Rekordzista Ameryki Południowej w maratonie wylądował na ulicy. Czy Daniel do Nascimento odkupi swoje winy?

2 tygodni temu
Zdjęcie: Rekordzista Ameryki Południowej w maratonie wylądował na ulicy. Czy Daniel do Nascimento odkupi swoje winy?


Daniel do Nascimento walczy z problemami psychicznymi, po tym jak został zawieszony za stosowanie dopingu. Rekordzista Ameryki Południowej w maratonie (2:04:51) 44 dni błąkał się po ulicach stanu Sao Paulo. Jak relacjonuje, żywił się trzciną cukrową i sprzedawał surowce wtórne.

400 km w nogach i 44 dni na ulicy

19 czerwca br. Daniel do Nascimento wyszedł z domu w Paraguacu Paulista i przepadł jak kamień w wodę. Bliscy poinformowali służby o zaginięciu przeszło miesiąc później, 27 lipca, a więc w przeddzień 28. urodzin Daniela. Matka maratończyka, Valdirene de Paula Ferreira, opublikowała w mediach społecznościowych dramatyczny apel, w którym prosiła o pomoc w odnalezieniu syna.

– Nazywa się Daniel do Nascimento, ale lepiej znany jest pod pseudonimem Armero. w tej chwili walczy z problemami psychicznymi. Odkąd został wykluczony z rywalizacji sportowej jest pod moją opieką. Tysiące myśli kłębią mi się teraz w głowie. Myślę, iż schudłam w ostatnich dniach 10 kilogramów. Czy ktoś ma jakiekolwiek informacje o moim synu? – napisała na Instagramie matka długodystansowca.

1 sierpnia służby w Sao Paulo poinformowały bliskich biegacza, iż Daniel został odnaleziony. Rozpoznał go jeden z przechodniów na ulicach, liczącego kilkanaście milionów mieszkańców, miasta. Kilka dni później brazylijski portal Globo przekazał szczegóły zaginięcia maratończyka. Wynika z nich, iż Nascimento na nogach pokonał ok. 400 kilometrów z Ourinhos do Sao Paulo, co miało mu zająć kilka dni. W trasie odżywiał się m.in. trzciną cukrową.

– Po prostu ssałem cukrową trzcinę. Od czasu do czasu prosiłem kogoś o pomarańczę do obgryzania. Na stacjach benzynowych uzupełniałem butelkę wodą – relacjonował służbom Daniel do Nascimento i dodał, iż przejście 400 km w pewnym stopniu było dla niego powrotem do wysiłku, który znał z biegania maratonów.

– To była rzecz, którą kochałem najbardziej, którą naprawdę czułem. To właśnie sprawiało, iż codziennie chciało mi się wstawać rano – powiedział ósmy zawodnik mistrzostw świata w maratonie z 2022 roku.

Gdy Nascimento dotarł do Sao Paulo prowadził tam życie na ulicy. Nocami schronienia szukał w noclegowniach. Za dnia zajmował się sprzedażą surowców wtórnych. Po tym jak biegacz został odnaleziony, trafił do miejscowej kliniki, gdzie ma przejść terapię psychologiczną. Jak podał serwis Globo 28-latek ma zmagać się z depresją, która jest pokłosiem wpadki dopingowej.

– To dobry chłopak. Myślę, iż brakuje mu dawnego życia sportowca. Czasami wywożę go poza miasto, na plantację trzciny cukrowej, gdzie ma swoje sekretne miejsce do biegania – zdradziła matka maratończyka.

Potrójna wpadka, zero tłumaczeń

W lipcu 2024 roku, na miesiąc przed igrzyskami w Paryżu, biegowym światem wstrząsnęła informacja, iż w moczu Daniela do Nascimento wykryto trzy sterydy anaboliczne – drostanolon, metenolon i nandrolon. Zawodnik został zawieszony i poproszony przez służby zajmujące się antydopingiem o złożenie wyjaśnień.

Przeczytaj: Maratoński rekordzista na dopingu

Wyjaśnień przez długie miesiące jednak nie było. Reprezentujący biegacza Flavio Schuler przekazał brazylijskiej agencji antydopingowej, iż Nascimento ma problemy ze zdrowiem psychicznym i prosił, aby dać mu więcej czasu w odniesienie się do zarzutów. Ostatecznie maratończyk wyjaśnienia złożył tej wiosny. Nie było w nich historii o dopingu ukrytym w burrito, w paście do zębów czy deszczówce. Do Nascimento przyznał się do winy i zaakceptował karę.

W maju br. Athletics Integrity Unit (specjalna komórka World Athletics ds. walki z dopingiem) zdecydowała o zawieszeniu Brazylijczyka na 5 lat, licząc od lipca 2024 roku. Oznacza to, iż biegacz stracił prawo startu w dwóch igrzyskach olimpijskich z rzędu. Poza tym, iż nie wystąpił w Paryżu, pauzować będzie także w Los Angeles (2028). Do Nascimento kiedy znowu zostanie dopuszczony do rywalizacji będzie miał 31 lat.

Tak oszukiwał nas brazylijski showman

Daniel do Nascimento zwrócił uwagę biegowego świata w 2021 roku, kiedy podczas olimpijskiego maratonu w Sapporo przybił żółwika z Eliudem Kipchoge. Do przyjaznej sceny doszło chwilę przed 21 km. Niedługo później Brazylijczyk zaliczył dwa omdlenia i zakończył swój udział w igrzyskach. Zrobił jednak na biegowym świecie doskonałe wrażenie. – Charakter tego zawodnika i serce do odważnego biegania mogą sugerować, iż jeszcze kiedyś o nim usłyszymy – pisaliśmy z uznaniem na bieganie.pl.

Do Nascimento po japońskim DNF-ie długo nie czekał na kolejną próbę, bo już cztery miesiąc później w Walencji pobiegł życiowe 2:06:11. Kolejny rok okazał się jeszcze lepszy. W kwietniu 2022 w Seulu pobiegł fenomenalne 2:04:51, czym rozbił w pył rekord Ameryki Południowej, który od 1998 roku należał do Ronaldo da Costy (2:06:05 legendarnego Brazylijczyka było przez 13 miesięcy rekordem świata).

Dwa miesiące później (w czerwcu 2022) na swojej ziemi, w Rio de Janeiro, do Nascimento przebiegł półmaraton w życiowe 1:01:03. Jesienią tego samego roku otworzył maraton w Nowym Jorku kilka wolniej, bo 21 km minął w 1:01:22. Miał prawie dwie minuty przewagi nad resztą stawki. Taka szarża nie mogła się jednak udać. Do Nascimento po 34 kilometrach potrzebował pomocy lekarzy. Był to jego trzeci maraton w sezonie. Wcześniej, poza Seulem, wziął udział w mistrzostwach świata rozegranych w Eugene, gdzie finiszował na 8 miejscu (2:07:35).

Progresja wyników Brazylijczyka robiła wrażenie. Zwłaszcza, iż jeszcze w 2020 roku podczas mistrzostw świata w półmaratonie, które rozegrano w Gdyni, Brazylijczyk finiszował w 1:04:27. Dzisiaj już wiemy, iż efektowna poprawa życiówek mogła być efektem nie tylko talentu i ciężkiej pracy.

Idź do oryginalnego materiału