z uwagi na kontuzję i zabieg lewej ręki. Kiedy grał, notował najlepsze w swojej karierze 20,9 punktu, 3,7 zbiórki oraz 1,8 asysty na mecz. Po stracie Duranta szacowało się, iż Suns nie powąchają choćby play-offów, a tymczasem są zaledwie o kilka kroków od miejsca w czołowej szóstce Konferencji Zachodniej.

5. Miami Heat – pozyskanie Normana Powella

Artykuł ESPN wskazuje, iż tylko dwóch All-Starów z 2026 roku zmieniło kluby minionego lata. Jednym z nich był Kevin Durant, ale jego kariera rządzi się swoimi prawami. Drugim był z kolei Norman Powell, którego Los Angeles Clippers oddali na Florydę za Kyle’a Andersona i Kevina Love’a, czyli dwóch weteranów, którzy i tak nie wpisywali się w plany Miami Heat.

Przyszłosć zawodnika stoi co prawda pod znakiem zapytania, bo bieżący sezon jest ostatni na jego obecnym kontrakcie, co było prawdopodobnie jedną z przyczyn, przez które LAC zdecydowali się na transfer. Dalsza kooperacja może być utrudniona m.in. przez fakt, iż podpis pod nową umową może tego lata złożyć Tyler Herro.

Niezależnie od tego, jak potoczy się jego przyszłość, kierownictwo Heat trafiło w dziesiątkę pod względem wzmocnienia swojej kadry. Ze względu na urazy zarówno Powella, jak i Herro, duet ten spędził ze sobą na parkiecie około 250 minut. w tej chwili obaj pozostają do dyspozycji trenera Erika Spoelstry, a to, jak będą się w najbliższych tygodniach odnajdywać, może przesądzić o ich wyniku w potencjalnym turnieju play-in, a także play-offach.

4. Brooklyn Nets – pozyskanie Michaela Portera Jr’a

Stosunkowo kontrowersyjny wybór dla tych, którzy nie śledzą bacznie sytuacji ekipy z Wielkiego Jabłka. Choć Brooklyn Nets liczą przede wszystkim na wysoki wybór w Drafcie, a skrzydłowy od drugiej tygodni marca pozostaje poza grą z uwagi na kontuzje, to ma za sobą zdecydowanie lepszy sezon niż Cameron Johnson, którego kierownictwo oddało za niego do Denver Nuggets.

Zach Kram wskazuje na zwiększony usage rate Portera, który w barwach Nuggets wynosił maksymalnie 22,7%, z kolei po przenosinach do Nets wzrósł do aż 30,4%. Mimo to jego efektywność nie ucierpiała znacząco, choć oddaje on znacznie więcej rzutów z gry i zza łuku. W 52 występach notował ostatecznie 24,2 oczka, 7,1 zbiórki oraz 3,0 asysty na mecz.

Nets nie zbliżyli się choćby do play-offów, ale liczą, iż w trakcie rozgrywek 2026/27 uda im się już włączyć do walki co najmniej o turniej play-in. Potrer Jr. ma być jedną z twarzy tego projektu.

3. Atlanta Hawks – pozyskanie Nickeila Alexandra-Walkera

Atlanta Hawks to bez wątpienia jedna z największych rewelacji tego sezonu. Już szóste miejsce w tabeli i bilanse 40-32 mówią same za siebie, ale w ostatnim czasie to przede wszystkim ich seria 13 zwycięstw w 14 kolejnych występach zrobiła na wszystkich największe wrażenie, choć znaczna większość rywali nie należała do ligowej czołówki.

W świetle reflektorów znalazł się przede wszystkim Jalen Johnson, który już teraz dał się poznać jako niesamowity talent i maszyna do odnotowywania kolejnych triple-double. Kluczowa okazała się jednak również obecność Nickeila Alexandra-Walkera, który początkowo nie miał choćby znaleźć dla siebie miejsce w pierwszej piątce.

Jastrzębie oddały jednak Trae Younga, który wcześniej był też kontuzjowany, a to dało mu z kolei szanse na zaprezentowanie swoich umiejętności. Jego średnie na poziomie 20,4 punktu, 3,7 asysty, 3,4 zbiórki oraz 1,3 przechwytu na mecz, co stanowi ogromny skok w porównaniu do ostatniego roku w Minnesota Timberwolves.

