Wyniki NBA: 75 punktów duetu Garland-Leonard! Zwycięskie rzuty Lakers i Rockets, popis Adebayo

2 tygodni temu

To była noc pełna wrażeń, bo na parkiety NBA wybiegło aż 20 zespołów. Gorąco zrobiło się w Waszyngtonie, gdzie doszło do przepychanki pomiędzy zawodnikami Wizards i Thunder. Aż czterech zawodników, w tym trzech OKC, zostało wyrzuconych z gry, ale nie zatrzymało to Shaia Gilgeous-Alexandra, który skompletował 40 punktów i poprowadził swój zespół do zwycięstwa. Emocji nie zabrakło w Orlando, gdzie zwycięskim rzutem popisał się Luke Kennard, który zapewnił Lakers zwycięstwo tuż przed ostatnią syreną. Do samego końca kibiców trzymali w napięciu również gracze Rockets i Heat. Niecelną próbę Duranta na równi z końcową syreną dobił Amen Thompson, czym dał Houston wygraną. Nie pomogły popisy Bama Adebayo, który kilka dni po szalonych 83 punktach zaliczył kolejny efektowny występ. Dogrywka potrzebna była w Dallas, gdzie kapitalne zawody rozegrał duet Kawhi Leonard – Darius Garland.

Washington Wizards – Oklahoma City Thunder 111:132

Statystyki

  • Dla obrońców tytułu spotkanie z dużo niżej notowanymi Washington Wizards nie powinno stanowić większego wyzwania. Zaczęło się jednak inaczej, bo gospodarze postawili się faworyzowanym rywalom.
  • Choć do przerwy Oklahoma City Thunder trafiali aż 57% swoich rzutów z gry i 50% zza łuku, to ich przewaga wynosiła jedynie pięć oczek (64:69). Już wtedy dwoił się i troił Shai Gilgeous-Alexander, który do szatni schodził z dorobkiem 20 punktów i trzech asyst.
  • Zanim jednak obie strony zeszły z parkietu, pomiędzy kilkoma zawodnikami doszło do ogromnej przepychanki. Wszystko zaczęło się od starcia Jaylina Williamsa i Anthony’ego Gilla. Po chwili dołączyli jednak kolejni, w efekcie wspomniany Wililams, a także Cason Williams, Ajay Mitchell oraz Justin Champanie zostali wyrzuceni z parkietu.

  • Nieobecność trzech kluczowych graczy rotacji Grzmotów była momentalnie odczuwana. Dobrze cały czas radził sobie jednak SGA, świetny poziom z ławki prezentował też Jared McCain, ale wynik przez większość czasu oscylował w granicach remisu, choć pod koniec trzeciej odsłony przyjezdni odskoczyli na siedem oczek.
  • Kluczowy okazał się początek czwartej odsłony, którą Thunder zaczęli od serii punktowej 15:0, co przesądziło o losach rywalizacji. Przewaga była wystarczająca, by do końcowej syreny OKC nie musieli już martwić się o wynik.
  • Kapitalne zawody rozegrał Shai Gilgeous-Alexander, autor 40 punktów i siedmiu asyst. Szalone double-double w postaci 20 zbiórek i 10 asyst (do tego 9 punktów) zaliczył Isaiah Hartenstein. Kluczowymi trafieniami popisał się Jared McCain (18 oczek).
  • Po drugiej stronie grę nakręcali przede wszystkim Bilal Coulibaly (21 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty) oraz Bub Carrington (19 punktów). Solidne 14 oczek i osiem asyst padło natomiast łupem Alexa Sarra.

