W przeszłości Simon Ehammer sięgnął po dwa medale halowych mistrzostw świata. W 2024 roku w Glasgow był najlepszy, a dwa lata wcześniej w Belgradzie zgarnął srebro. Podczas tegorocznej imprezy w Toruniu od samego początku szło mu wspaniale. adekwatnie w każdej kolejnej konkurencji siedmioboju Szwajcar prezentował się bardzo dobrze. W sobotę wszyscy zdali sobie sprawę z faktu, iż może pobić rekord świata.
REKLAMA
Zobacz wideo Pia Skrzyszowska podsumowała sezon lekkoatletyczny. Opowiedziała o celach na przyszłość
Ehammer show w Toruniu. Co za forma Szwajcara!
Ehammer rozgrzał publiczność podczas sesji porannej, kiedy w skoku o tyczce osiągnął wynik 5,30 m. To była jego kolejna życiówka. Wówczas miał już 5808 punktów i adekwatnie pewny złoty medal HMŚ.
Czego potrzebował do rekordu świata? W biegu na 1000 metrów, finałowej części zaliczanej do siedmioboju, musiał uzyskać minimum czas 2:43.26. Jego dotychczasowy rekord życiowy w tej konkurencji wynosił 2:41.76.
Ehammer podczas biegu na 1000 metrów wytrzymał presję. Doskonale rozłożył siły i na metę dotarł z czasem 2:41.04! To oznaczało kolejną życiówkę, ale przede wszystkim rekord globu. Jego dorobek końcowy wyniósł 6670 punktów. Publiczność mocno dopingowała reprezentanta Szwajcarii, życząc mu historycznego rezultatu.
Duplantis dołączy do Ehammera?
Dotąd rekordzistą w siedmioboju był Amerykanin Ashton Eaton. Uzyskał 6645 punktów w Stambule w 2018 roku, także podczas halowych mistrzostw świata.
Szwajcarski siedmioboista został pierwszym rekordzistą globu podczas toruńskiej imprezy. Być może tego samego wieczoru będziemy obserwować kolejny historyczny wyczyn w skoku o tyczce ze strony Armanda Duplantisa.

3 godzin temu








