Gdy Tomasiak dostał pytanie o to, co adekwatnie narobił tym występem w sobotę na dużej skoczni, nie wiedział, co ma odpowiedzieć. - Chciałem na pewno dobrze wypaść - odpowiedział rozbrajająco nasz skoczek. No i trzeba przyznać: wypadł choćby lepiej niż dobrze.
REKLAMA
Zobacz wideo Kacper Tomasiak – cała prawda o multimedaliście olimpijskim
Tomasiak nie dawał sygnału aż do godziny przed konkursem
Przecież jego na podium akurat tutaj, na większym z obiektów w Predazzo, naprawdę nikt się nie spodziewał. Nie sugerowały tego choćby treningi, na których dawał sygnał, iż może zdobyć medal, gdy rywalizacja toczyła się na normalnej skoczni. Tutaj taki pojawił się dopiero podczas serii próbnej. Na godzinę przed konkursem był w niej trzeci. Tak jak później, już w czasie walki o olimpijskie medale.
- Myślę, iż na tych treningach skakałem dużo gorzej choćby od tych słabszych skoków na normalnej skoczni. Miałem trochę problemów, żeby się wpasować w próg, bo tu dla mnie akurat był trochę specyficzny. Dzisiaj udało się to już jednak tak poczuć. Może ten skok z pierwszej serii nie był aż tak dobry, jak te dwa pozostałe. Ale nie było już to taka ogromna różnica jak w treningach tylko takie minimalne, można powiedzieć, niedociągnięcia - opisał to, co wydarzyło się w niedzielę Polak.
Już był zmęczony, ale potem się podniósł. I przywrócił sobie to, czego mu tak brakowało
Tomasiak znów był najlepszą wersją samego siebie, gdy trzeba było się liczyć. - Myślę, iż zawsze trzeba do tego dążyć. Akurat tutaj pomaga mi to, że... może nie, iż dobrze sobie radzę z presją, ale nie powoduje ona jakichś błędów technicznych. A choćby pomaga, bo przy większej adrenalinie moc na progu jest większa. Można zatem powiedzieć, iż tak przekładam to w pozytyw. I kiedy zawsze się tę presję odczuwa na zawodach, to wtedy ten skok zwykle jest lepszy - wskazał 19-latek.
To niebywałe, iż Tomasiak znów wytrzymał presję. A przy tym, iż w tak krótkim czasie od nie najlepszych wrażeń z treningów jego skoki zmieniły się tak diametralnie.
Zmieniło się coś jeszcze. Po konkursie na normalnej skoczni Polak narzekał nieco, iż powoli czuł się coraz bardziej zmęczony. Doświadczał tego typu euforii i wydarzeń po wielkim sukcesie pierwszy raz, więc nic dziwnego, iż mogło się to na nim odbić. I w kolejnych dniach widać było, iż efekt tego sukcesu był dość wyraźny - iż dyspozycja Tomasiaka może nieco ucierpieć. A tu Polak jeszcze się po tym podniósł. Przy treningach na dużej skoczni, w czwartek, mówił nam, iż brakowało mu tej energii, której taki zastrzyk dostał w momencie zdobycia medalu. No to sam ją sobie przywrócił.
- Czułem trochę większy stres przed skokiem niż na treningach, więc myślę, iż mogło mi to trochę pomóc, żeby złapać takie lepsze czucie. Bo wtedy podświadomość lepiej działa, przy takim stresie. Ale za to bardzo kiepskie jest uczucie, kiedy adrenalina już tak puszcza. I wtedy pojawia się ogromne zmęczenie, choć zawsze w trakcie skoków jest to super uczucie - opisywał zawodnik.
Olimpijski egzamin trudniejszy od matury. Teraz zadanie z gwiazdką
Dwa skoki po medal, radość, kontrola sprzętu, pierwsze wywiady, ceremonia dekoracji, kolejne wywiady i konferencja prasowa. To dla Tomasiaka już rutyna. Z jednej strony to wszystko obowiązki, a z drugiej coś przyjemnego. I wyjątkowego, do zapamiętania na zawsze.
- Myślę, iż dzisiaj trochę lepiej to znoszę niż w poniedziałek, bo tam to było wszystko jeszcze takie trochę nowe. Nie wiadomo było do końca, co zrobić, ale teraz już myślę, iż troszeczkę lepiej to poszło - stwierdził Kacper Tomasiak.
Niedawno zdawał maturę, ale przyznał, iż trudniejszym egzaminem był ten olimpijski. Na skoczni po dwóch niespodziewanych szóstkach z plusem, za które możemy uznać miejsca na podium w konkursach indywidualnych, czeka go, zachowując szkolną terminologię, zadanie z gwiazdką. To konkurs duetów, na pewno w nim wystąpi. I po sobotnich zawodach byliśmy przekonani, iż już o nim myśli. - Na pewno tak. Pewnie uda się coś jeszcze poświętować dzisiaj, ale raczej będę się starał nie za dużo. A jak świętuję? No jeszcze nie wiem, zobaczymy wieczorem myślę - śmiał się młody skoczek.
Komu Tomasiak dedykuje swój kolejny sukces? Pierwszy medal był dla rodziców. - W telewizjach na ogół dedykowałem kibicom, którzy tutaj dla mnie przyszli. Bo ten doping było słuchać choćby na górze, więc dobrze, iż mieliśmy takie wsparcie od nich - wskazał.
Zawody duetów, w których Polska na pewno wystąpi z Tomasiakiem w składzie, zaplanowano na poniedziałek o godzinie 19. Wcześniej, o 18, ruszy seria próbna. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

3 godzin temu









