Żużel. Kurtka od Olsena, jajcarze z Brentford i droga kiełba, czyli ostatnie Grand Prix (REPORTAŻ)

2 tygodni temu

W sobotę, w obecności blisko 17 tysięcy kibiców, Robert Lambert wywalczył tytuł indywidualnego mistrza świata na żużlu. Nas oczywiście na zawodach w Toruniu nie zabrakło i tradycyjnie już spoglądamy na nie subiektywnie, „od kuchni”.

Zaczniemy od kuchni – dosłownie. Sobotnie popołudnie zaczęliśmy bowiem na toruńskiej Starówce, a dokładniej w Rynku, gdzie w jednym z lokali kosztowaliśmy toruńskie lepiochy, czyli pierogi, popijając jednym z lokalnych piw. Tradycyjnie, jeżeli jest Grand Prix w Toruniu, to tamtejsza starówka roi się od kibiców czarnego sportu.

– Przyjechaliśmy, a raczej przylecieliśmy z Anglii i dopingujemy Dana Bewleya. Mamy nadzieję, iż Dan potwierdzi dzisiaj, iż gdyby nie kontuzja, to też walczyłby o złoto – mówili nam kibice Anglika.

– Motoarena dzisiaj może mieć tylko dwa kolory. Biały i czerwony. Bartek się „spręży” i będziemy świętowali siódmy tytuł – dodawali spacerujący po toruńskim rynku kibice żużla z Gdańska.

Żużel. Odkrył kulisy transferu Lamberta do PRES Toruń! To on nalegał na mistrza świata! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Da utrzymanie i pożegna się ze Stalą? Wrócił na świetny poziom! – PoBandzie – Portal Sportowy

My na lokalnych pierogach nie byliśmy sami. Towarzyszył nam, jak podczas większości tegorocznych wyjazdów, dziennikarz, historyk żużla, Henryk Grzonka, który na sobotni wieczór przygotował się tym razem specjalnie.

– Ty Łukasz pewnie to pamiętasz. W latach 90., kiedy rządził cyklem Ole Olsen, to dziennikarze otrzymali okolicznościowe kurtki. Wyobraźcie sobie, iż ta którą mam dzisiaj na sobie była ze mną, kiedy Tomek Gollob zdobywał złoto we Włoszech, była też, gdy Bartek wywalczył pierwsze swoje złoto i mam nadzieję doczeka dzisiaj momentu, kiedy Bartek będzie jedynym zawodnikiem z siedmioma tytułami na koncie – opowiadał nam Henryk Grzonka.

Sporo kibiców żużla obecnych było również w sklepie z toruńskimi piernikami. Piernik to idealny słodki „gadżet” na pamiątkę z wyjazdu na Grand Prix.

– Ruch mamy, można powiedzieć, tradycyjny, ale po ubiorze kupujących widać, iż w naszym mieście dziś realizowane są mistrzostwa świata na żużlu. Sporo klientów to Anglicy i oni jak kupują to wiele rodzajów pierników na raz – mówi nam jedna z ekspendietek.

Z toruńskiej Starówki udaliśmy się już na toruński stadion, na którym podzielone miały zostać medale mistrzostw świata. Miasteczko Grand Prix nie zachwycało kompletnie niczym. Wszystko po „staremu”. Symulatory, punkt z Monsterem czy parę innych doskonale znanych jeżdżącym na zawody Grand Prix kibicom „stanowisk”.

– Najbardziej przestronnie jest w Manchesterze, jeżeli chodzi o to miasteczko. Zobaczcie sami, w tym Toruniu jakoś tak to poustawiali, iż ścisk niesamowity i nie ma dosłownie jak przejść – narzekał jeden z fanów żużla jakaś godzinę przed rozpoczęciem zawodów.

Narzekano również na gastronomię w miasteczku. Możemy powiedzieć, iż faktycznie nie zachwycała. Cenowo też było „grubo”. 40 złotych za kiełbaskę.

– Przecież to jest trochę słabe jak tak naprawdę można kupić tylko pieczoną kiełbasę i piwo. Dalej też nic nie ma innego. Tak naprawdę to albo trzeba wejść na stadion, aby coś zjeść, albo jechać bliżej centrum, ale czasu już na to brak – mówił nam obecny w boksie Kacpra Woryny, jego wieloletni sponsor, Jarosław Podleśny.

Warto wspomnieć, iż przy okazji Grand Prix Polski w Toruniu pojawił się legendarny zawodnika Apatora, Per Jonsson, ale to nie on, a wielokrotny mistrz świata Greg Hancock wnosił na murawę puchar dla najlepszego zawodnika turnieju. Jak zawody ostatecznie się skończyły, pisaliśmy oczywiście w sobotę TUTAJ. Tu nadmienimy tylko iż najbliżsi Bartosza Zmarzlika, z Antkiem i Frankiem na czele mocno dopingowali tatę w walce o złoty medal.

