Podsumowanie Mistrzostw Świata w Biegach Ulicznych

1 tydzień temu
Zdjęcie: Podsumowanie Mistrzostw Świata w Biegach Ulicznych


Miniony weekend w Kopenhadze przyniósł ogrom biegowych emocji. W sześciu biegach mogliśmy podziwiać rekord świata, rekordy Europy, a także rekord Polski. Wyścigi przynosiły nieoczekiwane rozwiązania i dały nadzieję, iż Europa może ścigać się z Afryką. Włączenie biegów masowych sprawiło, iż w Kopenhadze zaroiło się od biegaczy i mieliśmy też zaskakujący obrazek, gdzie uczestnicy biegów masowych, byli lepsi od… uczestników Mistrzostw Świata. Impreza nad Sundem przyciągnęła mnóstwo kibiców, a same mistrzostwa są przykładem jak w atrakcyjny sposób organizować światowe czempionaty.

Uliczna mila

Biegi na mile rozgrywane na ulicy powoli stają się coraz bardziej popularne. Atrakcyjny format, krótkie, dynamiczne rozstrzygnięcia są interesujące dla kibiców i biegaczy. Wprowadzenie dystansu jako oficjalnego i notowanie rekordów świata zaledwie od kilku sezonów, powoduje lekki bałagan, gdyż często wyniki historyczne są lepsze od aktualnych rekordów. Nie zmienia to faktu, iż uliczna mila ma mocny potencjał do propagowania lekkiej atletyki. W Kopenhadze zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet, doszło do niespodzianek. Szczególnie wygrana Francuzki Agathe Guillemot była niezbyt spodziewana oraz dawała tak wiele radości, iż biegaczka z medalem wskoczyła do wody w porcie.

W biegu kobiet Agathe Guillemot ustanowiła rekord Europy wynikiem 4:22,74. Na finiszu wyprzedziła wielką faworytkę, srebrną medalistkę poprzednich MŚ Etiopkę, Freweyni Hailu. Trzecia była Kenijka Mirriam Cherop. Zwycięski czas Guillemot jest o prawie pół sekundy lepszy od poprzedniego rekordu Europy ustanowionego przez Jemmę Reekie w Dusseldorfie na początku tego miesiąca. Pozwoliło to Francuzce awansować na czwarte miejsce w klasyfikacji wszech czasów. euforia zawodniczki na mecie była wręcz zaraźliwa, a niedługo później w butach biegowych i reprezentacyjnym stroju z medalem wskoczyła do wody.

W biegu mieliśmy też polski akcent. Wystartowała Weronika Lizakowska, która pobiła rekord Polski zajmując siedemnaste miejsce z czasem 4:34,27. Co ciekawe, była lepsza od samej siebie sprzed trzech lat, gdy w Rydze na pierwszej edycji Mistrzostw Świata ustanowiła pierwszy rekord kraju.

W wyścigu mężczyzn również można mówić o niespodziance. Wygrał Niemiec Robert Farken z rekordem kraju 3:51,80 dorzucając ten wynik do swoich innych, czterech już rekordów Niemiec. Na mecie niemiecki sztab nie był przygotowany na triumf, bo Farken rozglądał się gorączkowo głośno pytając „gdzie jest moja flaga”. Ostatecznie do zdjęć pozował z Amerykaninem i jego flagą.

Bieg długo prowadził murowany fawory, brązowy medalista olimpijski na 1500 metrów, Amerykanin Yared Nuguse, który ostatecznie nie zdołał odeprzeć ataku Farkena. Niemiec swoim wynikiem przesunął się na drugie miejsce wszech czasów na dystansie ulicznej mili. Nuguse ukończył w 3:52,33 i z ogromnym uśmiechem niedowierzania na mecie, iż dał się wyprzedzić. Trzeci był reprezentant Luksemburga Ruben Querinjean oczywiście z rekordem kraju 3:52,77. Do pierwszej dziesiątki w historii ulicznej mili z biegu w Kopenhadze załapało się aż pięciu zawodników pokazując jak szybkie było to ściganie prowadzone prze Nuguse, ale też jak młoda jest to konkurencja rozgrywana oficjalnie z rekordami świata i notowanymi w tabelach WA.

Bieg na 5 kilometrów

W wyścigu kobiet wygrała Etiopka Likina Amebaw, która zwyciężając w Ultimate World Championship przed tygodniem na dystansie 5000 metrów, była główną faworyką do złota w Kopenhadze. Zawodniczka po długim finiszu, rozpoczętym na około kilometr przed metą, osiągnęła czas 14:41. Druga dobiegała Kenijka Carolina Gitonga (14:48) Trzecia była Australijka Davies z 14:50, która na ostatniej prostej wyszarpała medal i została rekordzistką Australii i Oceanii. Aż sześć zawodniczek pobiegło poniżej granicy 15 minut, szósta była Hiszpanka Marta Garcia z 14:59 i rekordem życiowym.

