Dziennikarzom udało się porozmawiać w parku maszyn z zawodnikami i sztabami po 4. ćwierćfinale Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów grupy IV imienia Zdzisława Ruteckiego. Swoimi odczuciami po zawodach podzielił się z przedstawicielami mediów Kacper Zieliński, reprezentujący barwy gospodarzy – H.Skrzydlewska Orła Łódź.
– Czuję, iż mogło być lepiej, ale czuję też iż mogło być gorzej. To jest takie mieszane uczucie, pół na pół. Podobały mi się dwa biegi, a reszta – mogłoby być więcej. Ale myślę iż pokazałem walkę i iż po prostu będzie coraz lepiej. [Starty w DMPJ – dop. red.] to na pewno jest dla mnie jakaś nauka. Szukam jak najwięcej jazdy właśnie z takimi ciężkimi rywalami typu np. Maks Pawełczak, dzisiaj trzy razy prawie mi się trafił Wiktor Przyjemski. To fajne doświadczenie iż mogę się tu ścigać z ludźmi z Grand Prix. – podzielił się Kacper Zieliński. Spytany o oczekiwania na ten sezon odpowiedział – Czekam cały czas na ten upragniony start w lidze. Chciałbym się bardzo dobrze tam pokazać. Obiecałem coś sobie, obiecałem coś sztabowi i chciałbym to wykonać.
Skomplikowana młodzież w Łodzi
O odczucia po tej rundzie Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów zapytany został także trener Maciej Jąder, między innymi krótko podsumowując występy swoich podopiecznych – Występ Krzysztofa Lewandowskiego oceniam pozytywnie. Seweryn Orgacki jeszcze cały czas ma te same problemy, ale jest coraz lepiej. Kacper też dobrze, a [Tomasz Langosz – dop. red.] dopiero się uczy.
Trener podkreślił również wagę takich zawodów jak DMPJ – Cały czas mówię, iż zawody są lepsze niż trening, także myślę iż zaowocuje to w przyszłości.
Dla Łodzian zawody z tego cyklu są dodatkową szansą – to miejsce dla młodzieży Orła do pokazania się i zawalczenia o swoje miejsce w składzie. Nie da się ukryć, iż sytuacja formacji juniorskiej w H.Skrzydlewska Orle jest nieciekawa – Kacper Halkiewicz wydaje się najlepszy, ale ciężko dobrać mu parę. Zapytano więc trenera o to, czy przez takie zawody juniorzy zyskują w oczach trenera. – Jeszcze długa droga przed nimi. Cały czas trzymam kciuki, iż zawodnicy w końcu się obudzą – mówię tutaj o naszym Sewerynie, który ma duży problem w tym roku żeby po prostu kończyć te biegi, tak naprawdę nie wiadomo dlaczego. Ciągle ma jakieś problemy zdrowotne, dzisiaj tak samo – podczas zawodów poszła mu krew z nosa. Nie wiem, czy to pogoda robi swoje, czy też inne rzeczy. Wiem, iż on ma zawsze problemy z wagą, walczy z tym wszystkim i może to ma też taki wpływ. Lewandowski – fajnie to wszystko wygląda na treningach, na młodzieżówkach, ale przychodzi liga i ciągle ta głowa jest zablokowana. Niestety, to rola psychologa żeby to odblokował, ja nic na to nie mogę poradzić. Sprzęt, wszystko działa, ale niestety, przyjdzie liga i wygląda to jak wygląda. Kacper Zieliński jeszcze jest za młodym zawodnikiem, on robi cały czas postępy, ale my musimy liczyć tutaj na doświadczenie. Kombinujemy tutaj cały czas żeby ich nie dołować, żeby im pomóc, ale oni też muszą coś od siebie dać. – podsumował sytuację juniorską w swoim klubie trener Maciej Jąder.
Feralny bieg dwudziesty
Zawody pokroju Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów są przede wszystkim miejscem na rozwój dla młodych żużlowców. Nie jest więc tajemnicą, iż zdarzają się tutaj upadki. Środowa runda w Łodzi zapowiadała się na wyjątek, jednak zmieniło się to w ostatnim biegu. Przed pierwszym łukiem, dosyć wcześnie motocykl złamać chciał Oskar Chatłas, jednak napotkał na przeszkodę w postaci Krzysztofa Lewandowskiego. Gorzowianina wytrąciło to z równowagi, przez co stracił panowanie nad motocyklem i wjechał praktycznie prosto w dmuchaną bandę, po drodze uderzając także w Maksymiliana Pawełczaka.
Reprezentant Bydgoszczy po kilku minutach wstał i wrócił do parku maszyn o własnych siłach. Chatłas zaś wstał, ale udał się do karetki. Zapytaliśmy więc kierownika drużyny Budnex Stali Gorzów o sytuację Oskara. – Oskar po tym upadku pojechał do szpitala na badania. Na razie skarżył się na ból w klatce piersiowej, trochę go przytkało, pojechał na prześwietlenie. Bądźmy dobrej myśli, iż jutro wystąpi, a jak nie jutro to w niedzielę, w meczu z Lublinem. Jedziemy więc do szpitala i będziemy czekać co powiedzą lekarze. Na torze ciężko ocenić czy coś mu się stało czy tylko się bardziej poobijał. Jest mocno obolały, ale wiadomo, iż po takim upadku to jest normalne. – podsumował kierownik Gorzowskiej młodzieży, Marcin Kozdraś.
Z kolei Maksymilian Pawełczak był w parku maszyn i udało nam się spytać go osobiście, jak się czuje po tym wypadku. – Stało się, co się stało, sytuacja torowa. Zawodnika z pierwszego pola [Oskara Chatłasa – przyp. red.] pociągnął trochę motocykl i pojechał prosto wręcz, nie złożył się w łuk. Ja na tym ucierpiałem, bo jechałem z zewnętrznego pola i tak naprawdę nie miałem gdzie uciec, zaplątaliśmy się o swoje motocykle. Moja noga dostała przeprostu, więc lekki ból czuję w kolanie ale nic wielkiego. Jutro już na pewno będę tę nogę rehabilitował. Myślę, iż przerwy nie będzie – w sobotę mamy już IMP w Bydgoszczy gdzie na pewno się pojawię, więc myślę iż tu nie ma żadnej przerwy, po prostu chwila żeby zmalał ból. Nie widziałem się z Oskarem, jeżeli dobrze słyszałem miał podejrzenie wstrząsu mózgu, ale nie chcę skłamać. Dużo zdrówka dla niego, bo on bardziej ucierpiał w tym wypadku, ale cóż – taki mamy sport, te wypadki też są jego częścią. – opowiedział Maks Pawełczak.
Łódzką rundę ćwierćfinałów Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów podsumowaliśmy TUTAJ. Ostatnia runda w grupie IV imienia Zdzisława Ruteckiego odbędzie się w Krakowie i jest zaplanowana na środę 8 lipca o 17:30. W tej rundzie drużyny H.Skrzydlewska Orła Łódź i Speedway Motosmoków Kraków pożegnają się z cyklem DMPJ, ponieważ Abramczyk Polonia Bydgoszcz i Budnex Stal Gorzów są już pewne awansu do fazy półfinałowej.
Kevin Nycz, Oskar Chatłas















