- Znów można odetchnąć – skwitował w trzecim secie komentator Polsatu Sport, gdy w trudnej sytuacji Eva Lys popełniła błąd. Bo wtedy wszyscy już dobrze wiedzieli, iż Niemka niespodziewanie okazała się bardzo trudną przeszkodą dla Igi Świątek w pierwszym meczu w sezonie. Po zakończeniu dwuipółgodzinnego pojedynku wszyscy fani Polki i Biało-Czerwonych znów mogli odetchnąć głęboko z ulgą, bo niespełna 24-letnia rywalka do końca stawiała mocny opór.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
Rywalka Świątek sama nie mogła uwierzyć w to, co robiła
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności przed meczem Polska – Niemcy, realnym scenariuszem wydawał się remis po rywalizacji singlistów. Tyle iż w tym scenariuszu większość wskazywałaby na przegraną Huberta Hurkacza i pewne zwycięstwo Świątek. Tymczasem wracający do rywalizacji po 208-dniowej przerwie tenisista z Wrocławia sprawił sensację w spotkaniu z trzecim w światowym rankingu Alexandrem Zverevem, a fani drugiej rakiety świata mogli być mocno zaniepokojeni. Skończyło się na strachu, bo mistrzyni Wimbledonu 2025 przypomniała tego dnia nie tylko o swoich słabościach, ale i o jednej z najlepszych cech.
Lys przez niektórych była skazywana w poniedziałek wręcz na pożarcie. Debiut w United Cup zaliczyła dzień wcześniej, a w żadnych z trzech wcześniejszych pojedynków ze Świątek nie była w stanie zapisać na swoim koncie więcej niż cztery gemy. A tuż przed ich czwartym spotkaniem pokazywano powtórkę ujęcia z niedzielnego występu, gdy nadwyrężyła kolano. Teraz też od początku meczu uwagę zwracało zabezpieczenie prawej nogi urodzonej w Ukrainie Niemki. Ale potem już uwagę przykuwała jedynie świetna gra 40. zawodniczki rankingu WTA.
Podczas serii przełamań po obu stronach z pierwszej części seta otwarcia komentator Polsatu Sport zachwycał się zabójczymi returnami, którymi nieraz już w przeszłości popisywała się Świątek.
- Prędkość, precyzja. Rywalka absolutnie bezradna – relacjonował.
Bolesne 14:1. Wielkie odrodzenie Świątek
O problemach faworytki skutkujących stratą podania mówił na początku meczu, iż ma nadzieję, iż okażą się tylko wypadkiem przy pracy. Ale potem coraz częściej wyliczał coraz liczniejsze błędy Polki, a efekt wzmacniały prezentowane przez realizatora transmisji grafiki ze statystykami. Jedną z wymowniejszych było 14:1 w błędach z forhendu. W minionych sezonie, gdy Świątek radziła sobie gorzej, to wtedy również często zawodziło ją to uderzenie. Podobnie jak wtedy było to często efektem zbytniego pośpiechu i nerwowości. Mająca znacznie mniejsze doświadczenie Lys zaś znacznie lepiej radziła sobie w wygrywaniu kluczowych akcji.
Niemka została nagrodzona za odważną grę, której efekty czasem ją samą zaskakiwały. Kilka razy uśmiechała się wtedy z niedowierzaniem, a niemiecka ekipa oklaskiwała ją na stojąco. W polskiej drużynie zaś miny były coraz posępniejsze, zwłaszcza przy stanie 1:3 w drugiej partii.
Nieco wcześniej Świątek w dłuższej wymianie posłała niedokładny skrót, z czego skorzystała rywalka. Polka podskoczyła wówczas kilka razy i zakryła twarz dłonią, zdając sobie sprawę z kosztownego błędu. Kilka razy też nieco sfrustrowana machała rękami. Operatorzy początkowo regularnie robili zbliżenie co jakiś czas na Wima Fissette’a. Trener wiceliderki światowego rankingu miał kamienny wyraz twarzy. Był to jednak spokój. Dokładnie z taką samą powagą obserwował bowiem potem, jak jego zawodniczka przełamuje kryzys.
W ubiegłym roku Świątek miała kilka meczów, w których dała się „złamać" i nie odrabiała strat. Teraz jednak przypomniała, iż nie bez powodu w przeszłości chwalono ją nieraz za waleczność i odporność psychiczną. Sama ograniczyła błędy, a Lys na pewien czas obniżyła loty. Ale ta ostatnia w trzecim secie też pokazała, iż nie rezygnuje do samego końca, czego efektem było jeszcze kilka widowiskowych akcji. Górą jednak było doświadczenie – Polka po raz pierwszy od września odwróciła losy spotkania, w którym przegrała pierwszą partię. Dzięki temu Biało-Czerwoni są już – jeszcze przed rywalizacją mikstów - pewni zwycięstwa w meczu z Niemcami. W środę, w drugim pojedynku grupowym, zmierzą się z Holendrami.

1 dzień temu













