Oliver Solberg udowadnia, iż w rajdach samochodowych odwaga i pewność siebie mogą iść w parze z procesem nauki. Młody Szwed, mimo stosunkowo niewielkiego doświadczenia w najwyższej kategorii, nie zamierza ograniczać swoich ambicji i otwarcie mówi o walce o tytuł mistrza świata WRC.

Sezon rozpoczął się dla Solberga w imponującym stylu. Sensacyjne zwycięstwo w Rajdzie Monte Carlo pokazało, iż stać go na rywalizację z absolutną czołówką. Kolejne rundy przyniosły jednak więcej wyzwań. W Rajd Szwecji jego pozycja startowa utrudniła walkę o czołowe lokaty, a ostatecznie zakończył rywalizację na czwartej pozycji.
Jeszcze trudniejszy okazał się Rajd Safari, gdzie Solberg musiał wycofać się z rywalizacji. Mimo to nie wyjechał z Afryki z pustymi rękami – zdobył komplet punktów za niedzielny etap i power stage, ratując część swojego dorobku.
Teraz przed nim kolejne wyzwanie – asfaltowy Rajd Chorwacji, który słynie z nieprzewidywalnych warunków i technicznych odcinków specjalnych. Szwed podkreśla, iż choć ma pewne doświadczenie z tym rajdem, to obecne realia – jazda samochodem Rally1 oraz nowe odcinki – oznaczają zupełnie inne wyzwanie.
„Jechałem tu już kilka razy. Teraz oczywiście jesteśmy w aucie Rally1, ale to przez cały czas bardzo wymagający rajd. Drogi mogą być bardzo śliskie i brudne, jest dużo cięć. To trochę jak «czyste» Monte Carlo, zależnie od warunków”.
Pomimo trudności, Solberg nie zamierza zmieniać swojego podejścia. najważniejsze pozostaje dla niego łączenie nauki z walką o najwyższe cele.
„Celem jest zdecydowanie utrzymanie się w walce, utrzymanie przy życiu marzeń o tytule i kontynuowanie pracy, którą wykonujemy od początku sezonu. To daje mi dużą pewność siebie. Każdy rajd to jednak coś nowego. Każdy był dotąd nauką, więc zawsze są niewiadome, ale czucie jest dobre”.
Po trzech z 14 rund Solberg jest wiceliderem klasyfikacji generalnej, tracąc osiem punktów do swojego zespołowego kolegi Elfyna Evansa.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.
















