Żużel. „Zamiast sprzętu żużlowego kupujemy drony”. Oto żużel w czasach wojny (WYWIAD)

5 godzin temu

Siergiej, rozmawiamy po zawodach SON2, które zakończyły się dosłownie kilkadziesiąt minut temu. Ósma pozycja niedosyt pewnie pozostawia.

Na pewno spodziewałem się dzisiaj więcej po takich zawodnikach jak Roman Kapustin czy Danko Hladkowski. Nazar pokazał dzisiaj swoją klasę, jak na mistrza świata juniorów przystało. Początek miał owszem trudniejszy, ale później się „rozkręcił”. Dla niego to były fajne zawody dzisiaj, ale i jednocześnie dobre przygotowanie do zmagań już w zawodach Grand Prix

Skoro jesteśmy przy Nazarze to jak oceniasz jego szansę w stariach z najlepszymi zawodnikami świata w tegorocznym cyklu Grand Prix

Wiesz, w Landshut nie mógł pojechać lepiej aniżeli pojechał. Mam nadzieję na jego lepszy występ w Pradze (wywiad przeprowadzany przed zawodami – dop.red.) i iż będzie w tym roku zbierał cenne doświadczenie. Wierzę, iż nierzadko da nam powody do euforii ze swojej jazdy.

Żużel. Holder chciał ośmieszyć Zmarzlika w jego domu?! To mu pokazał! (WIDEO) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Di Caprio na Dlouhej, „Madsen to je frajer”, czyli GP w Pradze (REPORTAŻ) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Woryna tuż za Zmarzlikiem w Grand Prix! „Ja się tym jaram” – PoBandzie – Portal Sportowy

Siergiej, od czterech lat mamy wojnę na linii Rosja – Ukraina. Powiedz, jak wygląda żużel w czasach konfliktu zbrojnego? W naszej prywatnej pogadance wspominałeś o tym, jak ciężko jest Wam choćby przekroczyć granicę państwa.

To prawda. w tej chwili musisz Łukasz wiedzieć, iż nie każdy ot tak może sobie z Ukrainy wyjechać. Mężczyzna od 22 do 62 lat bez specjalnych pozwoleń za granicę wypuszczony nie zostanie. Musi mieć specjalną przepustkę, która go do tego upoważni. Jak ją otrzyma, to oczywiście musi z kolei we właściwym momencie musi na Ukrainę wrócić. My dostajemy jako działacze czy zawodnicy specjalną zgodę na opuszczenie kraju dwa dni przed zawodami i powrót do niego w ciągu dwóch dni po ich zakończeniu. Mamy tym samym pięć dni na cały wyjazd. Dojazd na zawody, udział w nich i powrót do kraju

A co się wydarzy jeżeli nie wrócicie na czas?

To raczej niemożliwe. Wtedy już nikt z nas po prostu ponownie nie wyjedzie, a nie o to przecież chodzi. Była już w przeszłości taka sytuacje, iż były kłopoty z powrotem. Po niej pojawiły się spore problemy.

Żużel. Woffinden szokuje słowami po wypadku! Już zapowiada powrót – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Złamane 6 żeber, obite płuco i… zdolny! Ekspert Canal Plus grzmi! – PoBandzie – Portal Sportowy

Czyli rozumiem, iż ktoś wyjechał i nie wrócił?

Dokładnie tak. W pierwszym roku wojny. Po tym nie było przez siedem miesięcy możliwości wyjazdu dla nas z Ukrainy i teraz każdy rozumie dlaczego tak ściśle trzymamy się reguł, które ustalono. Chętnie zostalibyśmy na przykład w Pradze, aby obejrzeć sobotni turniej Grand Prix, ale mamy piątek wieczór, a my zaraz ruszamy w drogę powrotną. Co mogę Ci więcej powiedzieć? Jest trudno. Nikt nie chce wojny, ale jest jak jest. Możemy mieć tylko nadzieję, iż gwałtownie to się skończy. Ludzie giną, życie nie jest takie jak kiedyś i to nie jest nam wszystkim potrzebne.

Przyzwyczailiście się przez lata do codziennego życia podczas konfliktu?

Tak. Innego wyjścia nie masz. Musisz normalnie żyć obok tego wszystkiego, w takich warunkach jakie panują. My mamy w tym wszystkim takie małe szczęcie, iż żyjemy w Równem a to jest przecież blisko granicy z Polską. Ta strona jest mniej narażona choćby na ataki dronów. Wszystko, co najgorsze ma miejsce od Kijowa dalej na wschód kraju. Żyjemy i staramy się robić to jak najnormalniej w świetle tego, co się dzieje.