Charlotte Hornets – Memphis Grizzlies 124:101

Statystyki

  • Od pierwszych minut LaMelo Ball próbował przejąć kontrolę nad spotkaniem. Cenne okazały się jego trafienia zza łuku, które dorzucił również Brandon Miller, co w połączeniu z perfekcyjną skutecznością Moussy Diabate (4/4) dało Charlotte Hornets dwucyfrowe prowadzenie do przerwy (59:47).
  • Po powrocie na parkiet Memphis Grizzlies mieli tylko krótką chwilę, by w porę zareagować na wydarzenia sprzed przerwy. To jednak Szerszenie w dalszym ciągu były stroną przeważającą, a ich seria punktowe 15:6, zakończona akcją 2+1 Milesa Bridgesa, doprowadziła do stanu 74:53, z którego przyjezdni nie byli już w stanie się wydostać.
  • — Zaliczyliśmy kilka fragmentów, które nie należały do najlepszych po obu stronach parkietu. Wygraliśmy jednak wszystkie cztery kwarty z zespołem, który wymusza na nas sporo strat. Nasze operowanie piłką w obliczu presji w ich wykonaniu było naprawdę świetne — mówił po meczu trener Charles Lee.
  • Hornets w dalszym ciągu gonią rywali i choć bilans 37-34 dalej plasuje ich na 10. miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej, to strata chociażby do zajmujących 5. lokatę Toronto Raptors wynosi jedynie dwa zwycięstwa.
  • Dobry mecz rozegrał LaMelo Ball, autor 29 punktów (7/14 za trzy). Brandon Miller dorzucił 22 oczka, z kolei double-double w postaci 11 punktów i 14 zebranych piłek zaliczył Moussa Diabate. Na wyróżnienie zapracował też wchodzący z ławki Coby White (12 punktów, 8 zbiórek, 7 asyst, ale też 5 strat).
  • Po drugiej stronie wyróżniał się GG Jackson, czyli jedna z nadziei sympatyków Grizzlies (19 punktów, 3 zbiórki). Javon Small dorzucił 17 oczek i siedem zebranych piłek.

New Orleans Pelicans – Cleveland Cavaliers 106:111

Statystyki

  • W ostatnich tygodniach New Orleans Pelicans sprawiają swoim rywalom coraz więcej problemów i nie inaczej było minionej nocy. Choć od początku świetnie radzili sobie Evan Mobley czy Donovan Mitchell, a w dodatku Cleveland Cavaliers mogli popisać się wyraźnie lepszą skutecznością z gry, to ich skromna przewaga wcale tego nie odzwierciedlała (38:43).
  • Końcówka drugiej kwarty należała jednak do gospodarzy, którzy zamknęli ją serią 11:2 autorstwa Saddiqa Beya i Treya Murpy’ego III (56:53). Swoją dominację podopieczni Jamesa Borrego kontynuowali również w trzeciej odsłonie, którą wygrali 32:23 i tym samym odskoczyli na dwucyfrowy pułap.
  • W czwartej kwarcie na wysokości zadania stanął jednak duet Mitchell – Harden. Cztery trójki w ich wykonaniu miały ogromny wpływ na przebieg rywalizacji, choć kluczowa była ostatecznie ofensywna niemoc Pelicans. Ekipa z Nowego Orleanu spudłowała w czwartej kwarcie wszystkie swoje rzuty zza łuku (0/5).
  • Po tym, jak Cavs zniwelowali wszelkie straty i objęli prowadzenie, Dejounte Murray zdołał zmniejszyć różnicę do zaledwie dwóch oczek na 26,8 sekundy przed ostatnią syreną. Wówczas skutecznie niemal cały dostępny czas zmarnował Mitchell, który trafił następnie za dwa (+1 rzut wolny), co przesądziło o losach rywalizacji).
  • Świetnie w końcowym rozrachunku spisał się James Harden, autor podwójnej zdobyczy (20 punktów, 10 asyst, 6 zbiórek), ale to Donovan Mitchell był tej nocy najlepszym punktującym ekipy z Cleveland (27 oczek, 7 zbiórek; 9/23 z gry). Evan Mobley dorzucił 18 punktów.
  • Zion Williamson robił co w jego mocy, kompletując ostatecznie 25 punktów, sześć zbiórek i cztery asysty. Saddiq Bey dorzucił 19 oczek, z kolei Trey Murphy III, który na parkiecie spędził 41 minut, odnotował jedynie 10 oczek i sześć zbiórek (0 asyst, 3/10 z gry).
  • Trzecie z rzędu zwycięstwo sprawia, iż Cavs cały czas utrzymują się w zasięgu dwóch wygranych za New York Knicks. Dla Pelicans, którzy nie wejdą najprawdopodobniej do turnieju play-in, była to natomiast dopiero druga porażka w siedmiu ostatnich występach.

