Żużel. Dwukrotnie w tym roku otarł się o Grand Prix. „Nie byłem na tyle szybki”

2 tygodni temu

Maciej Janowski marzy o powrocie do cyklu SGP i w tym roku był bardzo blisko tej sztuki. Ostatecznie musi jednak liczyć na łaskę organizatorów i „dziką kartę”. Po ostatniej rundzie SEC wskazał, które zawody były kluczowe.

W Terenzano powrót do elity zabrał mu defekt w ostatnim biegu, a w cyklu SEC zabrakło „Magicowi” zaledwie punktu. Polak może być zły na siebie, gdyż wygrał 2 rundy mistrzostw Europy, a mimo to Duńczyk okazał się lepszy w końcowym rozrachunku. Kluczem okazały się inauguracyjne zawody w Zielonej Górze. Tam Maciej Janowski zdobył zaledwie 6 punktów.

– Raczej to były kolejne zawody, w których jechałem tak samo, bo w każdych chce dawać z siebie wszystko. Na pewno straciłem za dużo punktów w Zielonej Górze. Mimo iż brakował tylko 1 punkt, to dzisiaj nie byłem na tyle szybki, żeby dogonić Madsena, który był dobrze dysponowany – skomentował 35-latek po zawodach.

Żużel. Robili zakusy na Kawczyńskiego! Co dalej z juniorem PRES Toruń? Ważne wieści!

Żużel. Woffinden wybrał najgorszy i najlepszy dzień żużlowego życia. Zaskoczenie?

Zawodnik Betard Sparty Wrocław może jeszcze wrócić do SGP, ale jedynie w przypadku stałej „dzikiej karty”. Na to szanse są nieduże, gdyż miejsce w przyszłym roku zagwarantowało już sobie trzech Polaków.

– Tak naprawdę w Challenge’u mieliśmy już awans i zanotowałem defekt, dzisiaj 2. miejsce, więc dwukrotnie otarłem się o Grand Prix. o ile dostanę „dziką kartę” to fajnie, a jeżeli nie to życie – dodał Janowski.

Żużel. To będzie turniej roku?! W Pardubicach walczą o złoto i bilet do Grand Prix!

Nie wszystko ułożyło się w tym roku po jego myśli, jednak nie zabrakło sukcesów. Maciej Janowski został przecież Indywidualnym Mistrzem Polski oraz Wicemistrzem Europy.

– Jestem zadowolony z tego sezonu, bo pojawiały się jakieś wpadki, ale patrząc z perspektywy ostatnich dwóch sezonów, jestem bardzo zadowolony. Cieszę się i ciężką pracą oraz wiarą można wyjść z ciemnej doliny – przyznał.

Żużel. Zmarzlik jak… Tomala i Semirunnij! Dlatego oddaje srebro z Grand Prix

36-latek ma przed sobą jeszcze jedno ważne zadanie. W niedzielę wraz z Betard Spartą Wrocław będzie próbował odrobić 20-punktową stratę w finale PGE Ekstraligi. Mimo iż sytuacja nie jest łatwa, to Maciej Janowski wierzy, iż uda im się sprawić niespodziankę.

– Kto by pomyślał, iż ja będę się dzisiaj bił o mistrzostwo Europy? Dopóki piłka w grze my wyjeżdżamy na tor i staramy walczyć się w każdym biegu o każdy punkt. Jak będzie dysponowany przeciwnik? Jak my wejdziemy w mecz? Wszystko może się wydarzyć, więc wierzymy – mówi zawodnik.

– To jest sport i różne rzeczy mogą się wydarzyć. My podchodzimy z wiarą i optymizmem, a co przyniesie nam los, to się zobaczy – dodał.

Idź do oryginalnego materiału