W sobotę w Toruniu pojawiło się rownież sporo dziennikarzy, którzy pewnie liczyli na to, iż będzie to wieczór, który przejdzie do historii tego sportu. Było Polskie Radio, był RMF i wiele innych sportowych redakcji, które na co dzień niezbyt często relacjonują wydarzenia z czarnych torów. Konferencja prasowa cieszyła się – bez wątpienia – największą tegoroczną frekwencją.

– To naprawdę niesamowite, chyba jeszcze do mnie to nie dotarło, ale trzymanie tego trofeum w rękach to coś, o czym zawsze marzyłem. Od czasu turnieju w Vojens minęło kilka ciężkich tygodni, podczas których starałem się być zajęty i zachować spokój, przygotowując się na dzisiejszy dzień. To była wspaniała walka między nami trzema o zwycięstwo w Grand Prix. To świetna sprawa dla kibiców, ale dla zawodnika jest to zdecydowanie ciężkie – komentował Robert Lambert, a cały wywiad z mistrzem poczytacie TUTAJ.

– Ciężko było wyjechać z tego trzeciego pola. Może mogłem wziąć czwarte, może nie. To już historia. Na pewno wziąłbym pierwsze jakbym mógł, ale nie mogłem. Nie było za bardzo rozmyślania. Jeden, dwa, trzy, cztery – mówił natomiast Bartosz Zmarzlik.

Żużel. Lambert z wyjątkową dedykacją! Marzył o złocie właśnie w Toruniu! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Zmarzlik zrobił duży błąd w finale? Komentuje decyzję! – PoBandzie – Portal Sportowy

Jak to tradycyjnie już bywa podczas ostatniej rundy Grand Prix, długo trwały pamiątkowe zdjęcia zwycięskich teamów na podium. gwałtownie również pojawiły się w teamie Roberta Lamberta, przygotowane okolicznościowe, na mistrzowską okazję koszulki. Nie wątpimy, iż na mistrzowską okoliczność przygotowani byli również Bartosz Zmarzlik czy Brady Kurtz, ale w tym roku swoich mistrzowskich gadżetów nie było dane im użyć. My po zawodach dnia z żużlem jeszcze nie zakończyliśmy. Korzystając z zaproszenia sponsora cyklu, Monster Energy, udaliśmy się na „podsumowanie” sezonu do toruńskiego klubu NRD. Co się działo w NRD, zostaje w NRD wspomnimy tylko tyle, iż nie zabrakło tam zawodników, działaczy, a podsumowywano dosyć długo przy zastawionym jedzeniem i piciem barze.

– No co Wam mogę powiedzieć. Robert na tytuł zasłużył. Wygrał najlepszy, a ja przez cały czas mogę mówić, iż jestem jednym z tych, którzy mają najwięcej tytułów mistrzowskich – mówił nam ze śmiechem, Tony Rickrdsson.

Po wizycie w lokalu NRD, spacer na dworzec Toruń Miasto i kierunek Poznań, gdzie w niedzielę tamtejszy PSŻ walczył z gorzowską Stalą. Na dworcu kibiców nie brakuje. Zainteresowanie spore budzi dwóch młodych chłopaków, przyodzianych flagami Wielkiej Brytanii. Rozmawiamy z młodzieńcami, którzy przedstawiają się, iż są z dzielnicy Londynu, Brentford, i oczywiście dopingowali Roberta Lamberta. Po dobrych 20 minutach, nie wytrzymują i ze śmiechem przyznają iż przyjechali z Gorzowa, ale faktycznie dopingują Lamberta.

– Lubimy Roberta i pomimo, iż jesteśmy z Gorzowa, to właśnie jego dopingujemy. Przepraszamy Was za to angielskie „oszustwo”, ale tak „oszukujemy” cały dzień. Wystarczy flaga na plecach i wszyscy mają nas za Anglików. Sporo razy słyszeliśmy w Toruniu inwektywy pod swoim adresem, a w Żabce kazano nam wyp******* – opowiadają ze śmiechem.

Nasi „Anglicy” w pociągu prowokują raz jeszcze. Polskim kibicom przekazują, iż zostali w Toruniu okradzeni i nie mają jak wrócić do Anglii. Jeden z kibiców Startu Gniezno organizuje szybką, pokaźną zrzutkę wśród kolegów. W momencie jej przekazania, pokrzywdzeni odsłaniają karty kim są naprawdę. Jest kupa śmiechu, ale i dowód na to, iż kibiców chcących pomóc wciąż nie brak. Serce rośnie.

– Panowie, nie ma się co smucić. Bartek jeszcze siódmy tytuł wywalczy i tyle. Takiego zawodnika w naszej historii jeszcze nie było – komentuje jeden z wracających do Wrocławia fanów speedwaya. My wysiadamy w Poznaniu, udajemy się do zaprzyjaźnionego z żużlem Novotelu i po nagraniu o godzinie trzeciej w nocy, krótkiego odcinka Lewoskrętnych, który możecie zobaczyć TUTAJ nie pozostaje już nic innego jak iść spać. Następna odsłona cyklu podczas „majówki” 2027 w chorwackim Gorican gdzie oczywiście nas też nie zabraknie.


Idź do oryginalnego materiału