Jesteśmy świadkami historii. Oklahoma City Thunder po raz trzeci z rzędu zapewnili sobie pierwsze miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej na koniec fazy zasadniczej. Co więcej, w drugim kolejnym sezonie wygrali co najmniej 64 meczów. O tym, jak trudna jest to sztuka, mówi fakt, iż wcześniej w dziejach NBA dokonały tego tylko dwie drużyny.
Choć San Antonio Spurs od tygodni ich gonili, to jednak Oklahoma City Thunder dogonić się nie dali. Po środowym zwycięstwie 128:110 nad Los Angeles Clippers obrońcy tytułu są już pewni pierwszego miejsca w tabeli Konferencji Zachodniej na koniec sezonu zasadniczego. Było to ich zwycięstwo numer 64 w tym sezonie. Rok temu wygrali 68 meczów. Tym samym przeszli do historii NBA.
W dziejach ligi tylko dwa inne zespoły zdołały bowiem wygrać co najmniej 64 meczów w dwóch kolejnych sezonach – Chicago Bulls za czasów Michaela Jordana (72 zwycięstwa w okresie 1995-96 i 69 zwycięstw w okresie 1996-97) oraz Golden State Warriors, którzy jako jedyni wygrali co najmniej tyle spotkań w trzech kolejnych sezonach (67 zwycięstw w okresie 2014-15, 73 zwycięstwa w okresie 2015-16 oraz 67 zwycięstw w okresie 2016-17).
Teams in NBA history with 64+ wins in back to back seasons:
90s Bulls
2010s Warriors
2020s Thunder pic.twitter.com/B75SkzOsoE
Thunder potwierdzili więc w ten sposób, iż mają swoje miejsce w historii ligi wśród najlepszych ekip. Czy uda im się natomiast wywalczyć tytuł, tak jak przed rokiem? To kwestia otwarta, choć oczywiście podopieczni trenera Marka Daigneaulta są największymi w tej chwili faworytami do mistrzostwa. Droga do obrony tytułu nie będzie jednak łatwa.
– To imponujące, ale oczywiście nic będzie to znaczyć, jeżeli nie wygramy na koniec. Mistrzowie mają oczywiście pewne cechy i spełniają pewne warunki, więc jeżeli my też osiągamy pewne cele, to znaczy, iż zmierzamy w dobrym kierunku – oznajmił w środę Shai Gilgeous-Alexander, który w zwycięstwie nad Clippers zapisał na konto 20 punktów oraz 11 asyst.

20 godzin temu















