Doświadczony wychowanek pilskiej Polonii doskonale wie, iż nieubłaganie nadchodzi moment, w którym trzeba powiedzieć stop. Tomasz Gapiński w dobitnych słowach odniósł się do swojej zawodniczej przyszłości, przyznając bez ogródek, iż czas ustąpić miejsca młodszemu pokoleniu. Dla 44-latka, który od przełomu maja i czerwca pełni funkcję pierwszego trenera zespołu z Ostrowa Wielkopolskiego po przejęciu sterów po Tomaszu Bajerskim, idące zmiany regulaminowe są jedynie naturalnym przypieczętowaniem decyzji, która dorzewała w nim od dłuższego czasu.
Koniec pewnej epoki na polskich torach
Nadchodzący okres zimowy przyniesie bezwzględne roszady w przepisach. Centrala planuje wprowadzić definitywny zakaz łączenia funkcji trenera z czynnym zawodnikiem. Dla popularnego „Gapy” nie stanowi to jednak żadnego zaskoczenia ani problemu, bo doświadczony zawodnik w głowie poukładał już swój plan na kolejne lata.
– Przepisy mają się zmienić od przyszłego roku i prawdopodobnie będzie zakaz łączenia funkcji trenera z czynnym zawodnikiem. Czekamy, co zima przyniesie, aczkolwiek ja nie nastawiam się już na jeżdżenie. Lata swoje już mam. Młodzież naciska. W Ostrowie mamy z kogo wybierać. Moje pokolenie w większości już kończy sportowe kariery. Janusz Kołodziej najprawdopodobniej też to zrobi, bo urazy, których nie brakowało w karierze, odczuwa. Jestem już jednym z nielicznych dinozaurów wśród żużlowców z mojego rocznika. Cieszę się, iż jestem cały i zdrowy. To najważniejsze. Czas najwyższy nie wsiadać już na motocykl – przyznał otwarcie Tomasz Gapiński w rozmowie z Radio Centrum.
Choć z jego ust nie padła jeszcze kategoryczna deklaracja o pełnym pas, słowa o rezygnacji ze startów brzmią wyjątkowo wymownie. Wychowanek pilskiej Polonii skłania się ku temu, by po latach walki koło w koło na polskich i zagranicznych torach skupić się wyłącznie na prowadzeniu zespołu. Dla ostrowskiej młodzieży obecność tak utytułowanego i pragmatycznego opiekuna na ławce to gigantyczny kapitał na przyszłość. Najbliższe miesiące pokażą, czy ewentualna furtka w przepisach skusi go jeszcze do założenia kevlaru, czy też kibicom pozostanie zapamiętać jego wyjazd na tor w Łańcuchu Herbowym jako symboliczne zwieńczenie bogatej zawodniczej przygody.














