Ostre słowa Kubery po meczu w Lublinie. „To wasza wina”

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Zespół z województwa lubuskiego obok Krono-Plast Włókniarza Częstochowa jest tym, który po trzech kolejkach PGE Ekstraligi dysponuje zerowym dorobkiem punktowym w ligowej tabeli. Zielonogórzanom nie ułatwia też fakt, iż od początku sezonu nie jadą w pełnym składzie. Na inaugurację do Wrocławia musieli udać się bez swojego lidera Leona Madsena. Gdy Duńczyk wrócił już jako tako do zdrowia, to z kolei poważnej kontuzji nabawił się podstawowy młodzieżowiec Damian Ratajczak.

Porównując ich dotychczasowe potyczki z Betard Spartą, Bayersystem GKM-em Grudziądz i Orlen Oil Motorem Lublin to podopieczni Grzegorza Walaska zdecydowanie najlepiej zaprezentowali się dotychczas przy Alejach Zygmuntowskich. Na terenie Drużynowego Wicemistrza Polski udało im się wywalczyć 42 punkty i choć nawiązali wyrównaną walkę z gospodarzami to Dominik Kubera zauważa, iż warto z tego spotkania wyciągnąć jakieś plusy.

– Mimo iż przegraliśmy te zawody, to pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony, bo dawno żadna drużyna nie zdobyła tutaj 42 punktów. Myślę, iż i tak jeszcze dużo pracy przed nami, żeby to wszystko grało tak jak chcemy, szczególnie u siebie na torze, bo trochę lepiej czuliśmy się na wyjeździe, niż w Zielonej Górze. Żeby znaleźć coś i pójść w lewo czy w prawo, musimy znaleźć bazę, a na razie tego zbytnio nie mamy, więc musimy to wszystko uporządkować. Pewnie nam to zajmie, bo nie wszystko dzieje się od razu, ale mam nadzieję, iż będzie dobrze i po tym meczu w Lublnie ruszy to do przodu – komentował w rozmowie z TVP 3 Gorzów zawodnik Stelmet Falubazu Zielona Góra.

Kubera w ostrych słowach do dziennikarzy

Nie od dzisiaj wiadomo, iż atmosfera w klubie daleka jest od doskonałej, co między innymi przekłada się na niską frekwencję na trybunach. Do tego ostatnie animozje z torem podczas czwartkowej rywalizacji z Bayersystem GKM-em Grudziądz i rzeczone niekorzystne wyniki sprawiły, iż niepewny jest los Grzegorza Walaska na stanowisku głównego trenera. Wiążące decyzje mają zapaść podczas poniedziałkowego zebrania Rady Nadzorczej. Więcej o tym przeczytacie klikając TUTAJ.

Zarówno kibice, jak i żużlowi eksperci zaczynają się zastanawiać, skąd taka duża niemoc w szeregach „Myszki Miki”. Wszak przecież Dominik Kubera, Leon Madsen, Przemysław Pawlicki czy Andrzej Lebiediew to nie są byle jacy zawodnicy, a czołówka PGE Ekstraligi i uczestnicy cyklów Speedway Grand Prix czy Indywidualnych Mistrzostw Europy (Tauron SEC). Na pytanie, co się dzieje i jak ocenić dotychczasowy Falubaz, Dominik Kubera odpowiedział bez ogródek.

– Nie oceniać. Za dużo oceniacie na początku sezonu. To jest wasza wina, bo szukacie sensacji. Już przed sezonem wieszacie medale, a czasem po prostu potrzebna jest chwila czasu i oddechu do tego, żeby poskładać wszystkie rzeczy w całość. Dużo rzeczy jest nowych i to jest wasza wina, bo to wy nakręcacie tę karuzelę, ten hejt i tych ludzi, którzy nas tak odbierają i po jednym meczu wieszają na nas psy. A my po prostu potrzebujemy chwilę, by to wszystko zgrać, bo wszystko mamy praktycznie na nowo – tłumaczy 27-latek.

– Nie można niektórych rzeczy przeskoczyć, tym bardziej jeżeli jest wokół jest wiele rzeczy nowych, to nie da się od tak wszystkiego zgrać. Na niektóre aspekty po prostu potrzeba czasu, rozmów, komunikacji i innych małych składników, które muszą się złożyć w całość. o ile ktoś tego nie rozumie i po pierwszych zawodach już wylewa swoje żale na klubie, któremu w danym momencie nie idzie, bo prawo kibica czy tam mediów to później ta fala tego wszystkiego się wylewa. My jako zawodnicy musimy się na to trochę uodpornić i czasem nie chce mi się gadać – kontynuował w rozmowie z TVP 3 Gorzów Dominik Kubera.

Dominik Kubera (Stelmet Falubaz Zielona Góra)
Idź do oryginalnego materiału