Początki i regularność
W sezonie 2011 Duńczyk odjechał zaledwie pięć spotkań. Cztery z nich miały miejsce na początku sezonu. Madsen jako dojrzewający zawodnik uzyskał w nich średnią 1,44 pkt/bieg. Od następnego roku było już jednak zdecydowanie lepiej. Najpierw w barwach Unii Tarnów z roczną przerwą na występy w Wybrzeżu Gdańsk, dał się poznać szerszej publiczności jako niezwykle regularny i skuteczny żużlowiec.
Najlepszy moment w karierze Leona nadszedł w okresie 2017, kiedy przeniósł się do Częstochowy. We Włókniarzu spędził fantastycznych osiem sezonów, nigdy nie schodząc poniżej piątego miejsca wśród najskuteczniejszych w najlepszej lidze świata. To niesamowita regularność, którą mogą pochwalić się jedynie nieliczni żużlowcy, tacy jak np. Bartosz Zmarzlik czy Artiom Łaguta (który wypadł z czołowej „piątki” w okresie 2023, jednak od roku 2017 prezentuje bardzo równą formę, a jego średnia biegopunktowa w tym okresie nigdy nie spadła poniżej wartości 2,2).
Żużel. Woffinden szokuje! Potężne oskarżenia! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Dobre wieści ws. Ratajczaka! Pokazał trening i robi postępy (WIDEO) – PoBandzie – Portal Sportowy
Papierowy „złoty transfer”
Oczekiwania wobec jazdy Madsena w Zielonej Górze były ogromne. Takiej wartości jest również kontrakt Duńczyka. Mimo tego od początku jazdy na stadionie przy ulicy Wrocławskiej 69, Leon kompletnie zawodzi. Wracamy do początku sezonu 2025. „MotoMyszy” rozpoczynają zmagania ligowe od arcytrudnych spotkań z Motorem Lublin oraz Spartą Wrocław. Dorobek zespołu Piotra Protasiewicza po dwóch meczach wynosi zero oczek oraz -58 w tzw. „małych” punktach. Choć wyniki nie napawają optymizmem nie ma też przesadnych powodów do paniki. Sytuacja miała bowiem ulec poprawie w najważniejszym dla układu tabeli, domowym meczu z GKM-em Grudziądz.
W tym spotkaniu gospodarze niespodziewanie ulegli jednak 39:51, a kreowany na gwiazdę drużyny Leon Madsen z dorobkiem pięciu punktów, nie wystąpił w biegach nominowanych. Sytuacja powtórzyła się dwie kolejki później podczas pojedynku z Toruniem, wygranym rzutem na taśmę 46:44 m.in. za sprawą świetnej dyspozycji Przemysława Pawlickiego.
Znanego wszystkim Madsena w pierwszych pięciu kolejkach praktycznie nie było. Po czterech kolejkach Falubaz miał na swoim koncie zero punktów, wliczając także porażkę w derbach Ziemi Lubuskiej. Duńczykowi zarzucano korzystanie z fabrycznych silników, które nie nadawały się do rywalizacji w Ekstralidze. Do dziś trudno uwierzyć, iż w takim momencie jeden z najlepiej zarabiających żużlowców w lidze, zdecydował się na taką oszczędność.
Zawodnik ponad klub?
Przebudzenie nastąpiło dopiero w 6. kolejce w Częstochowie, kiedy to Leon w całym meczu został pokonany tylko raz przez Piotra Pawlickiego. Nie jest przypadkiem, iż Madsen pojechał świetne zawody właśnie w Częstochowie. To tutaj przez osiem lat, zachwycał kibiców kapitalną jazdą, na koniec odchodząc jednak w mało eleganckim stylu. Nie jest tajemnicą, iż we Włókniarzu traktowano go czasami choćby ponad dobro klubu. Numer startowy, który mu pasował, tor przygotowywany tak, aby Leon czuł się na nim znakomicie oraz wiele innych aspektów było ustawianych właśnie pod Madsena. W Częstochowie odbiło się to czkawką, bo choć sam Duńczyk notował fantastyczne wyniki, zespół mimo kilku lat z kapitalnym składem zdobył zaledwie dwa brązowe medale, tym samym nigdy nie meldując się w finale Ekstraligi.
