Stwierdzenie, iż Polonia Piła miała pecha w sobotnim spotkaniu w Łodzi, to jak nie powiedzieć nic. Bardzo rzadko bowiem zdarza się, aby jeden zespół w trakcie meczu musiał zmagać się z kontuzjami aż dwóch zawodników. Jako pierwszy pecha miał William Drejer. Młody Duńczyk nie miał miejsca na pierwszym łuku czwartego wyścigu. Do Duńczyka z początku wyjechała karetka, jednak ten wstał z toru o własnych siłach i choćby pojechał w dwóch kolejnych wyścigach. Jak się jednak okazało, nie wyszedł on z kolizji bez szwanku – cierpiał on bowiem na ból obitych żeber. Później co prawda wrócił do rywalizacji, aczkolwiek był tylko cieniem samego siebie.
W dziesiątym biegu natomiast upadł Wiktor Jasiński, który został sfaulowany przez Szymona Szlauderbacha. Pierwsze doniesienia mówiły o kontuzji lewego barku, co oczywiście zakończyło jego sobotnie starty na łódzkiej Moto Arenie.
W niedzielne wczesne popołudnia Polonia wydała komunikat na temat stanu zdrowia swoich żużlowców. W przypadku WIlliama Drejera skończyło się wyłącznie na strachu – zawodnik doznał jedynie obicia żeber, jednak musi w najbliższym czasie po prostu nieco odpocząć. Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana w przypadku Jasińskiego, który co prawda tego samego dnia wyszedł ze szpitala, gdzie nastawiono mu lewy bark. Przed nim jednak jeszcze szczegółowe konsultacje, które pozwolą dokładnie określić jak długa czeka go przerwa w startach.
Jasiński ma jednak dość dużo czasu w wykurowanie się. Pilanie kolejny mecz jadą bowiem dopiero za dwa tygodnie. 26 kwietnia na stadion przy ulicy Bydgoskiej przyjedzie Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski.
William Drejer