W rywalizacji uczestniczyła też mistrzyni Polski na tym dystansie Elżbieta Glinka, która ukończyła na 22. pozycji z rekordem życiowym 15:41, chociaż od początku ruszyła odważnie w tempie na rekord kraju. Nasza zawodniczka długo biegła m.in. przed rekordzistką Europy Dianą van Es czy Brytyjką Hannah Nuttall, która ostatniecznie skończyła dziesiąta z 15:08. Niestety końcówka wyścigu była trudna dla Glinki.

W wyścigu mężczyzn pierwsze dwa kilometry prowadził Flavien Szot z Francji, który cztery godziny wcześniej ścigał się na milę uzyskując rekord kraju i zajmując piąte miejsce. Szot był pacemakerem dla Jimmiego Gressiera. Gressier chwilę po zejściu Szota wyszedł na prowadzenie, ale gwałtownie został wyprzedzony przez zawodników z Afryki. Gdy wydawało się, iż medale rozdzielą między sobą biegacze z Czarnego Lądu, do gry włączył się Jakob Ingebrigtsen, który na samej końcówce zdołał wyjść na prowadzenie, ale okazało się, iż Norweg jest tylko człowiekiem i jego „postawienie” na ostatnich metrach było gigantyczne. Szansę wykorzystał Erytrejczyk Dawit Seare, który sięgnął po złoto z 12:56 i rekordem kraju. Ingebrigtsen był drugi z rekordem Norwegi 12:59, a trzeci dobiegł kolejny Erytrejczyk Saymon Amanuel, z czasem 13:00.

Gressier skończył na 13. pozycji z 13:17. Co interesujące rozprowadzający go kolega Szot, po stanięciu za bramą drugiego kilometra, dotruchtał do mety z czasem 14:47 i nie był ostatni! W biegu padł także rekord Australii i Oceanii, Ky Robinsona, który był czwarty z 13:04. Amerykanin Andrew Hunter wynikiem 13:14 poprawił rekord Ameryki Północnej. I ten wynik jest mocno zaskakujący. Oficjalnie w tabelach World Athletics najlepszy wynik w historii kontynentu należy do Amerykanina Granta Fishera (13:04). Wynik ten został ustanowiony podczas… finału Diamentowej Ligii w 2022 roku, gdzie zawodnicy ścigali się w centrum miasta na specjalnie ułożonej bieżni. Wynik ten ani nie mógł być oficjalnie wynikiem stadionowym, ani ulicznym, a widowiskowe rozwiązanie z Zurychu jedynie wprowadziło zamęt na listach all-time. Co interesujące nowy, oficjalny rekord USA 13:14 na uliczną piątkę jest wyjątkowo wolny w porównaniu z wynikami Amerykanów uzyskiwanymi na bieżni. Wynik poniżej 13:14 na 5000 metrów uzyskało w historii… aż sześćdziesięciu pięciu Amerykanów, a sam kraj jest uznawany za hegemona tego dystansu. W samym finale Ultimate World Chamipionship tydzień wcześnej wystartowało pięciu Amerykanów na dwunastu startujących zawodników.

W biegu masowym oraz elity B i C, który rozegrany został chwilę później, drugi był mistrz Polski na tym dystansie Marcin Biskup. Biskup uzyskał czas 14:05 i o milimetry, po zaciętym finiszu, wyprzedził go Tharcisse Nizigiyimana z Burundii, chociaż na nagraniach z biegu widać, jak zawodnicy wbiegają ramię w ramię.

Półmaraton

Kenijka Agnes Ngetich ustanowiła rekord świata w półmaratonie z czasem 1:05:15 w biegu wyłącznie kobiecym, zdobywając swój drugi tytuł mistrzyni świata w tym roku po wygraniu przełajów kilka miesięcy temu. Przekraczając linię mety, na żyletki poprawiła rekord świata bijąc go o sekundę. Ten wynosił 1:05:16 i ustanowiła go Peres Jepchirchir w 2020 roku podczas MŚ w Gdyni, gdzie impreza była rozgrywana jeszcze jako osobne mistrzostwa. Ngetich zdominowała wyścig i wygrała z przewagą 50 sekund nad swoją koleżanką z drużyny, Veronicą Loleo. Trzecia była Rwandyjka Florence Niyonkuru z 1:06:08. Mocno pobiegły Amerykanki zajmując odpowiednio piąte, szóste i siódme miejsca z czasami. Emma Grace Hurley była najszybsza z 1:06:23, rekordzistka Ameryki Północnej Weini Kelati Frezghi uzyskała 1:06:35, a Jessica McClain, której błąd organizatorów odebrał tytuł mistrzyni USA pobiegła 1:06:53.

