Szczere słowa zawodnika Motoru. „Potrzebuję jeszcze chwilę czasu”

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Aktualny Drużynowy Wicemistrz Polski do tego starcia podchodził jako murowany faworyt. Wszak ostatnie dwa spotkania przeciwko Pres Grupa Deweloperska Toruń i Krono-Plast Włókniarzowi Częstochowa wygrywał bardzo wysoko, bo odpowiednio 56-34 i 64-26. Mimo to, drużyna Stelmet Falubazu Zielona Góra choćby bez Damiana Ratajczaka pokazała w piątek pazur i dopiero trzynasty wyścig rozstrzygnął, do kogo powędruje pełna pula za to spotkanie.

Solidną dyspozycję rywali docenił Martin Vaculík. Słowak zauważył, iż absolutnie nie należy lekceważyć żadnego rywala, bowiem speedway jest mocno nieprzewidywalną dyscypliną i tutaj wszystko może się wydarzyć.

– Sport pisze swoje historie i żużel nie jest wyjątkiem, dlatego w tym właśnie jest piękno tej dyscypliny. Niejednokrotnie uczy też pokory, wielokrotnie okazywało się, iż nikogo nie wolno lekceważyć, to jest ekstraliga i tu jeżdżą najmocniejsze drużyny. Zielona Góra dzisiaj to pokazała, pojechała bardzo dobre zawody, ale dla nas najważniejsza jest wygrana. To bardzo istotne spotkanie dla nas i cieszę się, iż przypisaliśmy kolejne punkty – mówił zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin po meczu klubowym mediom.

Ciężkie wejście w nowy domowy tor

Dla Martina Vaculíka w tym sezonie wszystko jest inne. Nie ściga się już dla Gezet Stali, a po pięciu sezonach spędzonych w klubie z województwa lubuskiego (2021-2025), zdecydował się na zmianę otoczenia i tak oto dołączył do Orlen Oil Motoru Lublin. „Koziołki” ponownie stanowią silny monolit, bo mimo iż nie ma już w ich szeregach Dominika Kubery czy Jacka Holdera, to działacze doskonale uzupełnili te braki transferami właśnie Słowaka oraz Kacpra Woryny.

36-latek nie ma jednak póki co lekko i w dalszym ciągu próbuje „złapać wspólny język” z torem przy Alejach Zygmuntowskich. W potyczce z Pres Toruniem zapisał na swoim koncie 5 punktów, natomiast w niedawnym piątkowym starciu z zielonogórzanami wywalczył 8 „oczek”. Vaculik przyznaje mimo wszystko, iż sam owal jest specyficzny, dlatego potrzebuje jeszcze chwilę czasu, aby się do niego dokładnie zaaklimatyzować, aczkolwiek jak dodał – jest już bliżej, aniżeli dalej, żeby to uczynić.

– Uważam, iż tak jak mówiłem ostatnio, iż ta chwila, której jeszcze trochę potrzebuje, na to, by tu być bardzo mocnym na swoim torze, zmierza w dobrą stronę, więc mam nadzieję, iż kolejne spotkanie będzie jeszcze lepsze, a za krótki czas w kolejnych zawodach zawsze będę już stabilnie punktować na wysokim poziomie. To jest specyficzny tor i dlatego jak się znajdzie to „coś” to już będzie fajnie – tłumaczył żużlowiec.

Martin Vaculik (Orlen Oil Motor Lublin)
Idź do oryginalnego materiału