Grom z jasnego nieba spadł na bydgoską Polonię. W czwartek 13 sierpnia Ekstraliga Żużlowa wydała oficjalną decyzję weryfikacyjną, która wstrząsnęła układem sił na zapleczu najlepszej ligi świata. Wszystko przez zamieszanie proceduralne z udziałem Toma Brennana. Brytyjczyk naruszył zapisy Regulaminu Przynależności Klubowej, co doprowadziło do natychmiastowych konsekwencji i weryfikacji wyniku niedawnego starcia w Łodzi.
Sprawa rozbiła się o art. 216 ust. 1 pkt 3 RSŻ. Zgodnie z przepisami, zawodnik podpisujący kontrakt w Polsce ma obowiązek ograniczenia liczby startów w ligach krajowych do maksymalnie trzech rozrywek, włączając w to zmagania nad Wisłą. Brennan postawił jednak wszystko na jedną kartę i 29 lipca wyjechał na tor w meczu ligi duńskiej. Sęk w tym, iż duński owal był dla niego czwartym kierunkiem w tym sezonie, a start ten nie został ujęty w oficjalnej umowie z polskim klubem. Regulaminowy taran ruszył natychmiast po tym wybryku.
Konsekwencje okazały się wyjątkowo bolesne dla samego zawodnika, jak i dla zespołu z Bydgoszczy. Automatycznie, z dniem 29 lipca, Brytyjczyk stracił potwierdzenie do startów w polskiej lidze. Problem w tym, iż kilkadziesiąt godzin później, 8 sierpnia, wyjechał na tor w Łodzi podczas spotkania 13. rundy Metalkas 2. Ekstraligi pomiędzy H. Skrzydlewska Orłem a Abramczyk Polonią. Brennan wywalczył na torze 6 punktów, jednak z punktu widzenia regulaminu był w tym starciu zawodnikiem nieuprawnionym.
Centrala nie miała litości i zastosowała twarde litery prawa. Na podstawie art. 103 RSŻ zawodnika wykluczono ze wszystkich wyścigów, w których brał udział pod taśmą w Łodzi. Oznacza to odjęcie bydgoszczanom zdobytych przez niego 6 oczek oraz punktu bonusowego. Wynik meczu zweryfikowano na 40:44. To potężne zamieszanie w parkach maszyn obu ekip na sam koniec rundy zasadniczej, gdy każdy detal waży tyle, co złoto. Klubom przysługuje oczywiście prawo do odwołania do Trybunału Związku za pośrednictwem Ekstraligi Żużlowej, ale na złożenie papierów mają zaledwie 3 dni.

















