Paweł Przedpełski po słabym sezonie 2024, nie miał większego pola manewru. Po wejściu na wyżyny w 2021 roku, wychowanek toruńskiego zespołu nieco opadł na siłach. Pierwszy pełny sezon z Speedway Grand Prix zrobił swoje, przez co Przedpełski musiał zejść do niższej ligi. Wybór padł na Texom Stal Rzeszów, gdzie zespół wyglądał naprawdę dobrze. Średnia biegowa 2,217 punktu na bieg wskazywała, iż żużlowiec odnalazł rytm. Jak sam przyznaje również na łamach klubowych mediów – nieco stęsknił się za PGE Ekstraligą.
– Całą karierę do tej pory spędziłem w PGE Ekstralidze. Dla mnie sezon w Metalkas 2. Ekstralidze był tak naprawdę czymś niewiadomym, ponieważ było tam sporo nowości. Jeżdżąc już w tamtejszej lidze, można powiedzieć, iż stęskniłem się za jazdą w najwyższej klasie rozgrywkowej, więc cieszę się, iż udało mi się tutaj powrócić.
Metalkas 2. Ekstraliga był pierwszym sezonem Przedpełskiego na zapleczu. Dotychczas ścigał się jedynie w Pile, która w 2012 roku startowała na poziomie 2. Ligi. Dlatego też musiał przywyknąć do innych standardów. Porównując to do Przemysława Pawlickiego, zabrakło przede wszystkim awansu z Texom Stalą Rzeszów.
– Przez to, iż było kilka nowości, to wcale nie było tak łatwo. W przypadku Przemka trzeba pamiętać, iż Zielona Góra awansowała i swoją postawą zapracował na to, aby pozostać tam na dłużej. U mnie niestety nie było już takiej sytuacji i nie było nam dane w Rzeszowie wszystkim razem awansować. Na pewno będę jednak trzymał kciuki za nich w tym nadchodzącym sezonie. Ostro trenuję, aby pokazać się w najbliższym sezonie jak z najlepszej strony.
Gorzowski tor jest dosyć specyficznym miejscem, o czym wiedzą sami zawodnicy. Andrzej Lebiediew przychodził jako niezbyt wielki fan, aby potem odmienić swoją wizję na to miejsce. Paweł Przepdełski przeżył nieprzyjemne chwile na gorzowskim torze.
– Nie da się ukryć, iż tor w Gorzowie jest naprawdę specyficzny, ale Ameryki tutaj nie odkryłem – przyznaje Paweł Przedpełski. – Różni się on bardzo mocno od innych z Ekstraligi. To dawało ogromny atrybut zawsze. Oczywiście, iż na tych pierwszych treningach zrobię wszystko, aby od razu połapać dobre ustawienia. W kontekście występów, w Gorzowie przez lata była huśtawka. Miałem mecz, w którym byłem nie do zatrzymania, ale też przytrafił się taki, gdzie jak powiedziałeś, nic mi nie poszło. Właśnie to spotkanie z 2024 roku bardzo mocno utkwiło mi w pamięci, bo byłem wtedy w bardzo mocnym dołku, więc wprowadziliśmy mocne zmiany i poszło to w dobrym kierunku, więc tak naprawdę, gdyby nie tamto spotkanie, to bym się o niczym nie dowiedział i nie wyciągnął wniosków. W takich chwilach liczy się to, aby się nie załamywać w nieskończoność tylko działać.
Paweł Przedpełski
















