Czarny sport doczekał się kolejnego wielkiego wyróżnienia w pozaligowym formacie. Jeden z najwybitniejszych i najbardziej utytułowanych polskich żużlowców w historii, Jarosław Hampel, oficjalnie dołączył do zaszczytnego grona wybitnych postaci krajowego sportu, które zostały uwiecznione nad polskim morzem. Popularny „Mały” odsłonił swoją własną, pamiątkową gwiazdę w słynnej Alei Gwiazd Sportu we Władysławowie. To prestiżowe wydarzenie stanowiło zwieńczenie 24. edycji projektu „Sportowi Mistrzowie Na Alei Gwiazd Sportu 2026”, który rokrocznie przyciąga do nadmorskiego kurortu tłumy kibiców oraz największe legendy polskiego sportu.
Elitarne grono we Władysławowie
Wychowanek pilskiej Polonii znalazł się w tym roku w iście mistrzowskim towarzystwie. Obok dwukrotnego indywidualnego wicemistrza świata, tablice pamiątkowe wmurowane w nadmorski deptak odsłonili: trzykrotny mistrz olimpijski w skokach narciarskich Kamil Stoch, wybitny reprezentant kraju w siatkówce i obecny sternik PZPS Sebastian Świderski, pionierka kobiecych sztuk walki Iwona Guzowska oraz legendarny trener zapaśników Stanisław Krzesiński. Wraz z tegorocznymi laureatami, licznik upamiętnionych w gminie Władysławowo sportowców i szkoleniowców dobił do imponującej liczby 169. Cała gala tradycyjnie przyciągnęła uwagę opinii publicznej, a wydarzenie odbyło się pod oficjalnym patronatem wojewody pomorskiej Beaty Rutkiewicz oraz burmistrza Władysławowa Romana Kużela.
Dla środowiska speedwaya to kolejny namacalny dowód na to, jak wielki szacunek w skali całego kraju budzą osiągnięcia facetów, którzy przez całe życie skręcają tylko w lewo. Dla fanów odwiedzających Władysławowo wmurowana w chodnik gwiazda z nazwiskiem Hampela będzie obowiązkowym punktem na mapie wakacyjnych spacerów. To także wspaniałe podsumowanie pięknej przygody zawodnika, który przez blisko trzy dekady rozpalał emocje na stadionach całego świata.
Droga na szczyt i pomnikowa kariera „Małego”
Odsłonięcie gwiazdy nad Bałtykiem to symboliczna kropka nad „i” w przebogatej karierze zawodnika urodzonego w Łodzi. Jarosław Hampel przez 28 lat uczył nas, czym jest nienaganna technika, atomowy start spod taśmy i profesjonalizm w każdym calu. Na żużlowych owalach wywalczył praktycznie wszystko, stając się jednym z filarów złotej ery reprezentacji Polski, prowadzonej przez trenera Marka Cieślaka. Wraz z drużyną narodową aż sześciokrotnie sięgał po Drużynowy Puchar Świata, będąc gwarantem cennych oczek w najważniejszych turniejach globu. W rozgrywkach indywidualnych dwukrotnie świętował tytuł wicemistrza świata (2010, 2013) oraz raz wywalczył brązowy krążek cyklu Grand Prix (2011).
Hampel to także prawdziwy multimedalista zmagań na krajowym podwórku. W polskiej lidze reprezentował wyłącznie kluby z najwyższej klasy rozgrywkowej, z którymi zdobył kosmiczną liczbę 9 złotych medali Drużynowych Mistrzostw Polski. Sukcesy świętował kolejno z Polonią Piła, Atlasem Wrocław, Unią Leszno, Falubazem Zielona Góra oraz Motorem Lublin. Do tego dorobku należy dopisać tytuł Indywidualnego Mistrza Polski (2011) oraz złoto Mistrzostw Świata Juniorów. Co imponujące, Hampel potrafił wracać na szczyt po makabrycznych kontuzjach, takich jak koszmarne złamanie kości udowej w ośmiu miejscach podczas DPŚ w Gnieźnie w 2015 roku. Za każdym razem udowadniał jednak ogromny hart ducha i wracał do parku maszyn jeszcze silniejszy.
Szokujący komunikat i pożegnanie z owalem
Kibice czarnego sportu doskonale pamiętają moment, w którym legenda postanowiła powiedzieć „pas”. We wrześniu ubiegłego roku, podczas meczu play-off PGE Ekstraligi w Lublinie, 43-letni wówczas zawodnik zaskoczył całe środowisko. Przed biegami nominowanymi wyszedł na murawę stadionu przy Alejach Zygmuntowskich i w asyście dziennikarskiej ogłosił oficjalne zakończenie sportowej kariery. Decyzja ta wywołała ogromne poruszenie, ponieważ Hampel w tamtym sezonie wciąż bronił kolorów Falubazu Zielona Góra. Sam zawodnik tłumaczył to dojrzałą, wewnętrzną potrzebą i świadomością, iż czas ustąpić miejsca młodszym pokoleniom.
Ostateczne pożegnanie z kibicami nastąpiło 5 października na Best Auto Arenie w Lublinie. To właśnie wtedy zorganizowano wielki turniej pożegnalny, na który zjechała absolutna śmietanka światowego speedwaya z Bartoszem Zmarzlikiem na czele. Choć sam mistrz nie wyjechał już wtedy na tor w plastronie, z trybun żegnała go owacja na stojąco. Wyróżnienie we Władysławowie, rok po odstawieniu motocykli na kołek, to doskonały dowód na to, iż pamięć o jego wielkich sukcesach i eleganckiej jeździe na długo pozostanie w sercach wszystkich kibiców.















