Zawody w Grudziądzu stały pod sporym znakiem zapytania, bowiem sobotnia pogoda stała pod znakiem deszczu. Organizatorzy jednak byli gotowi na tę okoliczność i założyli na tor plandekę. gwałtownie się też okazało, iż pogoda to najlepszy toromistrz – nielicznie zgromadzona publiczność przy Hallera od samego początku mogła oglądać interesującą rywalizację.
Już pierwsza seria pokazała to co zakładano przed zawodami – o złoty medal będą bić się Polacy oraz Duńczycy, a o brąz bój stoczą Szwedzi oraz Brytyjczycy, bowiem dystans między tymi dwójkami był już ogromny. Na prowadzenie po pierwszej serii wysforowali się podopieczni Nickiego Pedersena, którzy wypracowali sobie czteropunktową zaliczkę nad naszymi zawodnikami. Spory wpływ na to miało „zero” przywiezione przez Bartosza Bańbora, który nieoczekiwanie musiał uznać wyższość Avona Van Dycka oraz Leona Flinta.
Stanisław Chomski zareagował błyskawicznie i od następnych biegów w miejsce Bańbora startował Mateusz Cierniak, który potwierdził, iż świetna jazda w piątkowym meczu ligowym to nie był przypadek. 24-latek dysponował kapitalną prędkością na dystansie, co przekuwał w biegowe zwycięstwo. Odrabianie strat szło naszej reprezentacji bardzo mozolnie – udało nam się to dopiero po dwunastym wyścigu. Duńczycy bowiem nie dawali za wygraną – dość powiedzieć, iż dopiero w dwunastym biegu któryś z ich reprezentantów przyjechał na słabszym miejscu niż drugie.
Wielkie emocje w końcówce
W dalszej części zawodów do głosu doszli też Brytyjczycy i Szwedzi, którzy zaczęli zabierać punkty wyżej notowanym rywalom. W małe kłopoty natomiast popadli Duńczycy – Bastian Pedersen przywiózł drugą jedynkę, natomiast William Drejer zanotował upadek, co pozwoliło naszej reprezentacji wyjść na trzypunktowe prowadzenie przed ostatnią kolejką.
Różnica jednak została zniwelowana – w siedemnastym biegu pokerową zagrywką wykazał się Nicki Pedersen, który puścił do boju Jacoba Jensena, który sensacyjnie pokonał Mateusza Cierniaka. W dziewiętnastym biegu natomiast po triumf sięgnął Mikkel Andersen, a defekt zaliczył Bartłomiej Kowalski, co oznaczało remis przed ostatnią gonitwą. W niej jednak na wysokości zadania stanął Maksymilian Pawełczak, który pokonał Villadsa Nagela, tym samym pięczętując złoto dla reprezentacji Polski.
To właśnie Pawełczak do spółki z Cierniakiem byli liderami naszej kadry – obaj zdobyli po czternaście punktów. Duńczycy mogli głównie liczyć na Nagela i Andersena – obaj zgromadzili po trzynaście „oczek”. Brąz ostatecznie trafił w ręce Brytyjczyków, którzy o osiem punktów pokonali nieco odstających od stawki Szwedów.
Drużynowe Mistrzostwa Europy U24 – wyniki:
Polska: 45
13. Bartłomiej Kowalski (2,3,2,2,D) 9
14. Maksymilian Pawełczak (2,3,3,3,3) 14
15. Kevin Małkiewicz (3,2,2,1,-) 8
16. Bartosz Bańbor (0,-,-,-,-) 0
20. Mateusz Cierniak (3,3,3,2,3) 14
Dania: 44
9. William Drejer (2,2,2,W,-) 6
10. Villads Nagel (3,3,3,2,2) 13
11. Mikkel Andersen (3,2,2,3,3) 13
12. Bastian Pedersen (3,2,1,1,2) 9
19. Jacob Jensen (3) 3
Wielka Brytania: 19
1. Leon Flint (2,1,3,3,1) 10
2. William Cairns (1,D,1,0,-,1) 3
3. Cooper Rushen (0,0,-,2,1) 3
4. Dan Thompson (1,0,1,0,-) 2
17. Luke Harrison (0,1) 1
Szwecja: 11
5. Noel Wahlqvist (0,1,0,1,W) 2
6. Casper Henriksson (1,1,0,1,2) 5
7. Avon Van Dyck (1,T,1,2,0) 4
8. Harry Lundahl (0,0,0,0,D) 0
Villads Nagel












