Arkadiusz Tańcula uchylił rąbka tajemnicy po gali Prime Show MMA 16. Występując w programie Hubert Show Freak Show, odniósł się do wyników sprzedaży PPV i przyznał wprost – tym razem liczby nie były tak wysokie, jak przy poprzednich wydarzeniach.
Droga do gali PRIME 16 od początku była wyboista. Najpierw spore zamieszanie wywołał ogłoszony „turniej kloszardów”, który spotkał się z ostrą reakcją w przestrzeni medialnej i politycznej. Niedługo później federacja musiała mierzyć się z kolejnym problemem – utratą obiektu w Lubinie, co wymusiło reorganizację całego wydarzenia.
Kulminacja trudności nastąpiła jednak w dniu gali. Widzowie zgłaszali problemy zarówno z zakupem dostępu PPV, jak i z samą transmisją. Start studia znacząco się opóźnił, a całe wydarzenie rozpoczęło się ponad godzinę po planowanym czasie. Jakby tego było mało, PRIME 16 trafiło na moment szczytowej oglądalności streamu Łatwogang, która prowadził akcję charytatywną na rzecz Cancer Fighters. Zbiórka wciąż trwa, więc jeżeli macie chęć i możliwość zachęcamy do dołożenia cegiełki – TUTAJ.
PRIME 16 ze słabszym wynikiem. „To nie jest mało, ale…”
W takich realiach trudno było mówić o rekordowym wyniku. Tańcula nie ukrywał jednak, iż mimo wszystko sprzedaż utrzymała się na przyzwoitym poziomie:
– Sprzedaż to i tak jest około 70 tysięcy PPV, więc to nie jest jakoś mało, ale nie jest też tyle, ile ja bym chciał, żeby było. Ja już się przyzwyczaiłem, iż każda gala była 100 tysięcy i więcej.
Choć około 70 tysięcy sprzedanych dostępów to wynik, którego wiele organizacji mogłoby pozazdrościć, w przypadku PRIME jest to wyraźny sygnał spadku względem wcześniejszych gal. Teraz najważniejsze będzie to, czy federacja zdoła odbudować zaufanie widzów i wrócić do poziomu, który jeszcze niedawno był dla niej standardem.

4 godzin temu
















