Rolka, która wywołała falę komentarzy. Sebastian Przybysz przerwał milczenie

6 godzin temu
Zdjęcie: fot. KSW


Niepozorne nagranie przerodziło się w jedną z głośniejszych dyskusji ostatnich dni w polskim MMA. Sebastian Przybysz długo pozostawał bierny wobec komentarzy, jednak w końcu zdecydował się odpowiedzieć na krytykę, która spadła na niego po publikacji viralowej rolki.

Materiał, który miał być jedynie luźnym przerywnikiem, wywołał lawinę opinii i podzielił kibiców oraz środowisko związane z KSW.

Wideo zostało nagrane wspólnie z Sarą Luzar-Smajić oraz Dominikiem Durniatem. Cała trójka zaprezentowała się w hotelowym korytarzu, poruszając się w rytm muzyki. Z założenia był to materiał o charakterze humorystycznym, jednak gwałtownie stał się tematem gorącej debaty. Najwięcej emocji wzbudziły stylizacje zawodników oraz forma, w jakiej towarzyszyli pretendentce do pasa.

Przybysz przerywa milczenie. „Nie muszę niczego udowadniać”

W sieci pojawiło się sporo krytycznych głosów. Niektórzy kibice uznali, iż nagranie nie przystoi zawodnikom MMA, inni poszli o krok dalej i zaczęli kwestionować wizerunek oraz podejście Przybysza. Sam zainteresowany przez dłuższy czas nie reagował na zamieszanie, jednak kolejne komentarze – także ze strony osób z branży – sprawiły, iż postanowił w końcu zabrać głos.

Na platformie X (dawniej Twitter) opublikował obszerny wpis, w którym jasno wyłożył swoje podejście do całej sytuacji i nie zostawił miejsca na niedomówienia:

Miałem się do tego nie odnosić, ale ciągle widzę kolejne wypowiedzi moich kolegów z branży. Podobno zostałem lewakiem, bo nagraliśmy z Sarą i Dominikiem głupią rolkę dla żartów.

Każdy, kto mnie zna choć trochę, wie, iż mam duży dystans do swojej osoby i daleko przesuniętą granicę poczucia humoru. Rozumiem, iż nie każdemu może to odpowiadać, bo wszyscy jesteśmy inni i mamy różne spojrzenia na świat. Jednak ja w moim świecie nie muszę cały czas robić groźnej miny, żeby udowadniać swoją „męskość”. Żyję jak facet i czuję się facet. Jak Was to boli, to nie jest mój problem.

Wpis gwałtownie odbił się szerokim echem i tylko dolał oliwy do ognia. Część fanów stanęła po stronie „Sebicia”, wskazując na jego dystans i autentyczność, inni natomiast przez cały czas krytykują zarówno samą rolkę, jak i kierunek, w którym momentami zmierza promocja zawodników. Jedno jest pewne – temat jeszcze długo nie ucichnie, a sam Przybysz wyraźnie pokazał, iż nie zamierza dostosowywać się do oczekiwań innych i pozostaje wierny własnemu podejściu.

Idź do oryginalnego materiału