2. Oklahoma City Thunder – pozyskanie Jareda McCaina i przedłużenie kontraktu Ajaya Mitchella

Sympatycy Oklahoma City Thunder codziennie powinni dziękować Darylowi Moreyowi za jego decyzję o transferze Jareda McCaina. Początek debiutanckiego sezonu obrońcy zapowiadał, iż w Filadelfii tworzy się kolejna wielka kariera. Na jego drodze stanął jednak uraz, a po powrocie na parkiety nie mógł on odnaleźć swojego optymalnego rytmu w trykocie Sixers.

To właśnie doprowadziło do przenosin do obrońców tytułu, gdzie od początku czuje się jak ryba w wodzie. Jego 20 dotychczasowych występów to średnie na poziomie 12,0 punktów, 2,2 zbiórki oraz 0,9 asysty na mecz, ale wyróżnia się przede wszystkim kapitalną skutecznością zza łuku (43,1%).

McCain wciąż jest na swoim debiutanckim kontrakcie, co może okazać się najważniejsze w przyszłości. Nie trzeba mu jeszcze płacić znacznych sum, co z kolei — w przypadku chęci zatrzymania go w składzie — może pokryć się z odejściem zawodników, którzy z uwagi na dobre występy będą pragnęli lukratywnych umów.

Geniuszem Sama Prestiego było również przedłużenie umowy z Ajayem Mitchellem, który w czerwcu złożył podpis pod trzyletnią prolongatą o wartości niespełna 9 milionów dolarów. To oznacza, iż gracz ze średnimi na poziomie 14,1 punktu, 3,5 zbiórki, 3,6 asysty oraz 1,3 przechwytu na mecz zarabia w tej chwili 3 miliony za rok, a jego kontrakt będzie obowiązywał przed dwa kolejne sezony.

McCain i Mitchell to dwa najmniej wartościowe kontrakty w Thunder, a mimo to ich wkład w grę jest nieoceniony. Mistrzowie mają prawdopodobnie najgłębszą ławkę rezerwowych w całej lidze, co znacznie zwiększa ich szanse w walce o drugi z rzędu tytuł.

1. Charlotte Hornets – wybór Kona Knueppela w Drafcie

Wielu szanowanych ekspertów sugerowało, iż zeszłoroczny Draft pełen będzie wszechstronnych talentów, które w ciągu kilku najbliższych lat mogą mieć realny wpływ na układ sił w NBA. Nikt nie spodziewał się jednak, iż z „czwórką” do Charlotte Hornets trafia taki diament, który wcale nie potrzebuje oszlifowania, by błyszczeć.

Nikt nie miał wątpliwości, iż z jedynką pójdzie Cooper Flagg, z kolei tuż po nim do San Antonio Spurs trafi Dylan Harper. Więcej znaków pojawiało się jednak od numer trzy. Tam decyzja stała przed Philadelphia 76ers, którzy mogli pokusić się o Ace’a Baileya, choć ten dawał jasno do zrozumienia, iż chce trafić do Washington Wizards.

Szóstki postawiły na VJ Edgecombe’a, z kolei wybór Hornets padł na Kona Knueppela. Skrzydłowy zaskoczył cały koszykarski świat, trafiając 3,5 trójki na mecz przy skuteczności 43,6% zza łuku. Potrzebował on jedynie 68 występów, by wskoczyć do czołowej 25 rankingu zawodników z największą liczbą trafień zza łuku w historii organizacji.

Wcześniej, bo występie z 8/12 za trzy, pobił on rekord wszech czasów pod względem trafień za trzy w wykonaniu debiutanta, a przecież od tamtego czasu zdołał już znacznie poprawić swój wynik. Nie ulega wątpliwości, iż taki gracz trafia się raz na kilka bądź kilkanaście lat.

Knueppel jest na dobre drodze, by zakończyć sezon z tytułem Debiutanta Roku. Choć po kilku miesiącach sezonu wydawało się, iż pomimo solidnej gry nikt nie jest w stanie zagrozić Flaggowi, tak teraz wiele wskazuje na to, iż Kon wyszarpie swojemu byłemu współlokatorowi z uczelni Duke statuetkę ROTY.

Hornets mogą zakończyć sezon na miejscu premiowanym bezpośrednim awansem do play-offów, ale na ten moment czekałaby ich rywalizacja w turnieju play-in. choćby o ile uda im się zaklepać miejsce w czołowej ósemce, to przygoda dłuższa niż trwająca jedną rundę nie wydaje się prawdopodobna.

To jednak nie to jest w tej chwili najważniejsze w Karolinie Północnej. Chodzi przede wszystkim o przyszłość z Knueppelem jako fundamentem zespołu, która — o ile uda im się zbudować wokół niego odpowiedni zespół — zapowiada się niezwykle ekscytująco.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Idź do oryginalnego materiału