To spore zaskoczenie rozgrywek! Spełnia swoje największe marzenia

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Anże Grmek przychodził do Gniezna bez większego doświadczenia w polskich strukturach. Poza regularnym ściganiem w U24 Ekstralidze, Słoweniec na dobrą sprawę nie miał jak się przebić do składów po Speedway Ekstraliga Camp. Ultrapur Omega Gniezno zdecydował się dać mu szansę na to, aby zaskoczył wszystkich dookoła. Pomimo słabego początku, Grmek stanął na wysokości zadnia, wspierając wyraźnie zespół w trudnych momentach. Przekroczył on chyba oczekiwania każdego kibica czerwono-czarnych.

Zawsze tego chciałem – wspominał zawodnik dla speedwaynews.pl. – Wreszcie mogę się regularnie ścigać w Polsce, Wielkiej Brytanii czy na swoim podwórku. Mam częsty kontakt z motocyklem i wierzę, iż pokaże się z jeszcze lepszej strony w kolejnych meczach.

Lepszy tor domowy

Zawodnicy gnieźnieńskiego klubu zdali swoje odczucia odnośnie toru do sztabu szkoleniowego. Ponownie spotkanie było zagrożone niedzielną nawałnicą, która okazała się łaskawa dla kibiców oraz zawodników. Tym samym mecz rozegrano na zupełnie innym torze, który najwidoczniej odpowiadał większości zawodników. Sam Grmek jest zadowolony z tego, czym jest powtarzalność na swoim torze.

Tak, coś zasugerowałem. Kluczem jest przyjeżdżanie na ten sam tor tydzień po tygodniu. Wtedy wiesz z marszu, czego możesz się spodziewać. Ostatnio przed meczem spadł deszcz, więc tor był o wiele bardziej przyczepny. Pogubiliśmy się z ustawieniami, ścieżkami – ze wszystkim. Wracamy do normalności. Na pewno lepiej wyjeżdżało się spod taśmy – dodał. – Zawsze może być lepiej. Mogę powiedzieć, iż miałem do wniesienia sporo prędkości, ale popełniłem kilka błędów. Taki czasami bywa żużel. Na pewno wyciągnę z tego powodu kilka wniosków.

Nieregularny Grmek

Anże Grmek, patrząc na ostatnie mecze, często ma brak powtarzalności, ale w startach. Po zwycięstwie na trasie, później ma problem z pokonaniem rywali. Sam zawodnik to dosyć wyraźnie zauważa, co jednak często ma odzwierciedlenie na torze. Podczas ostatniego meczu, Grmek aż dwukrotnie otworzył drzwi partnerom z drużyny na podwójne zwycięstwo.

Tak, brakuje powtarzalności. Troszeczkę to zależy od pola startowego, ale wychodzę z założenia, iż o ile przegram start, walczę o swoje na dystansie – skomentował żużlowiec po zakończonym spotkaniu.

Pechowy defekt

Anże Grmek wziął udział w eliminacjach do finału DME U24 w Pardubicach. Słoweńcy, niestety dla Grmeka, stracili dystans na kolejnych biegach, ostatecznie przegrywając jednym punktem z Resztą Europy. Sam zawodnik przyznał, iż jeden defekt mógł kosztować bardzo wiele. Dlaczego jego maszyna odmówiła posłuszeństwa?

Na pewno dobrze się czułem na motocyklu. Tor był po tygodniu opadów, więc czułem się nieco inaczej niż zazwyczaj. Boli, iż straciliśmy drugie miejsce przez jeden punkt. Szczególnie, ponieważ w jednym ze swoich biegów miałem problem z motocyklem, przez co nie ukończyłem jazdy. Gaźnik dostał tyle nawierzchni, iż po prostu wysiadł – wytłumaczył na sam koniec.

Idź do oryginalnego materiału