Środowy wieczór w State Farm Arena zapisał się na kartach historii nie tylko ze względu na przedłużenie imponującej serii zwycięstw Atlanta Hawks, ale przede wszystkim z powodu zagrania, które wymyka się prawom logiki. W meczu przeciwko Dallas Mavericks, zakończonym triumfem gospodarzy 135:120, Jonathan Kuminga dokonał czegoś, co jego samego wprawiło w osłupienie. To, co miało być rutynowym podaniem przez całe boisko, zamieniło się w jeden z „najdłuższych” celnych rzutów, jakie kiedykolwiek widziały parkiety NBA.
Wszystko wydarzyło się pod koniec trzeciej kwarty spotkania. Jonathan Kuminga, który właśnie zebrał piłkę po niecelnym rzucie Khrisa Middletona, dostrzegł wybiegającego na czystą pozycję Jocka Landale’a i zdecydował się na dalekie podanie. Tymczasem piłka, zamiast trafić w ręce Australijczyka, poszybowała prosto do kosza, przelatując niemal całą długość boiska.
– Długie podanie od Jonathana Kumingi… rany, to wpadło! Celny rzut Jonathana Kumingi – ekscytowali się komentatorzy.
Zaskoczenie było tak ogromne, iż sam zawodnik nie potrafił ukryć emocji i w przypływie szoku aż złapał się za głowę. Z kolei Landale, adresat niedoszłego podania, instynktownie schował ręce, by sędziowie nie dopatrzyli się ingerencji w lot piłki, co mogłoby skutkować anulowaniem punktów. Po krótkiej analizie wideo pod kątem ewentualnego błędu zegara, trafienie zostało uznane po uprzednim potwierdzeniu, iż piłka opuściła ręce zawodnika na 1,4 sekundy przed końcem czasu gry.
Oficjalne statystyki potwierdzają, iż był to szósty „najdłuższy” rzut w historii NBA, licząc od sezonu 1997-98. Co więcej, biorąc pod uwagę ten sam okres, żaden zawodnik Atlanta Hawks nie zanotował trafienia z dalszej odległości. Dla zawodnika, który całkiem niedawno trafił do ekipy ze stanu Georgia z Golden State Warriors, był to moment, który z pewnością zapamięta na długo.
Jonathan Kuminga buried a 75-foot basket in tonight’s win, the longest made basket by a Hawk in the play-by-play era and the sixth-longest amongst all players in the play-by-play era (since 1997-98), per Elias Sports.
— Hawks PR (@HawksPR) March 19, 2026Szczęśliwe trafienie Kumingi stało się symbolem obecnej passy podopiecznych Quina Snydera. Zwycięstwo nad Dallas Mavericks było ich jedenastym z rzędu, co jest najlepszą passą od sezonu 2014-15. Popularne Jastrzębie zajmują w tej chwili ósme miejsce w Konferencji Wschodniej z bilansem 38-31, tracąc zaledwie pół meczu do Orlando Magic w walce o szóstą lokatę, gwarantującą bezpośredni awans do fazy play-off. W takiej samej sytuacji są jeszcze Miami Heat.
I chociaż to podanie, które okazało się rzutem, skradło nagłówki, cały występ Kumingi można uznać za co najmniej solidny. Jako rezerwowy, Kongijczyk spędził na parkiecie 18 minut, zdobywając w międzyczasie 16 punktów przy skuteczności 7/11 z gry i dokładając do tego pięć zbiórek oraz trzy asysty. Od momentu przenosin do Atlanty, skrzydłowy notuje średnio 14,6 punktu na mecz, udowadniając, iż zmiana otoczenia była mu niezwykle potrzebna.
Eksperci podkreślają zresztą, iż Hawks grają w tej chwili koszykówkę na najwyższym poziomie, a wsparcie liderów takich jak CJ McCollum (24 punkty w meczu z Dallas) czy Nickeil Alexander-Walker sprawia, iż drużyna staje się jedną z najgroźniejszych na Wschodzie. jeżeli zawodnicy trenera Snydera utrzymają taką skuteczność – i odrobinę szczęścia, jaką zaprezentował Kuminga – ich kampania w tegorocznych play-offach może być wyjątkowo długa. Następną okazją do potwierdzenia świetnej formy będzie zaplanowane na noc z piątku na sobotę polskiego czasu spotkanie przeciwko Houston Rockets.

2 tygodni temu









