Robert Chmiel nie wytrzymał. Oberwało się sztabowi

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Niedzielny, zaległy pojedynek piątej kolejki Metalkas 2. Ekstraligi pomiędzy H.Skrzydlewska Orłem Łódź a Cellfast Wilkami Krosno dostarczył kibicom na MotoArenie gigantycznych emocji. Rywalizacja trzymała w napięciu do samego końca, a losy spotkania ważyły się jeszcze w biegach nominowanych. Ostatecznie minimalne, dwupunktowe zwycięstwo stosunkiem 46:44 wyszarpali łodzianie. Pierwsze skrzypce w szeregach gospodarzy grali Zach Cook (12+1) oraz Szymon Szlauderbach (11). W obozie z Podkarpacia, mimo kapitalnej postawy Luke’a Beckera (14+2), panują minorowe nastroje. Wilki zanotowały już piątą porażkę w tym sezonie i osunęły się do dolnej części ligowej tabeli.

Prawdziwa bomba wybuchła jednak tuż po końcowym wyścigu w mediach społecznościowych, gdzie swój żal i potężne rozgoryczenie wylał Robert Chmiel. Polski żużlowiec Wilków nie kryje ogromnej frustracji decyzjami sztabu szkoleniowego, który w kluczowej fazie zawodów odsunął go od rywalizacji na rzecz rezerwy taktycznej.

A wszystko zaczęło się dla niego znakomicie. Chmiel pojawił się na torze w czwartej gonitwie dnia i popisał się atomowym startem z czwartego pola i mknąc do mety po pewną trójkę z bardzo dobrym czasem. Schody zaczęły się jednak w drugiej serii startów. W swoim kolejnym wyścigu postanowił mocno zaryzykować z korektą ustawień motocykla i szukaniem prędkości, co skończyło się przyjechaniem na końcu stawki za plecami pary Cook-Szlauderbach.

Ostatni raz Chmiel wyjechał na łódzki owal w ósmym wyścigu. Tam na pierwszym łuku doszło do sporego nieporozumienia w parze gości – wynosiło Jasona Doyle’a na zewnętrzną, co mocno skomplikowało sytuację zawodnika Wilków. Krośnianie dowieźli jednak niezwykle istotny remis, a Chmiel wywalczył na trasie bezcenne oczko z bonusem.

Mimo iż zawodnik miał na swoim koncie cztery punkty z bonusem w trzech startach i punktowo wyglądał korzystniej niż jadący chimerycznie koledzy z formacji krajowej, w czwartej serii trener zdecydował się zastąpić go Jasonem Doylem. Ta decyzja mocno uderzyła w ambitnego żużlowca, który uważa, iż potraktowano go niesprawiedliwie i zabrano mu szansę na uratowanie wyniku meczu.

Kolejny bieg to remis po sporym zamieszaniu w pierwszej części wyścigu spowodowanym przez kolegę z pary. Pomimo korzystnego wyniku punktowego na tle całej drużyny, kolejnych szans nie otrzymałem. Jestem sfrustrowany wynikiem drużyny, jak również moją sytuacją w meczu. Jestem przekonany, iż na torze, który tak bardzo lubię, w kolejnych startach dołożyłbym punkty potrzebne do zwycięstwa mojego zespołu – grzmi w internecie poirytowany Robert Chmiel.

Na koniec swojego oświadczenia zawodnik zachował klasę, dziękując fanom z Krosna za przebyte kilometry oraz łódzkiej publice za bardzo miłe i ciepłe przyjęcie na MotoArenie. Wypowiedź Chmiela jasno pokazuje, iż w krośnieńskim boksie po niedzielnym meczu doszło do potężnego zgrzytu na linii zawodnik-sztab szkoleniowy.

Co ciekawe, Robert Chmiel nie jest odosobniony w swojej ostrej krytyce. W pomeczowym wywiadzie dla stacji Canal+Sport5 na postawę sztabu szkoleniowego i decyzje taktyczne ostro grzmiał również prezes klubu, Grzegorz Leśniak. To zwiastuje, iż wewnętrzne rozmowy w Krośnie będą w tym tygodniu wyjątkowo burzliwe, a w klubowych gabinetach może dojść do sporych roszad.

Robert Chmiel
Idź do oryginalnego materiału