W biegach półmaratońskich w starcie elity MŚ uczestniczyło wiele zawodniczek odbiegających od poziomu światowego. Pobiegły zawodniczki z egzotycznych biegowo państw jak Wyspy Dziewicze, Salwador, Singapur czy Honduras. Zawodniczka z tego ostatniego pobiła rekord kraju wynikiem… 1:29:48. Można się zastanowić, czy przy takiej imprezie nie warto było wystawić też polskich zawodniczek, które mogłby zdobyć doświadczenie i rozpromować bieganie w Polsce. Najlepszą Polką, która wystartowała w biegu masowym, była Natalia Gaik z czasem 1:22:11, czyli lepszym od paru zawodniczek startujących w ramach MŚ. Została sklasyfikowana na 207. miejscu wśród wszystkich kobiet. Ciekawostką jest fakt, iż w biegu masowym wystartowała była biegaczka narciarska, Norweżka Therese Johaug, która pobiegła genialne 1:08:43, czyli wynik lepszy chociażby od rekord Polski. Zawodniczka była dziewiętnasta wśród wszystkich kobiet, wyprzedzając kilkadziesiąt uczestniczek MŚ i biegnąc szybciej niż najlepsza tego dnia Europejka, mistrzyni kontynentu w półmaratonie sprzed roku Chloe Herbiet, czy brązowa medalistka IO w maratonie Urugwajka Julia Paternain.

Bieg mężczyzn był pokazem siły Szweda Andreasa Almgrena, który pokonał Kenijczyka Nicholasa Kipkorira i zdobył tytuł mistrza świata z czasem 58:06, ustanawiając nowy rekord Europy. Almgren poprawił swój europejski rekord o 35 sekund, awansując na dziewiąte miejsce na liście wszech czasów. Wygrał z przewagą pięciu sekund nad Kipkorirem, a wielokrotny mistrz olimpijski i mistrz świata z Ugandy, Joshua Cheptegei, zdobył brąz z życiówką 58:26. Almgren to fenomen biegów, który na wysoki poziom wskoczył po latach walk z kontuzjami i solidnymi, ale europejskimi wynikami w biegach średnich czy na 5000 metrów. w tej chwili Szwed jest gwiazdą światowego formatu, jest brązowym medalistą MŚ na 10 000 metrów, mistrzem Europy na tym dystansie, a teraz dorzucił tytuł mistrza świata w półmaratonie. Zawodnik trenuje do maratońskiego debiutu w Nowym Jorku, który nastąpi za kilka tygodni, a udostępniane przez niego treningi wprawiają w osłupienie. W osłupienie może wprowadzić też technika biegu Szweda. Na nagraniach z finiszu widać, z jaką ustabilizowaną, „spokojną” górą i miednicą wyprzedza walczącego za wszelką cenę i „rozbujanego” Kenijczyka

W biegu elity wystartował Adam Nowicki, który nie dobiegł do mety. Zawodnik MKL Szczecin najprawdopodobniej doznał odnowienia urazu z początku sezonu i zaliczył pierwszy w życiu DNF. Najszybszym Polakiem na dystansie półmaratonu został w tym przypadku Krzysztof Żygenda z czasem 1:06:52, który ogólnie ukończył jako 145. mężczyzna. Nasz redakcyjny kolega Mateusz Kałuża finiszował z czasem 1:10:20 meldując się na mecie jako 2 Polak.

Tak powinno organizować się mistrzostwa

Impreza w Kopenhadze pokazała, jak powinno organizować się mistrzostwa świata w biegach ulicznych. Stolica Danii od lat słynęła z bardzo dobrej organizacji półmaratonu, podczas którego padały świetne wyniki w tym rekord świata w 2019 roku. Biegowa atmosfera miasta, doświadczenie organizacyjne i połączenie biegów elity z biegami masowymi zapewniło bardzo dobrą frekwencję kibiców i obrazki, jakie powinny być standardem na tego typu imprezach. Bliskość mistrzostw była też okazją, niewykorzystaną przez Polski Związek Lekkiej Atletyki, do wysłania zdecydowanie większej grupy reprezentantów. Poziom sportowy pokazuje iż mogliśmy pokusić się o parę nazwisk nieodbiegających od poziom biegu elity. Każdy wyjazd szerokiej reprezentacji kraju to także możliwość promocji dyscypliny w kraju, bez której ciężko będzie o sukcesy w przyszłości.

Kolejne uliczne mistrzostwa świata już za pół roku. Odbędą się one 28 marca w chińskim Yangzhou.

Idź do oryginalnego materiału