W piątek Krono-Plast Włókniarz Częstochowa podejmował u siebie zespół, który doświadczył ostatnio wielkiego pecha. Betard Sparta Wrocław na owalu przy ulicy Olsztyńskiej musiała sobie radzić bez trzech podstawowych zawodników. Podopieczni Piotra Protasiewicza stanęli więc przed trudnym zadaniem. Ostatecznie udało im się sięgnąć po zwycięstwo. Dużą rolę w tym odegrał Brady Kurtz.
Australijczyk podczas piątkowych zmagań był nieomylny. Wicemistrz Świata z zeszłego roku wygrał wszystkie swoje biegi, osiągając „duży komplet” w postaci 18 punktów. Kurtz był filarem swojego zespołu. Tym samym w stu procentach wywiązał się ze swojej roli. Po meczu był zadowolony z tego, iż udało mu się po słabszych fragmencie sezonu pokazać z lepszej strony i przybliżyć Wrocławian do ważnego triumfu.
– Teraz zespół ma fatalny czas. Dlatego było dla mnie ważne, żeby wrócić do swojego poziomu i zaprezentować się dobrze. Włożyłem mnóstwo pracy w to, aby próbować i przejść przez ten mójgorszy moment sezonu. Jestem bardzo szczęśliwy. Wszystko poszło dobrze i to ważna wygrana dla nas – mówił po meczu Brady Kurtz.
O losach meczu decydował ostatni bieg. Betard Sparta Wrocław, aby wygrać, nie mogła przegrać tego wyścigu podwójnie. Kurtz wraz z Janowskim przypieczętowali zwycięstwo. 29-latek postanowił wyróżnić swojego kolegę z drużyny. Według niego kluczowa była wygrana Bartłomieja Kowalskiego w biegu czternastym.
– Nigdy nie było na nas żadnej presji ze strony klubu przed tym meczem. Myślę, iż rozumieją, iż to naprawdę trudne położenie dla nas, próbują i dają robić nam to, co do nas należy. Z Maćkiem wiedzieliśmy przed ostatnim biegiem, iż potrzebujemy tego zwycięstwa. Sądze jednak, iż główną robotę zrobił w biegu czternastym Bartłomiej Kowalski. To był istotny moment, który uczynił bieg piętnasty nieco łatwiejszym – przyznał.
Na przestrzeni 6 dni Wrocławianie musieli zmierzyć się z plagą kontuzji. Urazów doznali bowiem: Artiom Łaguta, Daniel Bewley oraz Mikkel Andersen. Brak trzech zawodników pierwszego zespołu był sporym ciosem w żółto-czerwonych, których siła rażenia spadła. Trudny moment nie zepsuł atmosfery, a zawodnicy są dobrze nastawieni na kolejne mecze.
– To koszmarne, iż są niedostępni. Jaki zespół może przetrwać bez swoich najlepszych aktualnie zawodników? To będą arcytrudne tygodnie dla nas. Musimy próbować i przejść przez to. Mam nadzieję, iż oni niedługo wrócą. Wszyscy jesteśmy jednak dobrej myśli – podsumował Kurtz.
Brady Kurtz













