Krystian Pieszczek rok temu dołączał do zespołu Wybrzeża jako „strażak”. Musiał zastąpić Daniela Kaczmarka, który doznał makabrycznej kontuzji. Wiązała się ona z czterokończynowym porażeniem ciała, choć początkowo ukrywano tę informacje. Gdańszczanie mieli jednak jasność co do możliwości jego powrotu, a raczej jego braku. Stąd bardzo szybka decyzja o powrocie wychowanka do składu. Wydawało się to bardzo rozsądną opcją dla obu stron.
Krystian, który nie mógł znaleźć zatrudnienia w żadnym zespole, otrzymał szansę na udowodnienie niedowiarkom, iż podjęli złą decyzję. Klub z kolei zyskał zawodnika, który dawał nadzieje na podobne występy co te Kaczmarka. Co jednak ważniejsze – chodzi tutaj o zawsze dobrze wspominanego, lubianego i szanowanego wychowanka za którym wielu fanów znad morza szczerze tęskniło. Początki były jednak trudne.
Przy braku odpowiedniego wjeżdzenia w sezon potrzebował on trochę czasu w odpowiednie wskoczenia „na obroty”. Przełożyło się to ostatecznie na średnią w wysokości 1.698 punktu na bieg co dawało nadzieje na poprawę tego wyniku w kolejnym sezonie. Szczególnie, iż jak sam przyznawał, jego team był niekompletny co znacząco utrudniło mu spokojną jazdę w rozgrywkach Krajowej Ligi Żużlowej. Prawdziwym sprawdzianem miał być więc dla niego sezon 2026.
Duży falstart wychowanka
Rozgrywki żużlowe rozkręcają się już na dobre a Wybrzeże miało kilka okazji jeszcze przed pierwszym ligowym starciem, aby sprawdzić swoją formę. Niektórzy zawodnicy jak Jacob Thorssell czy Tim Soerensen pokazywali, iż stać ich na bycie faktycznymi liderami zespołu. Bez wątpienia za takiego można też uważać Timo Lahtiego, który dołączył do zespołu przed startem rozgrywek. Pozytywnie pokazuje się również Eryk Kamiński – podstawowy junior Wybrzeża.
W tym zestawieniu próżno jednak szukać Krystiana Pieszczka. Od początku tego sezonu ma on ogromne problemy. Słabo zaprezentował się praktycznie we wszystkich przedsezonowych zawodach. Może jedynie w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Par Klubowych dał nadzieje na poprawę tej sytuacji, choć i tam punktowo nie zachwycił. Tłumaczono to potrzebą większej ilości jazdy i uspokajano przed meczem w Daugavpils.
Niestety ten mecz obnażył na dobre problemy Pieszczka, który na torze pojawił się dwukrotnie i nie zdobył punktu. Później zastępował go Casper Henriksson a Wybrzeże ostatecznie jedynie zremisowało na Łotwie. Sytuacja w jego przypadku prezentuje się więc niezbyt kolorowo, podobnie do całego Wybrzeża. Bez punktów swojego wychowanka walka o awans może okazać się niemożliwa, a to jest przecież główny cel klubu. Krystian musi więc jak najszybciej dojść do siebie, bo takie wyniki nie tylko nie zadowalają jego, ale również kibiców i zarządu.
Krystian Pieszczek















