Poznań ponownie pobiegł dla tych, którzy nie mogli – Wings for Life 2026

8 godzin temu
Uczestnicy startujący w Wings for Life / Źródło: fot. Marcin Klonowski, Fenestra

Nie liczył się czas ani pokonany dystans – najważniejszy był wspólny cel. W tym roku Poznań ponownie stał się częścią Wings for Life World Run, globalnego biegu z „goniącą” metą. Wydarzenie przyciągnęło tysiące uczestników z całej Polski, a miasto wypełniło się sportową energią i wyjątkową atmosferą rywalizacji, połączoną z ideą wspólnego działania.

Wings for Life World Run to bieg charytatywny, który został zainicjowany w 2014 roku przez Fundację Wings for Life. Od samego początku jego głównym celem było zbieranie środków na badania nad uszkodzeniami rdzenia kręgowego oraz wspieranie projektów naukowych, które w przyszłości mogą przyczynić się do opracowania skuteczniejszych metod leczenia tej przypadłości. Wydarzenie gwałtownie wyróżniło się na tle innych imprez biegowych, przede wszystkim dzięki swojej nietypowej formule, która całkowicie zmienia sposób rywalizacji. Nie ma tu tradycyjnej mety, do której zawodnicy zmierzają w stałym tempie. Zamiast tego, 30 minut po starcie na trasę wyrusza tzw. „samochód pościgowy”, który stopniowo zwiększa prędkość i wyprzedza kolejnych uczestników, symbolicznie kończąc ich bieg w momencie minięcia. Dzięki temu każdy biegnie we własnym rytmie i tak długo, jak pozwalają mu siły danego dnia. O wyniku decyduje więc wyłącznie pokonany dystans, a nie czas na mecie. Osoby, które nie załapały się na bieg stacjonarny, mogły wziąć udział w biegu z aplikacją, w której zawodnika „goni” wirtualny samochód poruszający się w systemie, wyznaczając tempo i dystans całego wyzwania. Kolejną nietypową cechą Wings for Life World Run jest jego globalny wymiar, ponieważ impreza ta odbywa się jednocześnie na całym świecie, a start następuje dokładnie o tej samej godzinie we wszystkich krajach oraz strefach czasowych. Oznacza to, iż uczestnicy w Europie, Azji, obu Amerykach i Australii ruszają w tym samym momencie, tworząc jedno wspólne wydarzenie sportowe o światowym zasięgu, które łączy setki tysięcy osób niezależnie od miejsca, w którym się znajdują.

Globalny bieg na niespotykaną skalę

Tegoroczna edycja Wings for Life World Run okazała się rekordowa pod wieloma względami. W biegu wzięło udział aż 346 527 uczestników ze 173 krajów, co jest najwyższym wynikiem w historii tej imprezy. Łącznie udało się zebrać rekordowe 9,2 mln euro, a cała kwota trafi na badania nad uszkodzeniami rdzenia kręgowego. Wydarzenie okazało się również nie tylko największe pod względem frekwencji i zebranych środków, ale przyniosło też dwa nowe rekordy świata. W kategorii mężczyzn zwyciężył Japończyk Jo Fukuda, który po raz czwarty wygrał globalną klasyfikację pokonując 78,9 kilometra przed dogonieniem przez „samochód pościgowy”. W rywalizacji kobiet triumfowała Mikky Keetels z Holandii, która osiągnęła rekordowy wynik 62,2 kilometra i została drugą kobietą w historii wydarzenia, która przekroczyła granicę 60 kilometrów. Według statystyk, uczestnicy zrobili łącznie ponad cztery miliardy kroków, a bieg odbywał się w skrajnie różnych warunkach pogodowych: od upałów przekraczających 40 stopni po niemal zimowe temperatury w północnych częściach świata. Wszystko to jeszcze bardziej pokazało, jak dużym i wyjątkowym wydarzeniem stał się Wings for Life na przestrzeni ostatnich lat.

