To byłby bardzo interesujący zwrot akcji w dyskusji na temat obecnych regulacji technicznych, gdyby okazało się, iż czynią one bolidy F1… nielegalnymi.
Miesięczna przerwa w wyścigach Formuły 1 nie sprawiła, iż temat nowej Formuły 1 i ścigania w niej ucichł. Cały czas mamy analizy i komentarze dotyczące bezpieczeństwa kierowców, sztucznego ścigania czy braku wyzwania dla zawodników.
Na ciekawą kwestię w programie The F1 Show zwrócił uwagę były kierowca F1, a w tej chwili komentator Sky Sports, Martin Brundle. Wykorzystał on w niej… regulamin sportowy FIA. Artykuł 27.1 tego dokumentu mówi, iż kierowca musi prowadzić pojazd niezależnie i w sposób autonomiczny.
Problem w tym, iż wygląda na to, iż tak nie jest. Na dowód Brundle przedstawia wypowiedzi Lando Norrisa, który po GP Japonii przyznał, iż nie chciał wyprzedzić Lewisa Hamiltona, ale “jego bateria zdecydowała” o tym, iż musiał ominąć kierowcę Ferrari, a następnie Lewis bez problemu odzyskał miejsce gdy Norrisowi zabrakło energii.
“Bardzo zaniepokoiły mnie te wypowiedzi Lando Norrisa. Są przepisy w Formule 1 – i są one w niej od zawsze – które są proste i daleko idące. Kierowca musi prowadzić bolid sam, bez pomocy” – powiedział Brundle.
“Kierowcy nie powinni być zaskakiwani przez samochód, który się sam uczy. Trzeba się tego pozbyć. To oczywiście nie jest praca, która zajmie chwilę, ale dostarczanie mocy musi być proporcjonalne do tego, co z przepustnicą robi kierowca. To kwestia fundamentalna. To musi być linearne. Dla FIA to duży problem” – dodaje komentator.
Na FIA nakładana jest coraz większa presja w zakresie zmiany przepisów. Pozostaje nam czekać na to, co Federacja zamierza zrobić przed GP Miami by spełnić postulaty kierowców i kibiców.
Na podstawie: F1i.com

5 godzin temu