Orlando Magic – Los Angeles Lakers 104:105

Statystyki

  • Od samego początku nie do zatrzymania był Luka Doncić, który po kilku minutach gry miał na swoim koncie 16 punktów na świetnej skuteczności (70%) i nadał rytm rywalizacji. Cały zespół Los Angeles Lakers również nie miał problemów z odnalezieniem drogi do kosza (76% z gry i 60% zza łuku), co bezpośrednio odzwierciedlał wynik (23:37).
  • Zanim pierwsza odsłona jeszcze się zakończyła, Orlando Magic zdołali zmniejszyć nieco straty, a kolejną odsłonę rozpoczęli od serii 9:2 autorstwa m.in. Jamala Caina czy Gogi Bitadze, czym całkowicie zniwelowali straty (39:39). Gospodarze potrzebowali jeszcze kilka chwil, by następnie odskoczyć na siedmiopunktowy pułap.
  • Jeziorowcy w porę się przebudzili, a trafienia Austina Reavesa czy Jaxsona Hayesa pod koniec tej „ćwiartki” pozwoliły im utrzymywać się w grze (65:62). Nieco inaczej wyglądała już trzecia część gry, w której obie ekipy, choć szczególnie Lakers, miały ogromne problemy ze skutecznością. Ekipa JJ Redicka wykorzystała wówczas tylko 25% swoich prób z gry (5/20), w tym 12,5% zza łuku (1/8).
  • Wynik stale oscylował jednak w granicach remisu, więc o losach pojedynku miała zadecydować ścisła końcówka. Na 50 sekund przed ostatnią syreną Paolo Banchero wykorzystał obie próby z linii i podwyższył tym samym prowadzenie Magic do pięciu oczek. Reaves potrzebował jednak tylko chwili, by odpowiedzieć z gry (104:101).
  • Swoją okazję spudłował następnie Desmond Bane, ale chwilę później zza łuku nie trafił Reaves. Deandre Ayton zdołał zaliczyć jednak ofensywną zbiórkę, po czym był faulowany. Środkowy Jeziorowców pierwszą ze swoich prób, z kolei drugą celowo odbił jedynie od obręczy. Ta padła jednak łupem Wendella Cartera Jr’a.
  • Przy zaledwie 5,2 sekundy na zegarze zza linii wznawiał Jalen Suggs, ale dzięki presji LeBrona piłka trafiła w posiadanie LAL. Po chwili to właśnie James próbował doprowadzić do remisu, ale został zablokowany przez Banchero. Przyjezdni z Miasta Aniołów znów mieli jednak wznowić grę.
  • Marcus Smart dostrzegł wówczas świetnie ustawionego Luke’a Kennarda, który nie miał przy sobie żadnego obrońcy. Skrzydłowy Jeziorowców odnalazł drogę do kosza i tym samym poprowadził swój zespół do dziewiątego z rzędu zwycięstwa.

  • — To świetne uczucie. Wszyscy zasługują na uznanie za realizację założeń w końcówce. Myśleliśmy, iż Bron był tam wcześniej faulowany, ale mieliśmy kolejną okazję, Smart dobrze przeczytał sytuację, odnalazł niekrytego gościa, a mi udało się trafić. Jako część nowego zespołu budujesz nowe relacje, próbujesz odnaleźć swoją rolę. Nie ściągnęli mnie tu bez powodu — mówił na konferencji prasowej bohater spotkania, który do Lakers trafił dopiero na początku lutego.
  • Luka Doncić miał sporo problemów ze skutecznością (12/30 z gry, 3/13 za trzy), ale i tak zdołał skompletować 33 punkty, osiem asyst, pięć zbiórek i cztery przechwyty. Austin Reaves dorzucił 26 oczek, siedem zebranych piłek i pięć rozdanych asyst. Nieco mniej aktywny był LeBron James (12 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty).
  • Po stronie Magic żaden z zawodników nie przekroczył bariery 20 oczek. Najwięcej skompletował Paolo Banchero (16 punktów, 6 asyst, 5 zbiórek, 3 asysty). Jalen Suggs dorzucił 14, z kolei po 13 zapisali na swoich kontach Wendell Carter Jr. oraz rezerwowy Jevon Carter.

