Najnowsze wypowiedzi Toto Wolffa wyraźnie pokazują, iż nie będzie on brał pod uwagę interesu kibiców i kierowców w dyskusjach nad poważniejszymi niż dotychczasowe zmianami w Formule 1.
W poniedziałek odbyły się rozmowy przedstawicieli zespołów, FIA i dostawców silników na temat potencjalnych zmian w Formule 1, które miałyby poprawić kwalifikacje (uczynić z nich większe wyzwanie dla kierowców) oraz zniwelować niebezpieczeństwa wynikające z różnic prędkości między bolidami.
Ustalono szereg modyfikacji dotyczących przede wszystkim użycia energii elektrycznej, jednak nie są one bardzo duże i nie wiadomo, jaki sposób wpłyną one na poprawę F1. Aby była ona pewna, potrzebne byłyby bardziej gruntowne zmiany, w tym zmniejszenie udziału energii pochodzącej z silnika elektrycznego.
Ja można się domyślać, zwolennikiem tak dużych zmian nie będzie ekipa, która dominuje w okresie 2026, a zatem Mercedes. Jego szef, Toto Wolff mówi, iż nie powinno się dokonywać chaotycznych zmian w F1 po jednym incydencie (Bearman – Colapinto z GP Japonii).
“Musimy spojrzeć na ten wypadek na taki jakim był. To była po prostu zła ocena sytuacji. To jak wciśnięcie przycisku boost i nie zahamowanie tam, gdzie się powinno. I choć musimy chronić bezpieczeństwa kierowców ponad wszystko to mnóstwo takiego ścigania odbywa się na całym świecie” – mówi Wolff, cytowany przez Thomasa Mahera z planetf1.com.
Jako przykłady Austriak podaje wyścigi… multiklasowe, w których różnice prędkości również są bardzo duże, a nikt nie narzeka.
“Uwielbiam Le Mans. Siedzę całą noc wpatrując się w live timing. Ale przecież Hypercary przejeżdżają przez zakręty Porsche 30 czy 40 kilometrów szybciej niż auta GT3. Różnice prędkości są ogromne. Widzieliśmy już krytyczne sytuacje i wypadki pomiędzy bolidami dwóch różnych klas. Pamiętam jak Mike Rockenfeller uderzył w auto GT w nocy ponieważ źle ocenił sytuację. Pamiętam Allana McNisha wypadającego z toru po zderzeniu z autem GT3. Pamiętam zakręt 2 lata temu tam ponieważ jeden z kierowców źle wszystko wyliczył. A przez cały czas wszyscy to kochamy i ta seria istnieje mimo tego wszystkiego” – mówi Wolff.
“Spójrzcie na Nordscheife. Jednym z fascynujących faktów jest, iż klasa GT3 rywalizuje tam z prywatnymi Volkswagenami Polo z amatorskimi kierowcami. W nocy, w deszczu, na wzniesieniach, gdy nie wiadomo czego się spodziewać po drugiej stronie. I choćby najlepsi kierowcy Formuły 1 uwielbiają to mimo całego ryzyka. Kiedy patrzycie na WEC na Imoli, różnice w czasach okrążeń pomiędzy prototypami a GT były ponad 10-sekundowe” – dodaje szef Mercedesa.
Mimo wszystko Wolff nie wyklucza poparcia kolejnych zmian w serii, jednak mówi, iż nie powinny być one podyktowane prywatnymi interesami zespołów.
“Skupmy się na priorytetach i uczyńmy ten sport lepszym i bezpieczniejszym. Ale czy zawsze będzie to najbezpieczniejszy sport? Nie. Chodzi o zrozumienie, co robią te systemy w samochodzie i jak możemy zredukować ryzyko wystąpienia poszczególnych sytuacji. Musimy jednak pamiętać, iż jesteśmy strażnikami tego sportu i ciąży na nas odpowiedzialność za niego. Jest ona ważniejsza niż osobiste korzyści lub straty wynikające z poszczególnych regulacji” – mówi Wolff.
Austriak, podobnie jak niedawno Stefano Domenicali, odrzuca też głosy, iż dawniej Formuła 1 była lepszym sportem.
“Jest też duży stopień nostalgii, który sprawia, iż przeszłość wydaje się lepsza niż teraźniejszość. Ludzie mówią wspaniale o latach 2000 i może zapominają, iż były lata, gdy w wyścigu nie było choćby jednego wyprzedzania” – mówi Wolff.
Co z silnikami?
W rozmowie z magazynem The Race Toto Wolff wypowiedział się również o mechanizmie ADUO – mającym pomagać dostawcom silników, którzy mają problemy na początku nowej ery. o ile osiągi danej jednostki napędowej są gorsze o ponad 2% od konkurencji, wówczas jej producent dostanie dodatkowy czas rozwojowy i budżet.
Według nieoficjalnych doniesień, skorzystają na tym Honda oraz Ferrari. Wolff ma jednak inne zdanie.
“Jeden dostawca ma problem i musimy mu pomóc. Wszyscy inni są w tym samym miejscu. ADUO od zawsze było mechanizmem do nadganiania, a nie zyskiwania przewagi” – mówi Austriak, wyraźnie sprzeciwiając się pomocy komukolwiek poza Hondą.
Na podstawie: The Race, Planetf1.com

4 godzin temu















