Sobotnie zmagania 11. rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, rozgrywanej w ramach 29. Grand Prix Sopot-Gdynia, obfitowały w emocje, ale też w liczne zdarzenia na trasie, które kilkukrotnie zmuszały organizatorów do przerywania rywalizacji. Ostatecznie rozstrzygnięcie rundy przełożono na niedzielę.
Podjazdy treningowe
Sobotnie zmagania zawodnicy rozpoczęli od podjazdów treningowych. O godzinie 10:00 na starcie pojawili się pierwsi rywalizujący – kierowcy samochodów historycznych. Płynny przebieg treningu został zakłócony tuż po powrocie zawodników do parku serwisowego. Wyciek płynu chłodniczego z jednego z samochodów spowodował opóźnienie drugiego podjazdu treningowego – uprzątnięcie trasy i zniwelowanie plam olejowych zajęło kilkadziesiąt minut. Drugi trening przebiegł już bezproblemowo – szybkie przejazdy i pełna precyzja były zapowiedzią dobrej rywalizacji w podjazdach wyścigowych.
W pierwszym treningu najszybszy był Sebastian Stec z czasem 1:24,700. Aktualny lider klasyfikacji generalnej i mistrz Polski w klasyfikacji generalnej sezonu 2025. Drugie miejsce zajął Bartłomiej Madziara (Lamborghini Huracan) z czasem 1:28,706, a trzeci był Romek Baran (Mitsubishi Lancer) z czasem 1:29,303. Pierwszy podjazd Romka Barana zakończył się szczęśliwym dojazdem do mety – mimo to samochód miał awarię tuż za linią mety i zjechał do serwisu już na lawecie. Był to wyciek oleju, który udało się naprawić, dzięki czemu Romek zameldował się na drugim podjeździe treningowym.
Drugi trening ponownie należał do Sebastiana Steca, tym razem z mniejszą przewagą nad będącym tuż za nim Bartłomiejem Madziarą. Obaj zawodnicy dojechali do mety z czasem w granicach 1:26, a różnica między nimi wynosiła zaledwie 0,2 sekundy. Trzecie miejsce zajął Jakub Kozioł z czasem 1:27,094. Był to naprawdę świetny prognostyk tego, co potwierdziło się później podczas podjazdów wyścigowych.
Pierwszy podjazd wyścigowy
Po świetnych podjazdach treningowych Zawodnicy głodni byli jeszcze lepszych rezultatów w podjazdach wyścigowych. Nie obyło się jednak bez błędów. Pierwszy podjazd wyścigowy został przerwany po groźnie wyglądającym zdarzeniu zawodniczki Natalii Kluzy, która na wysokości PO 13 uderzyła w barierę, wywracając i przemieszczając zabezpieczenie. Konieczna naprawa trasy spowodowała przerwę trwającą około godziny. Kolejnym incydentem było dachowanie tuż za rondem. Zawodnik Robert Twardowski (Honda Civic Miku) przy wyjściu z ronda uderzył w barierę i dachował. Dzięki sprawnej pracy służb trasa została gwałtownie przywrócona do gotowości, a rywalizacja mogła być kontynuowana. Podczas pierwszego podjazdu dwukrotnie zawodnicy zostali zmuszeni do powtórzenia przejazdu – nie z powodu awarii sprzętu, ale ze względu na zachowanie kibiców na trasie. Pierwszy podjazd wyścigowy zakończył się o godzinie 17:45.
Drugi podjazd wyścigowy
Drugi podjazd również nie obył się bez zdarzeń. Startujący z numerem 34 Bartłomiej Bieda, wychodząc z zakrętu tuż przy rondzie, przerwał barierę zabezpieczającą i zatrzymał się centralnie na środku ronda z poważnie uszkodzonym samochodem. Po szybkim przywróceniu zabezpieczeń rywalizacja mogła być kontynuowana.
Tuż przed zakończeniem podjazdu doszło jednak do zdarzenia, które przesądziło o losach rundy. Michał Słaby wypadł z trasy, uderzając w barierę i uszkadzając zarówno samochód, jak i fragment zabezpieczenia trasy. Uszkodzenie bariery uniemożliwiło jej szybką naprawę – w związku z tym drugi podjazd wyścigowy 11. rundy został anulowany. Zostanie on rozegrany w niedzielę. Oznacza to, iż 11. runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski zostanie dokończona w niedzielę. Dopiero wtedy poznamy pełne rozstrzygnięcie sobotniej rywalizacji, a następnie zawodnicy przystąpią do zmagań w ramach 12. rundy GSMP.
Wyniki podjazdu wyścigowego
Pierwszy podjazd wyścigowy wygrał Jakub Kozioł z najlepszym czasem 1:25,549. Drugie miejsce, ze stratą niespełna trzech dziesiątych sekundy, zajął Sebastian Stec. Trzeci był Konrad Wróbel jadący Fordem Fiestą, a czwarte miejsce zajął Bartłomiej Madziara za kierownicą Lamborghini Huracan.
Najszybszym zawodnikiem w klasyfikacji historycznej jest Christian Zaleski (Porsche 911 SC 3.0) – czołowy kierowca rywalizujący na europejskich trasach wyścigowych, reprezentujący automobilklub organizatora, który co roku pojawia się na wyścigu w Sopocie.
Najszybszy w klasyfikacji narodowej na pierwszym podjeździe wyścigowym jest Piotr Wincenciak (Renault Clio) z czasem 1:39,512.
Niedziela – dokończenie rywalizacji
Sobotnie zmagania nie przyniosły jeszcze ostatecznych rozstrzygnięć. W niedzielę zawodnicy wrócą na trasę, aby dokończyć 11. rundę Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, a następnie rozpocząć rywalizację w 12. rundzie.Zapraszamy kibiców i przedstawicieli mediów do śledzenia niedzielnej rywalizacji.