Atlanta Hawks – Golden State Warriors 126:110

Statystyki

  • Atlanta Hawks zrehabilitowali się po drobnym momencie słabości, który zakończył niedawno ich kapitalną serię na 11 zwycięstwach z rzędu. Minionej nocy wrócili jednak na optymalną ścieżkę, pokonując Golden State Warriors.
  • Świetny mecz zaliczył Dyson Daniels, który już w pierwszej kwarcie był nie do zatrzymania (15 punktów). Wcielił się on w rolę lidera pod nieobecność Jalena Johnsona, która była jednak odczuwalna. Do przerwy Jastrzębie nie były w stanie odskoczyć rywalowi z wynikiem (63:61).
  • Kluczowy moment meczu nastąpił po przerwie. Hawks rozpoczęli trzecią kwartę serią 25:5 i całkowicie przejęli kontrolę nad spotkaniem. Po trzech odsłonach przewaga Atlanty wynosiła już 102:81, co praktycznie zamknęło mecz.
  • Swój najlepszy mecz w bieżącym sezonie rozegrał wspomniany Daniels, który zdobył 28 punktów, a solidne wsparcie zapewnił mu CJ McCollum (23 pkt). Wyróżnili się też Zaccharie Risacher (17 punktów), Mouhamed Gueye (16 punktów, 10 zbiórek) oraz Nickeil Alexander-Walker (17 oczek). Cały zespół trafiał imponujące 54% z gry.
  • Po stronie Warriors najlepiej wypadł De’Anthony Melton (20 punktów). Drużyna z San Francisco jest jednak w wyraźnym dołku, na który wpływają oczywiście braki kadrowe w postaci nieobecności m.in. Stephena Curry’ego, Kristapsa Porzingisa czy Ala Horforda.
  • Jonathan Kuminga w starciu przeciwko swojemu byłemu klubowi kompletnie się nie odnalazł i nie wykorzystał szansy na słodką zemstę, trafiając tylko 1 z 9 rzutów i kończąc z 2 punktami.

Houston Rockets – Miami Heat 123:122

Statystyki

  • To był szalony wieczór w Teksasie. Po wyrównanej pierwszej połowie Miami Heat zdołali po przerwie odskoczyć nieco z wynikiem dzięki fantastycznej postawie Tylera Herro (14 punktów w 3Q), ale z uwagi na wyjątkową skuteczność Houston Rockets w ostatniej odsłonie (66,7% z gry, 70% za trzy) gwałtownie musieli pogodzić się z faktem, iż losy tego spotkania rozstrzygną się w końcówce.
  • Rozgrywający świetny mecz Bam Adebayo trafił dwa rzuty osobiste przy 8,6 sekundy na zegarze, czym zmniejszył stratę przyjezdnych do jednego oczka (121:120). Przy wznowieniu błąd popełnił jednak Tari Eason, przez co piłka trafiła w ręce Daviona Mitchella, by ostatecznie wylądować u Simone Fontecchio, który wyprowadził Heat na prowadzenie.
  • Po przerwie na żądanie na rzut zdecydował się Kevin Durant, ale jego próba odbiła się od obręczy. Bohaterem pojedynku został jednak Amen Thompson, który wzbił się w powietrzę i dobił niecelną próbę swojego partnera, tym samym zapewniając zwycięstwo Houston na równi z ostatnią syreną.