Z tego co wiem, nie tylko „żyjecie”, ale i staracie się, aby żużel wciąż istniał, a przy okazji zawodów wspomagacie Wasze wojsko.

Tak. Jak są zawody, to pomagamy jak możemy. W tamtym roku z tych pieniędzy, które zostały nam po naszych zawodach to kupiliśmy 15 dronów, a nie przeznaczyliśmy ich na klub. Uważam, iż to po prostu jest normalne zachowanie w obliczu tego w jakim czasie funkcjonujemy. Konflikt i nasi żołnierze są ważniejsi od żużla. Gdyby nie wojna z tych środków, to kupowalibyśmy części do motocykli, ale dobrze, iż możemy naszym chłopcom w walce pomóc.

A jak wygląda sprawa publiczności na zawodach? Jednak tyle osób w jednym miejscu, to też pewne zagrożenie potencjalnym atakiem. Drony są w stanie nadlecieć i nad stadion żużlowy w Równem.

Mamy ten przywilej, iż mamy prawną możliwość, aby kibice na zawody przychodzili. Oni z kolei choćby podczas wojny nie zapominają o swoim klubie i bardzo im za to dziękuję. Kochają żużel. Jak chcemy zorganizować zawody, to jako klub podpisujemy odpowiednie dokumenty z miastem i województwem, aby można je było zorganizować z publicznością. Jest na nich dużo policji, wojska czy straży pożarnej właśnie ze względu na to o czym mówiłeś. Powiem Ci więcej, możemy na zawody wpuścić 3900 kibiców maksymalnie. Wiesz dlaczego? Tylko dlatego, iż w odległości pięciuset metrów od stadionu są schrony, które w razie – nie daj Boże – ataku pomieszczą właśnie tyle osób. Także jak widzisz, środki bezpieczeństwa są maksymalne.

Wiem, iż się Siergiej mocno spieszysz, zatem ostatnie pytanie. Jak mocno na minus zmienił się ukraiński żużel przez wojnę z Rosją?

Na największy minus zmienił się w ten sposób, iż nie możemy robić u siebie zawodów międzynarodowych. Są zawodnicy spoza Ukrainy, którzy chętnie chcieliby na zawody przyjechać, ale jak wiesz, po prostu nie dostaną odpowiednich zgód od swoich federacji. Tak jest choćby z Polską, choć muszę powiedzieć, iż startuje u nas w zawodach amator z Tarnowa – Waldek Burnat. Będzie teraz w niedzielę na turnieju i ma pojechać również 7 sierpnia. Startują u nas zawodnicy z Łotwy czy Estonii, ale robią to wyłącznie na swoje ryzyko. Był u nas też między innymi Matić Ivacic. Właśnie przez to, iż nie możemy robić „mocniejszych” zawodów nasi młodzi zawodnicy tracą możliwości rozwoju.

Szkółka żużlowa pracuje cały czas. Mamy zdolnych zawodników jak Makar Lewiszyn, Arsen Mykulczyn z Czerwonogradu i paru innych. Jednak, aby się rozwijać konieczne są im jak najczęstsze starty i podnoszenie umiejętności w rywalizacji z innymi. Nie do końca możliwe jest to w tych warunkach, jakie mamy u nas. Oni, aby mieć pełne możliwości rozwoju winni przebywać choćby w Czechach, gdzie zawodów jest sporo, a jak wiesz – im ich jest więcej, tym bardziej się rozwijasz. Wyjeżdżamy trenować raz na jakiś czas, ale to nie jest to samo. Uważam, iż w tym momencie i w tych okolicznościach jakie w czasach konfliktu mamy robimy tyle, ile możliwe, aby nasz żużel przetrwał.

Czego życzyć Ci na koniec oprócz oczywiście zdrowia, bo ono najważniejsze jak mawia przysłowie.

Oby jak najprędzej wszystko wróciło do „normy”, skończyło się to, co jest teraz. Mam na myśli oczywiście wojnę. Ze swojej strony dziękuje wszystkim tym, którzy nas we wszelki możliwy sposób wspierają. Od sponsorów, poprzez działaczy, a na kibicach kończąc.

Rozmawiał ŁUKASZ MALAKA

Idź do oryginalnego materiału