W sercu Poznania

Polska edycja Wings for Life ponownie odbyła się w Poznaniu, a jej centrum tradycyjnie stanowiły tereny Międzynarodowych Targów Poznańskich, skąd wystartowali uczestnicy. W tym roku bieg rozpoczął się 10 maja o godzinie 13:00 i zgromadził około osiem tysięcy osób z całego kraju. Uczestnicy wzięli udział we wspólnej rozgrzewce, a chwilę później stworzyli charakterystyczną meksykańskąfalę rozchodzącą się przez tłum, co dodatkowo podkreśliło masowy i integracyjny charakter wydarzenia. Na trasie prowadzącej przez Poznań i okolice od samego startu było widać dobre przygotowanie uczestników i spore zaangażowanie w rywalizację. Ulice Poznania gwałtownie zapełniły się biegaczami, co szczególnie było widoczne na odcinkach trasy przebiegających przez najbardziej ruchliwe i centralne części miasta. Znakiem rozpoznawczym poznańskiej edycji był samochód pościgowy, którym tradycyjnie kierował Adam Małysz. Jego przejazd co roku przyciąga uwagę kibiców, bo to on wyznacza moment zakończenia biegu dla kolejnych zawodników. Warto też podkreślić, iż biało-czerwoni od lat radzą sobie bardzo dobrze w światowej rywalizacji. Na szczególne wyróżnienie zasługują polskie zawodniczki, które aż trzykrotnie sięgały po zwycięstwo w klasyfikacji generalnej kobiet, w latach 2017, 2023 oraz 2024. To pokazuje, iż poznański bieg nie jest tylko lokalnym wydarzenie. To start, który co roku przebija się do światowych wyników i pokazuje, iż Polska jest jedną z mocniejszych drużyn w tej wyjątkowej rywalizacji.

Wyższy cel

W Wings for Life obok wyników sportowych równie ważni, a często choćby ważniejsi, są ludzie oraz wspólna idea, która stoi za całym biegiem. Atmosfera podczas poznańskiej edycji od samego początku była wyjątkowa i trudno było traktować to wydarzenie wyłącznie jako zwykłą rywalizację sportową. Już przed startem wokół uczestników gromadzili się kibice, rodziny i znajomi, którzy wspierali biegaczy jeszcze zanim ruszyli na trasę. Na całej długości biegu bardzo widoczni byli także wolontariusze, którzy pomagali przy organizacji, rozdawali wodę, kierowali uczestników i przez cały czas dopingowali każdego, niezależnie od tempa czy pokonanego dystansu. To właśnie oni w dużej mierze budowali atmosferę wydarzenia i sprawiali, iż choćby w trudniejszych momentach na trasie uczestnicy nie zostawali sami. Szczególnie mocno zapadała w pamięć obecność osób poruszających się o kulach lub na wózkach, które również pojawiły się na starcie i w strefach kibicowania. Przypominały one wielu uczestnikom, dla kogo ten bieg ma tak naprawdę największe znaczenie oraz jak różne mogą być powody, dla których staje się na linii startu. Dla wielu biegaczy był to jeden z najbardziej poruszających momentów dnia, który pozostawał w pamięci długo po zakończeniu biegu.

Widok osób, dla których udział w wydarzeniu ma bardzo osobisty wymiar, działał jak naturalna motywacja i często dodawał sił w momentach, gdy zmęczenie zaczynało być coraz bardziej odczuwalne, a tempo stawało się wyzwaniem. Na trasie widać było też, jak uczestnicy reagują na siebie nawzajem: zwalniają, zamieniają kilka słów, dodają sobie otuchy i biegną dalej z poczuciem, iż nie są w tym wysiłku sami. Wszystko to sprawiało, iż sportowa rywalizacja schodziła na dalszy plan, a na pierwszy wysuwało się poczucie wspólnoty, w którym tysiące osób biegło razem, przeżywając to wydarzenie nie jako indywidualny start, ale jako jedno, wspólne doświadczenie.

Weronika NOWAK

Idź do oryginalnego materiału