  • Kevin Durant zdobył tej nocy 27 punktów, dzięki czemu wyprzedził Michaela Jordana na liście najlepszych punktujących wszech czasów. — Mam jeszcze kilka do pobicia! Znalezienie się w takim gronie jest fantastyczne. Ci goście zainspirowali mnie, by pracować nad moją grą i wspierać zespół. MJ to zupełnie inny poziom, nie tylko z innej planety, ale i galaktyki. Inspirowałem się nim i to on w gruncie rzeczy ukształcił moją grę — mówił po meczu KD.
  • Autor zwycięskiej dobitki Amen Thompson skompletował imponujące double-double w postaci 24 punktów i 18 zbiórek. Podwójne zdobycze zapisali na swoich kontach również Alperen Sengun (19 punktów, 12 zbiórek) oraz Reed Sheppard (23 oczka, 14 asyst).
  • Bam Adebayo robił co mógł, by uratować swój zespół przed porażką. Na parkiecie spędził aż 45 minut, a w tym czasie odnotował 32 punkty oraz 21 zbiórek. Tyler Herro dorzucił 25 oczek, z kolei Simone Fontecchio zakończył zawody z dorobkiem 21 punktów. Zawiodła ławka rezerwowych, która odnotowała zaledwie 10 punktów.
  • Dla Rakiet było to piekielnie ważne zwycięstwo, bo po dwóch porażkach z Lakers i wpadce z Denver Nuggets znaleźli się w nieco kiepskim położeniu. w tej chwili mają tyle samo zwycięstwo co ekipa z Kolorado oraz Minnesota Timberwolves (43).

San Antonio Spurs – Indiana Pacers 134:119

Statystyki

  • Bez niespodzianki obyło się w drugim spotkaniu w Teksasie, gdzie San Antonio Spurs podejmowali dużo niżej notowanych Indiana Pacers. Pierwsza kwarta nadała rytm tej rywalizacji i choć przyjezdni trafiali wówczas ponad 50% swoich rzutów, to i tak po kilkunastu minutach przegrywali już dwucyfrową różnicą (42:29).
  • Pozostała część spotkania była już zdecydowanie bardziej wyrównana. Choć w trzeciej „ćwiartce” ekipa z Indianapolis zdołała zbliżyć się na osiem oczek, to po stanowczej odpowiedzi m.in. Dylana Harpera, Keldona Johnsona czy Jordana McLaughlina Ostrogi znów znacząco odskoczyły (88:67).
  • Victor Wembanyama (20 punktów, 8 zbiórek, 6 asyst, 5 bloków) nie musiał tej nocy ciągnąć zespołu na swoich barkach. Solidne zawody rozegrali Dylan Harper (24 oczka, 9/13 z gry) i wchodzący z ławki rezerwowych Keldon Johnson (24 punkty, 10/12 z gry).
  • Duet Andrew Nembhard (25 punktów, 7 asyst) – Jarace Walker (21 oczek, 4 asysty; 5/7 zza łuku) napędzał tej nocy ofensywę Pacers. Swoje dorzucił też Pascal Siakam (14 punktów, 5 asyst), ale zgodnie z oczekiwaniami Indiana zaliczyła 16. z rzędu porażkę.

Dallas Mavericks – Los Angeles Clippers 138:131 (po dogrywce)

Statystyki

  • Los Angeles Clippers przerwali serię aż czterech porażek z rzędu, choć do pokonania Dallas Mavericks potrzebowali aż dogrywki. Wpadka pogłębiła jednak kryzys ekipy z Teksasu, która nie tylko nie może wygrać już od trzech spotkań, ale jednocześnie zaliczyła już 11. kolejną porażkę przed własną publicznością.
  • Bohaterem spotkania był Darius Garland, który rozegrał kapitalne zawody i zdobył aż 41 punktów (rekord sezonu), dokładając do tego 11 asyst i świetną skuteczność zza łuku (8/12).
  • Ogromne wsparcie zapewnił Kawhi Leonard (34 punkty, 5 asyst), który w końcówce czwartej kwarty trafił najważniejszy rzut doprowadzający do remisu na 19 sekund przed końcem.
  • Spotkanie było bardzo wyrównane, a w samej końcówce Mavs wyszli na prowadzenie po przechwycie Najiego Marshalla i wsadzie P.J. Washingtona. Clippers odpowiedzieli jednak po przerwie na żądanie (122:122).
  • W dogrywce goście przejęli inicjatywę m.in. dzięki Derrickowi Jonesowi Jr., który trafił dwie trójki i zdobył wówczas aż 15 punktów, z kolei kolejne trafienia Garlanda i Leonarda dały LAC bezpieczną przewagę.
  • Po stronie Mavericks najwięcej punktów zdobył Naji Marshall (28 pkt), a solidne wsparcie dali też P.J. Washington (21 oczek) oraz debiutant Cooper Flagg (18 punktów, 9 zebranych piłek, 7 asyst). Flagg miał szansę rozstrzygnąć mecz w końcówce regulaminowego czasu gry, ale spudłował rzut, a dobitka Washingtona była minimalnie spóźniona.
  • Clippers dzięki tej wygranej zrównali się bilansem z Portland Trail Blazers (którzy jeszcze wczoraj ich wyprzedzili) i pozostają w grze o jak najlepsze rozstawienie w turnieju play-in. Gdyby rozgrywki zakończyły się dziś, to ekipa z Miasta Aniołów zmierzyłaby się na wyjeździe z Phoenix Suns o siódmą lokatę.