Żużel. Są nowe wieści nt. zdrowia Budniaka! „Kolejny progres” – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Kolejka po Douglasa! Oni też chcą gwiazdę Metalkas 2. Ekstraligi – PoBandzie – Portal Sportowy
Skrajny indywidualista
Chodziły głosy, według których niektórzy żużlowcy skarżyli się na bardzo słabą współpracę z gwiazdą drużyny. Szczególnie niezadowolony podczas pobytu pod Jasną Górą był spisujący się zdecydowanie poniżej oczekiwań, rodak Madsena – Mikkel Michelsen. Tam gdzie jest Madsen nie ma atmosfery. Ta teza potwierdza się również w Zielonej Górze. Piotr Protasiewicz miał spore problemy, żeby uporać się z humorami zawodnika, a teraz podobne kłopoty przeżywa Grzegorz Walasek. Apogeum tego stanu rzeczy miało miejsce w 14. biegu ostatnich derbów w Gorzowie, kiedy to Leon doprowadził do upadku swojego kolegi z pary – Mitchella McDiarmida. Doszło wtedy do spięcia z trenerem Walaskiem, które pokazało, iż w Falubazie nie dzieje się dobrze.
Od zawsze wiadomo, iż Leon Madsen to indywidualista. Kibiców mogło denerwować jego zachowanie, kiedy na jednym kole cieszył się z wygranych biegów, podczas gdy drużyna przegrywała. Niektórzy fani przymykali na to oko, gdy ich gwiazdor prezentował poziom klasy światowej, w tej chwili tak jednak nie jest. W Zielonej Górze dramatycznie zawodzi, podobnie jak Dominik Kubera. Obaj żużlowcy zajmują po 6. kolejce sezonu odpowiednio 29. oraz 30. pozycję wśród sklasyfikowanych zawodników w PGE Ekstralidze. Takimi wynikami w bardzo wyrównanej lidze nie można nikomu zagrozić, co pokazuje tabela. Zielonogórzanie z dwoma punktami wyprzedzają jedynie Włókniarz Częstochowa.
Deja vu?
Trudno nie zauważyć analogii do poprzedniego sezonu – znów Falubaz ma problemy na początku sezonu, ponownie przegrał na własnym torze z GKM-em Grudziądz i znowu głównym winowajcą jest Leon Madsen. Tegoroczny terminarz nie był sprzymierzeńcem Falubazu, jednak zaledwie jedna wygrana po sześciu spotkaniach to wciąż beznadziejny wynik. Przed ekipą Grzegorza Walaska mecz ostatniej szansy – u siebie z Unią Leszno. Pytanie jednak czy choćby ewentualne zwycięstwo podłączy jeszcze „MotoMyszy” do walki o czołową czwórkę.
Konieczne jest do tego przebudzenie Leona Madsena, który jednak sprawia wrażenie zagubionego oraz nieszczęśliwego. We Włókniarzu wszystko kręciło się wokół niego, teraz gdy w Falubazie wygląda to nieco inaczej, nie potrafi się odnaleźć. Rok temu znalazł odpowiednią formę w drugiej części sezonu, jednak wtedy przebudzenie nastąpiło zwyczajnie za późno. Teraz sytuacja może się powtórzyć, jednak na ten moment (przed 7. kolejką zmagań) nic nie wskazuje na to, iż Leon Madsen zacznie przypominać dawnego siebie. Brak awansu do fazy play-off, który na ten moment wydaje się bardzo prawdopodobny, byłby całkowitą katastrofą dla siedmiokrotnych Drużynowych Mistrzów Polski. Ten blamaż nosiłby przede wszystkim imię Leona Madsena.

6 dni temu














