Dziennikarze vs ochrona. Nikt nie mógł przeprowadzić wywiadu

speedwaynews.pl 3 godzin temu

Sobotni wieczór w Łodzi upłynął pod znakiem Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostw Ekstraligi. Nie zabrakło kontrowersji, takich jak niedziałający telebim, nierówno idąca taśma czy sytuacja z biegu dziewiętnastego, o której więcej pisaliśmy TUTAJ. Jak się później okazało, dla przedstawicieli mediów obecnych na zawodach nie był to koniec emocji.

Coroczną tradycją po zawodach jest ceremonia dekoracji czołowej trójki, wspólne zdjęcie na podium oraz konferencja prasowa bezpośrednio po tym. Wszystko to odbywa się na murawie stadionu, gdzie wstęp zwykle mieli fotoreporterzy, dziennikarze i osoby uprawnione. Tym razem jednak zabrakło miejsca dla dziennikarzy. Wszyscy przedstawiciele mediów, w tym również tych Ekstraligi Żużlowej, stawili się przed wejściem przy recepcji – tak, jak było to sprecyzowane w mailu, który otrzymał każdy akredytowany dziennikarz. Na drodze do wyjścia stała jednak ochrona, która nie pozwoliła wyjść na murawę. Tłumaczono nam, iż wstęp jest wyłącznie dla fotoreporterów i iż wymagana jest kamizelka oraz opaska (przydzielane wyłącznie fotoreporterom). W trakcie gdy trwała dekoracja, wszyscy dziennikarze stali przed wyjściem i dyskutowali z ochroną. W trakcie rozmowy z ochroniarzem reprezentanci mediów dowiedzieli się, iż zostaną wpuszczeni PO dekoracji (więc najpewniej na konferencję prasową).

Dziennikarz: Chcemy nagrać rozmowy z zawodnikami i teraz mamy jedyną możliwość nagrania zwycięzców. Konferencja ma być tam…
Ochroniarz: pozostało dekoracja.
Dziennikarz: A kiedy będziemy mogli tutaj wejść?
Ochroniarz: Po dekoracji. Jak się skończy dekoracja.
Dziennikarz: Czyli będziemy mogli tutaj wejść?
Ochroniarz: Najprawdopodobniej tak.

Słowem klucz okazało się najprawdopodobniej, bo konferencję prasową dziennikarze również oglądali zza półprzezroczystych drzwi prowadzących na murawę. Po jakimś czasie wywiązała się kolejna dyskusja, w trakcie której z ust tego samego ochroniarza usłyszeliśmy iż „Drodzy Państwo, tędy nikt nie przejdzie”.

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…

Gdy już murawa była praktycznie opustoszała, dziennikarzy skierowano do parku maszyn. Tam spotkała nas jednak kolejna niemiła niespodzianka – prawie nikogo tam nie było. Został jedynie Martin Vaculik, który udzielał wywiadu dla Canal+. Obejrzeliśmy też wyjazd busów zawodników rezerwowych. Przedstawiciele mediów rozeszli się zatem w nienajlepszym humorze, zmarnowawszy około pół godziny czasu w stanie w miejscu. Dzięki podejściu organizatorów, po IMME nie ma w zasadzie żadnego wywiadu, poza tymi dla transmisji telewizyjnej.

Nasuwa się pytanie – na czyje polecenie odebrano nam prawo do wykonania swojej pracy? Skoro fotoreporterzy i telewizja pracowały normalnie, dlaczego nie mogliśmy robić tego my? Spytaliśmy o całą sytuację Ekstraligę, która w mailu na nasze zapytanie odpowiedziała iż lokalnym organizatorem zawodów jest klub, a cała sytuacja jest na ten moment na etapie wyjaśniania. Ekstraliga zobowiązała się także do poinformowania o sprawie w tygodniu. Przesłaliśmy również pytania do Orła Łódź oraz zarządcy Moto Areny, ale na ten moment nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Zawody zwyciężył Brady Kurtz. Na drugim stopniu podium stanął Martin Vaculik, a z brązowym medalem z Łodzi wyjechał Mikkel Michelsen. Lokalnym kibicom świetnie zaprezentował się rezerwowy Villads Nagel, który w swoim jedynym starcie zdobył punkt na Artiomie Łagucie. Pełne podsumowanie zawodów pod kątem sportowym dostępne jest TUTAJ.

Podium IMME z zeszłego roku, przed ceremonią dekoracji. W tym roku dziennikarzom nie było dane go zobaczyć.
Idź do oryginalnego materiału