Utah Jazz – Philadelphia 76ers 116:126

Statystyki

  • Philadelphia 76ers wciąż muszą radzić sobie bez Joela Embiida, Paula George’a oraz Tyrese’a Maxeya, więc każde możliwe zwycięstwo jest dla nich na wagę złota. Spotkanie z Utah Jazz, czyli jedną z ekip z dna tabeli, było doskonałą okazją na podtrzymanie solidnej serii. Szóstki wygrały bowiem już cztery z pięciu ostatnich spotkań.
  • Swoją wyższość nad rywalem przyjezdni zdołali udowodnić dopiero w drugiej połowie, bo na przerwę schodzili ze stratą sześciu oczek. Najpierw jednak dzięki Ademowi Bonie, Quentinowi Grimesie oraz Trendonie Watfordzie podopieczni Nicka Nurse’a odrobili straty (94:95).
  • Decydująca była zatem czwarta kwarta, w której Sixers wykorzystali chwilę słabości rywala. Kilka nieskutecznych ataków Jazzmanów przerodziło się w skromną serię punktową przyjezdnych, której z uwagi na uciekający czas Jazzmani nie mieli już prawa nadrobić.
  • Błysnął Quentin Grimes (25 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty), świetnie zaprezentował się też debiutant VJ Edgecombe (22 oczka, 13 zbiórek, 4 asysty), ale równie najważniejsze było to, co z ławki wniósł Watford (20 punktów, 9 zbiórek, 4 asysty). Po stronie Utah prym wiódł Ace Bailey (25 punktów, 7 zbiórek, 5 bloków).
  • Philly zajmują w tej chwili 7. miejsce w tabeli Wschodu, dzieląc bilans z plasującymi się na 6. miejscu Atlanta Hawks (39-32). Cały czas pozostają więc w grze o unikniecie konieczności gry w turnieju play-in i starcia z Detroit Pistons bądź Boston Celtics w pierwszej rundzie.

Phoenix Suns – Milwaukee Bucks 105:108

Statystyki

  • Milwaukee Bucks ponownie stracili Giannisa Antetokounmpo, a naprawa relacji na linii klub – zawodnik jest w tej chwili jednym z priorytetów ekipy z Wisconsin. W międzyczasie sezon trzeba dograć jednak do końca, a minionej nocy w dosyć zaskakującym stylu Kozły Phoenix Suns.
  • Ekipa z Arizony przechodzi w tej chwili przez głęboki kryzys. Choć jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, iż mogą włączyć się do walki o miejsce w czołowej szóstce, to obecna seria pięciu porażek z rzędu znacznie oddaliła ich od tego grona i wygląda na to, iż mogą być skazani na turniej play-in.
  • Na nieco ponad minutę przed ostatnią syreną Bucks prowadzili różnicą tylko jednego oczka. Po stracie Devina Bookera Ryan Rollins podwyższył prowadzenie do trzech punktów, ale spudłował przyznany mu rzut osobisty. Nieskuteczny był jednak też Booker, który nie trafił próby ostatniej szansy.
  • Wspomniany Rollins poprowadził Milwaukee do zwycięstwa, zdobywając 26 punktów, 10 zbiórek, siedem asyst i trzy przechwyty. Kyle Kuyzma dorzucił 20 oczek na świetne skuteczności (7/12). Po drugiej stronie wyróżnili się Jalen Green (24 punkty) i Collin Gillespie (18 oczek, 6 asyst). Rozczarował natomiast Booker (14 oczek, 4/17 z gry).

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Idź do oryginalnego materiału