Choć Puchar Wielkanocny w Debreczynie zakończył się zwycięstwem drużyny „Zielonych”, jeden z jej liderów, Zoltán Lovas, okupił ten sukces sporym bólem. Młody Węgier, który w Polsce reprezentuje barwy Cellfast Wilków Krosno, zamiast świętować z kibicami, musiał prosto z toru udać się na badania do szpitala.
Tercet: Wiktor Trofimow, Emil Breum i Zoltán Lovas od początku dyktował warunki, zdobywając łącznie 36 punktów i pewnie wygrywając zawody. Sukces ma jednak gorzki smak dla Lovasa, który ucierpiał już w swoim pierwszym wyjeździe na tor.
Dramat Lovasa rozpoczął się już w jego pierwszym wyjeździe na tor. Węgier zanotował upadek, w którym mocno ucierpiał jego łokieć. Mimo przeszywającego bólu, zawodnik zacisnął zęby i wyjechał do kolejnych czterech biegów, dowożąc do mety cenne punkty, które przypieczętowały wygraną jego drużyny. Niestety, po zakończeniu zawodów adrenalina opadła, a stan ręki zaczął się gwałtownie pogarszać.
– Po zawodach ból stawał się coraz silniejszy, ręka spuchła i ledwo mogłem nią poruszać. Udaliśmy się do szpitala, gdzie na szczęście stwierdzono, iż nie ma złamania, ale łokieć jest mocno stłuczony – przekazał Lovas w oficjalnym komunikacie.
Lekarze nakazali odpoczynek, co oznacza, iż zawodnik musiał odpuścić niedzielny start w słoweńskim Kršku.
Poza Wiktorem Trofimowem, nasi rodacy startujący w Debreczynie nie zaliczą tego występu do udanych. Adrian Gała dwoił się i troił (8 pkt), ale wykluczenie w czwartej serii odebrało mu szansę na dwucyfrowy wynik. Jeszcze trudniej mieli Bartosz Szymura (7 pkt) oraz Jędrzej Chmura (3 pkt), przez co ich ekipa zajęła ostatnie miejsce w turnieju.
Zoltán Lovas
















