
Głośnym echem w środowisku F1 odbiły się ostatnio słowa czterokrotnego mistrza świata, Maxa Verstappena. Holender znowu groził, iż odejdzie z Formuły 1, ponieważ ściganie tam nie sprawia mu już przyjemności. Rzecz w tym, iż chyba na nikogo to już nie działa. Eksperci widzą w tym wyłącznie polityczną gierkę Verstappena. Zresztą – Max aktualnie nie ma co liczyć na dobrą prasę – akurat tego może być pewien, iż dziennikarze w najbliższym czasie będą traktowali go raczej surowo.
Spis treści:
- Trudny początek sezonu
- Kontrowersyjna sytuacja na konferencji
- Brundle wyraził się dosadnie
- Żaden kierowca nie jest większy od Formuły 1
Były kierowca F1 do Verstappena: „Odejdź, albo przestań o tym gadać”
Max Verstappen ma za sobą trudny początek sezonu. Jego Red Bull nie umożliwia mu walki o podia a sam Holender nie pomaga sobie fatalnymi startami. W trzech wyścigach grand prix i jednym sprincie w Chinach łącznie Max wywalczył zaledwie 12 punktów. Przegrywa aktualnie tylko z kierowcami Mercedesa, Ferrari i McLarena, ale także z Oliverem Bearmanem (Haas), czy Pierrem Gaslym (Alpine). Jak łatwo się domyślić, frustracja byłego mistrza świata rośnie. A akurat Holender nie jest kierowcą, który potrafiłby sobie radzić ze swoimi emocjami – zwłaszcza tymi negatywnymi.
fot. Mark Thompson / Getty Images / Red Bull Content PoolDowodem na to, iż Verstappen coraz częściej daje się ponieść frustracji, było wyrzucenie dziennikarza z konferencji prasowej. Spotkało się to z krytyką Holendra płynącą niemal z całego świata. Eksperci mówią wprost – to nie Max jest osobą, która będzie decydować o tym, czy jakiś dziennikarz może zadać mu pytanie, czy nie. Rozmowa z mediami to jego praca – a nie widzi mi się. Nie ma znaczenia, czy mu się to podoba, czy nie – kierowca w czwartek przed weekendem grand prix ma obowiązek porozmawiać z mediami. Nie z tymi, które on sobie wybierze, a z tymi, które otrzymają akredytację od FIA. Takie są fakty – bez względu co na ten temat uważa Verstappen i jego kibice.
Holender nie ma co liczyć na dobrą prasę
Potraktowanie w taki sposób dziennikarza oczywiście wywołało burzę w mediach. Podobnie było z wypowiedzią Verstappena po Grand Prix Japonii, w której stwierdził, iż rozważa wycofanie się z F1 po zakończeniu sezonu. Dlatego, iż ta podobno przestała sprawiać mu przyjemność. No tak – to całkiem oczywiste. Kiedy przez lata masz najlepszy bolid w stawce, dosyć trudno nagle jest walczyć o 7. miejsce i patrzeć, jak rywale odjeżdżają w siną dal na drugim okrążeniu. Max jest sfrustrowany tym, iż nie ma narzędzi do walki o tytuł i nie można się temu dziwić – rzecz jasna.
fot. Mark Thompson / Getty Images / Red Bull Content PoolNatomiast ciągłe granie kartą „nie podoba mi się, zmieńcie coś, albo odejdę”, na nikogo już nie działa. Dosadnie wyraz dał temu m.in. Martin Brundle, były kierowca Formuły 1 a w tej chwili ekspert brytyjskiego Sky Sports. „Myślę, iż to powoli staje się nudne, te jego wypowiedzi. Albo odejdź, albo przestań o tym gadać. Jest jak jest, musisz wyciągnąć z tego tyle, ile się da” – powiedział Brundle. „W tym biznesie nie ma ludzi niezastąpionych. Widziałem w tym sporcie mnóstwo niesamowitych ludzi, którzy dziś robią coś zupełnie innego. Życie toczy się dalej” – podsumował ekspert.
Odejście z F1 nie wydaje się realne
Brundle twierdzi zresztą, iż te wypowiedzi o odejściu to kompletna bzdura. Nie on jeden – eksperci na całym świecie zgodni są co do tego, iż to element politycznej gierki. Verstappen liczy na to, iż przepisy w F1 się zmienią. Oczywiście w zamyśle Holendra taka zmiana miałaby umożliwić mu powrót do walki o zwycięstwa. Natomiast to nie Max będzie decydował o tym, czy jakieś przepisy się zmienią, czy też nie. Na przestrzeni lat w Formule 1 pojawiali się wybitni kierowcy, którzy byli seryjnymi mistrzami świata, a później odchodzili i – zgadliście – życie toczyło się dalej. Schumacher, Senna, Prost, Vettel, Lauda… przecież było ich wielu. niedługo pewnie pożegnamy Hamiltona, czy Alonso. I podobnie w ich przypadku, jak i w przypadku potencjalnego odejścia Verstappena – niczego to nie zmieni. Żaden kierowca nie jest większy od Formuły 1 – życie toczy się dalej.
fot. Sam Bagnall / Sutton Images / Getty Images / Red Bull Content Pool„Pełno jest Antonellich, Bearmanów, Lindbladów i innych, którzy wykonają tę pracę wspaniale za 1% jego wypłaty” – powiedział Brundle. Jedno jest pewne – Maxa Verstappena czeka bardzo trudny sezon. Nic nie zwiastuje tego, aby miał walczyć o cokolwiek, co mogłoby go realnie interesować. W dodatku musi przygotować się na bardzo trudne pytania i skomplikowane relacje z mediami. Nikt nie da zapomnieć mu ani o sytuacji z dziennikarzem, ani o „zanudzaniu” na temat odejścia. No cóż – Max, który nie do końca potrafi kontrolować negatywne emocje, z całą pewnością dostarczy nam w tym sezonie mnóstwo tematów do kolejnych artykułów.
Zdjęcie główne: Mark Thompson / Getty Images / Red Bull Content Pool

4 godzin temu















